#IPB0B
Chłopak był nieznośny. Cały czas wierzgał nogami kopiąc starszą kobietę po nogach. Patrzyłam na to z pożałowaniem, ale nie odzywałam się, bo znając mnie wiedziałam, że wyniknie z tego kłótnia. W końcu kobieta nie wytrzymała i zwróciła się do matki chłopca "Może pani kazać synowi przestać? Cały czas mnie kopie, a ja mam chore nogi". Powiedziała to bardzo kulturalnie. Kobieta natomiast z wyniosłą miną odpowiedziała: "Nie będzie mnie pani uczyć wychowywania dziecka. Ja mojego syna wychowuję bezstresowo.".
Wtedy nie wytrzymałam. Wstałam szybko i zanim tamta zdążyła się zorientować wyplułam na jej misternie ułożoną fryzurę moją gumę do żucia. Zaczęła się na mnie drzeć: co ja robię, co ja sobie wyobrażam. Ze stoickim spokojem odpowiedziałam "Moja mama też wychowała mnie bezstresowo.". Uśmiechnęłam się do starszej pani, zabrałam swoje rzeczy i grzecznie wyszłam poszukać nowego przedziału, gdzie nie byłoby chamstwa.
Poprawnie :D
Kilka ładnych lat temu czytałem identyczną historię (tylko z panem jako narratorem) w czasopiśmie CD-Action
Staroc jak cholera tylko w oryginale był autobus a nie pociąg z przedziałami ... Wydaje mi się że na tym portalu powinny być historie które ktoś przeżył a nie wyczytał na demotach....
Był taki dowcip także historia wymyślona :)
Skąd wiesz ? Nie masz pewności:)
Fake. Stara anegdota. Poza tym nikt nie wie czym właściwie jest "wychowywanie bezstresowe" - taki konstrukt nie istnieje. Nie ma go. Używają go tylko "jego krytycy" - czyli ludzie, którzy z różnych powodów potrzebują kaleko argumentować, że np. nie można dzieci wychować bez bicia (co jest debilizmem w czystej postaci, dzieci przejmują takie zachowania i właśnie biciem najłatwiej wychować zwyrola) albo że ich zrąbane, patologiczne dzieciństwo wcale nie było takie złe. Zaprzeczanie i samousprawiedliwianie jest łatwiejsze niż samodoskonalenie i tańsze niż terapia.