#HsBe4
Kamil i Piotrek jako bliźniacy zawsze byli Narutem. Jeden z nich prawdziwym, a drugi klonem. Zmieniali się codziennie, żeby nie było żadnych kłótni. Moja kuzynka jako jedyna dziewczyna w naszej ekipie oczywiście była Sakurą. Jej brat w zależności od dnia był prawie zawsze kimś innym. Raz był Orochimaru i dostawał od nas oklep, ale finalnie dawaliśmy mu wygrać, żeby następnego dnia znów się zgodził być naszym antagonistą. Raz był Kakashim i wydawał nam polecenia, trenował nas i chodził z nami na misje. Jeszcze innym razem był Hokage i zlecał nam zadania. Raz nawet był Akamaru i cały dzień latał za nami na czworaka i szczekał. Ja oczywiście jako główny pomysłodawca fabuły naszych zabaw przyjmowałem zaszczytną rolę Sasuke.
Pewnego wakacyjnego dnia, gdy jak zwykle bawiliśmy się w Naruto, podszedł do nas Krzysiek. Krzysiek nie był z naszego miasta. Przyjechał tu tylko na wakacje do dziadków, ale też uwielbiał Naruto i chciał się z nami bawić - i tu pojawił się problem, bo tak jak i ja Krzysiek chciał być Sasuke. Nie mogłem dopuścić do tej zniewagi, a jako że Krzysiek był rok młodszy i raczej chuderlawy, zaproponowałem pojedynek. Oczywiście całość była odpowiednio osadzona fabularnie. Podczas polowania na Orochimaru rozdzieliliśmy się i po ponownym spotkaniu okazało się, że nasz wróg przemienił się w Sasuke. Żeby odkryć który z nas jest prawdziwy, mieliśmy stoczyć pojedynek. Rozeszliśmy się do domów żeby się przygotować i o umówionej godzinie mieliśmy się stawić za garażami, by odbyć naszą walkę.
Tuż przed wyjściem z domu podebrałem ojcu zapałki, żeby móc wykonać specjalną technikę klanu Uchiha. Niestety nie wiedziałem wtedy, że Krzysiek przygotował coś specjalnego. Stanęliśmy naprzeciwko siebie z żądzą mordu w oczach, a mój młodszy kuzyn wydał nam rozkaz rozpoczęcia walki. Pewny siebie już sięgałem po zapałki, żeby użyć fireballa, gdy spostrzegłem co przygotował dla mnie Krzysiek. Skurczybyk biegł na mnie z paralizatorem krzycząc "CHIDORI". Później już nie pamiętam co się stało, ale Krzysiek wygrał, a ja jako przegrany do końca wakacji musiałem być Orochimaru. NAJGORSZE WAKACJE EVER!
Krzysiek, jeśli to czytasz to wiedz, że dalej cie nienawidzę!
Myślałam, że jak ty wziąłeś zapałki to Krzysiek przyniesie dezodorant z zapalniczką.
Byłam do końca przekonana o tym samym...
Same here
Nie kumam połowy postaci i tego pieprzenia, ale Krzychu zajebisty XD Dlaczego sądziłam, że podpalisz jakis samochód?
Nie rozumiem czemu zajebisty, paralizatorem dziecku można mimo wszystko zrobić krzywdę.
Ale Naruto to ty szanuj
Myślałem że Krzysiek jakiegoś Mołotowa zrobił xD
Mimo bycia osobą dorosłą chętnie pobawilabym się w Naruto 😅
Hm, jeśli Jagoda tego dnia była Sakurą, powinieneś dojść do siebie o wiele szybciej.
O ktoś się o mnie pokłócił :D
Ja zawsze bawiłam się w Power Rangers 😁 i zawsze walczyłam jako różowa wojowniczka
Piona! Też byłam różową 😁 Jak bawiłam się z bratem to w Power Rangers, a jak z koleżankami to w Czarodziejki z Księżyca.
Nienawidzę was, przez takie osoby ja musiałam być żółtą, to boli do dzisiaj
queenB
Rozumiem Cię. Właśnie dlatego z koleżankami musiałysmy się bawić w coś innego, bo każda chciała być różową i nie szło się dogadać.
Mistrzostwo. Małolat z paralizatorem. Chciałbym was zobaczyć w akcji.
kolejna osoba robiąca paralizatorem chidori i to w wieku 5 lat mhm
Fajna sprawa. My za młodu z kolegami bawiliśmy się podobnie, tylko w Dragon Balla. Chyba nie trudno się domyślić jaką pstacią byłem ;)
Postacią*
@KnizeVegeta Krilanem?
Piccolo? Dobrym czy złym wcieleniem? Malowałeś twarz na zielono i porywałeś małe dzieciaki żeby zostawić je w górach ? 😁😉😆
Żeby nie było zawsze kibicowałam tym złym postaciom co później stawali się dobrzy :) Dobro zawsze wygrywa 😎
Krilana zawsze szanowałem za dobre serce i odwagę, a jak na Ziemianina był silny. Piccolo też całkiem ciekawa postać.
Oj pamiętam dragona. Zawsze byłem vegetą.