To zdarzenie miało miejsce bodajże w 2 klasie podstawówki. Koło godziny 11, po lekcji, mieliśmy 20 minut na dotarcie do stołówki, zjedzenie obiadu i powrót. W tym dniu na obiad był kotlet schabowy z ziemniakami. Po szybkiej próbie wtłoczenia schaboszczaka do organizmu zostałam pogoniona przez koleżankę. Jako że byłam dzieckiem dość oszczędnym i nie lubiącym marnotrawstwa zanosząc talerz złapałam połowę kotleta w dłoń i wsadziłam go z boku w spodnie i w takim stanie poszłam na lekcję.
Po jakiś 15 minutach od przybycia zostałam zawołana przez nauczycielkę do tablicy. W drodze ów kotlet wypadł mi przez nogawkę. Zapytana przez nauczycielkę o przyczyny wsadzenia kotleta w spodnie odpowiedziałam "To wolny kraj i mogę wsadzać sobie w spodnie, co tylko zechcę!". Miny nauczycielki nigdy nie zapomnę.
Dodaj anonimowe wyznanie
Ja napisałem wyznanie o naleśniku w kieszeni, ale zostało usunięte :(
Ale chyba wiem dlaczego... kotlet przebił naleśnika...
Zawsze możesz napisać tu :)
Miałem podobną sytuacja... Itd.
Mina nauczycielki pewnie bezcenna ;)
Hhhhah xd
Ciekawe czy kluski z serem tez y tak w spodnie upchnela xD