#IOgif
Szefowa zaproponowała mi dobre warunki i stosunkowo wysoką stawkę, zaczęłam więc od razu.
W międzyczasie poznałam jej męża - 35 lat starszego mężczyznę, z którym niedawno powiła dziecko. Nie mnie oceniać różnicę wieku - co kto lubi. Szef wypytał mnie dokładnie o wszystkie umiejętności, a na dłużej zatrzymał się przy fakcie posiadania przeze mnie prawa jazdy, bowiem mimo, iż je wtedy posiadałam - odmawiałam poruszania się na czterech kółkach z błahego powodu - nie lubiłam tego, a w nerwach nie chciałam wymordować połowy miasta.
Mój szef miał jednak głęboko w poważaniu co mówiłam i zakupił... Auto służbowe dla mnie :D Z nieznanych przyczyn, których mogę się tylko domyślać, sam nie posiadał prawa jazdy, więc do moich zadań dołączyło też wożenie go w różne miejsca.
Wykorzystywał to do granic możliwości. Większość czasu zamiast pomagać jego żonie - ja woziłam cztery litery szefa.
Sprawy jednak stawały się coraz dziwniejsze. Po każdej "robocie na mieście", na którą wiozłam szefa, trzeba było wstąpić na kawę, zatrzymać się aby coś zjeść czy chociaż posiedzieć i odpocząć. Jak łatwo się domyślić - sytuacja ta mnie krępowała, gdyż praca to jednak praca - a nie chodzenie na kawkę z szefem...
Pewnego dnia nasz główny bohater poprosił mnie o podwiezienie do mieszkania, które sprzedawał. Miał przyjść kupiec, dlatego trzeba było je lekko ogarnąć. Pomogłam mu, po czym zdębiałam. Wyciągnął z szafki wino i częstował mnie - oczywiście odmówiłam. Postanowił więc wypić "toast" sam. Do dna... Po czym jeszcze jeden "toast" schowaną za pazuchą wódką...
I wtedy po raz pierwszy mi zaświtało. On, co prawda pod wpływem, ale rzekł do mnie: "jesteś piękną kobietą, chciałbym ci kupić jakąś sukienkę". Podrapałam się po głowie i odparłam, że to zupełnie niepotrzebne. Myślałam, że kiedy wytrzeźwieje - zapomni o całym zajściu. Nic bardziej mylnego!
Później już wszystko potoczyło się ekstremalnie szybko. Propozycja "delegacji integracyjnej", maile z prośbami o wymiary i na deser - mail z linkami do "Seksownych Gorsecików" i romantyczny wiersz o mnie w tymże gorsecie. Oszczędzę szczegółów dotyczących odruchu wymiotnego, który wtedy mi towarzyszył... Zgadniecie teraz jak się sprawa zakończyła?
Wydrukowałam wszystkie maile wraz z opisem szczegółów i zaniosłam jego żonie. Uczestniczyłam też w konfrontacji rodem z dobrego kina akcji. Mam czyste sumienie. Nie toleruję zdrady, w jakiejkolwiek postaci. Kobieta dziękowała mi za to wielokrotnie.
Dobrze zrobiłaś. Facetowi jak widać brakuje rozrywek. Mógłby się żoną zająć i dzieckiem :)
Booooooże, co za obleśny facet... Fu! Ale Ty - zachowałaś się świetnie :).
Myślałam, że jeszcze zjebe dostaniesz za "kłamstwo", bo jej mąż to chodzący ideał. Dobrze, że szefowa się nie dała.
Też się martwiłam, że szefowa nie uwierzy ;D
@PannaNikt
Albo uwierzy, ale i tak zwali, że to wina tej dziewczyny. ;P
Dobrze, że żona przejrzała na oczy - inna by zwaliła winę na ciebie, są takie idiotki ;/
Gratuluję Ci odwagi i zachowania sie w ten sposób ;)
fajna z ciebie kobieta nie leci na kase , widać ze bardzo cenisz sobie wierność hihi też tak mam ale moja druga połówka postanowiła odejsć oddemnie to teraz nie mam być komu wierny :( a zrobiłbym wszystko aby móc być z nią i do końca w wierności z jedną na zawsze zadna mnie tak nie interesowała jak ta ! była moim oczkiem w głowie byłem zazdrosny ale nie do przesady hihi bo jesli się kogoś kocha na powaznie to się o niego walczy nawet okazując troche zazdrości !
I bardzo dobrze postąpiłaś! Przynajmniej tego nie ukrywałaś :)
Nie wyszło jak w polskich serialach o 'tajemnych romansach' :D
Pracujesz tam jeszcze?
a nadal tam pracujesz, czy zrezygnowalas? :)