#IUWVX

Jak byłam małą i niewinną dziewczynką, to w naszym przedszkolu wpadli na pomysł aby wprowadzić naukę języka angielskiego. Jako że było to dłuższy czas temu i taka nauka w wieku 6 lat była rarytasem, na początku miało odbyć się kilka zajęć próbnych. 

Po paru tygodniach odbyło się spotkanie z rodzicami w celu zaprezentowania naszych umiejętności i przekonania rodziców do stałego wprowadzenia języka angielskiego w nasze życie. Wszystko super, pięknie. Śpiewamy "ej, bi, si, di...", liczymy "łan, tu, fri...", rodzice przeszczęśliwi, nauczyciele czują już zapach gotówki w kieszeni... Następuje pogadanka pt. "Dzięki moim zajęciom wasze dzieci będą miały szansę na wspaniałą przyszłość", a na koniec standardowe "Jakieś pytania?". 

Oczywiście pytanie było skierowane do rodziców. Ale ja podniosłam rękę jako jedyna. Wzrok wszystkich utkwiony we mnie, a mój w mamę.
- Mamoooo, wypiszesz mnie już z tego głupiego angielskiego? 

Jednak teraz dziękuję jej, że tego nie zrobiła.
arrow Odpowiedz

"Jak byłam małą i niewinną dziewczynką" pewnie dawno i nieprawda

Karo Odpowiedz

Dobra decyzja! :) pozdrawiam, prawie-magister anglistyki

Karo

Tzn oczywiście decyzja mamy :P

americandream

Gdzie anglistykę studiujesz? ?

Karo

Uniwersytet Warszawski :)

menevagoriel

Zobaczymy czy zmienisz zdanie jak będziesz pracy szukać.

Karo

Do mnie to?;p ja mam pracę ;p

americandream

@menevagoriel Nie martw się, po naszych studiach nie powinno być trudno z pracą ?

kapelusz

Jak tak po znajomych patrzę, po tłumaczeniówkach wcale aż takiej bidy z robota nie ma jakby się mogło wydawać ;)

Dodaj anonimowe wyznanie