#IswPX
Twierdzi, że nie jest w stanie w ogóle czuć tej emocji do kogokolwiek i chce być ze mną szczery, nie dawać mi złudnej nadziei na przyszłość. Mówi, że nie może sobie nawet wyobrazić, jak ktoś może czuć wobec drugiej osoby coś tak silnego, jak on wyobraża sobie miłość. Regularnie o tym rozmawiamy. Kiedyś zapytałam co z rodzicami, co z potencjalnymi dziećmi? Chłopak powiedział, że rodziców raczej też nie kocha, co najwyżej jest do nich przywiązany. Co do dzieci - nie wie, ale teraz wydaje mu się, że również nie będzie tego czuł, co najwyżej przywiąże się do nich nieco bardziej przez czyste względy biologiczne. Czasem gdy leżymy w łóżku we wspaniałym humorze on nagle smutnieje i mówi, że boi się, że robi mi krzywdę, że zasługuję na kogoś, kto jest w stanie pokochać mnie tak mocno, jak ja kocham jego. Powtarza mi, że to nie we mnie jest problem - on po prostu nie ma wbudowanej miłości w swój zestaw emocji. Dość często też żartuje sobie, że pewnie długo już nie pobędziemy razem, nie ma co robić wspólnych planów na X miesięcy w przód, bo przecież do tej pory się na pewno rozstaniemy.
A w praktyce? To "nadchodzące rozstanie" przesuwa się coraz dalej i dalej. Im dłużej jesteśmy razem, tym częściej on sam robi plany na odległą przyszłość, nawet na lata w przód. Traktuje mnie wciąż z tak niesamowitą czułością i opiekuńczością, że czasami aż mnie zatyka. Wspiera mnie praktycznie we wszystkim, pomaga w każdy możliwy sposób, często poświęca się dla mnie dosłownie i w przenośni. Od początku naszego kilkuletniego już związku ewidentnie zależało i zależy mu na tym, bym poznała i polubiła jego rodzinę i znajomych. Znajomi nie wiedzą o jego poglądach i widząc jacy wobec siebie jesteśmy, uważają nas za wspaniałą, kochającą się parę.
Czasem po rozmowach o uczuciach mam mętlik w głowie, ale prawda jest taka, że czuję się przez niego kochana. Jego czyny a jego słowa to dwie zupełnie odmienne rzeczy. Choć twierdzi, że nie potrafi kochać, okazuje mi to uczucie praktycznie na każdym kroku. Trochę się boję, że to tylko moja naiwność, że tak naprawdę wcale nie jest tak różowo, a ja wmawiam sobie, że wszystko jest dobrze, bo tak mi łatwiej. Ale naprawdę jestem z nim po prostu szczęśliwa.
Nawet nie wiesz jak mi dobrze, że ktoś ma podobnie. Czasem męczy mnie to i spływa na mnie natłok czarnych myśli ale pocieszam się tym, że słowa to słowa i mógłby gadać o miłości niczym główny bohater filmu romantycznego i być do dupy partnerem.
A on nie ma ZA albo coś? Bo znam taki przypadek. Dokładnie to samo mówił.
Tu autorka.
Szczerze mówiąc nie wiem, ale podejrzewamy to od dawna, bo poza tym oderwaniem (?) od emocji jest sporo innych przesłanek. Jemu się nie śpieszy z weryfikacją tego u specjalisty, ale mówi, że gdyby to zdiagnozowali w ogóle by się nie zdziwił.
Samo postawienie diagnozy może spowodować poprawienie relacji. On zrozumie, że to nie jego wina, Ty zrozumiesz, że nie robi Ci przykrości specjalnie.
Dziękuję za Twoje wyznanie. Opisałaś słowa partnera, które brzmią niemalże jak moje myśli, ba, ekspartnerzy mieli podobne odczucia co Ty. Dzięki komentarzom o ZA zyskałam szansę na poprawę i zrozumienie, "co jest ze mną nie tak", bo doskonale zdaję sobie sprawę, że nie tak powinna wyglądać zdrowa relacja.
Rozumiem go, aż zbyt dobrze, tylko ja ze swoim chłopakiem zerwałam. Czuł się przeze mnie kochany, a mi na nim niesamowicie zależało, ale zawsze gdy ktoś mówił o miłości ja nie czułam czegoś tak silnego. Płakałam po nocach, bo bałam się, że nigdy go nie pokocham, że go krzwdzę
Może jesteś aromantyczna i to dlatego :) nie jest z tb nic nie tak
Może być tak, że przez całe życie nikt nie dał mu szansy tak naprawdę poczuć jak to jest kogoś kochać i jak to jest być kochanym. Ciężko jest nazwać czy określić coś, z czym ma się do czynienia pierwszy raz w życiu. Cały czas stara się dawać od siebie wszystko co najlepsze bo spotkał kogoś na kim po raz pierwszy mu naprawdę zależy, co do tego nie ma wątpliwości bo z tego co piszesz okazuje to bardzo jasno i wydaje mi się, że kiedyś (z Twoją pomocą) zrozumie, że tak naprawdę przez cały ten czas Cię kochał. Ten strach o to, że na Ciebie nie zasługuje moim zdaniem wynika z jego niskiej samooceny więc musisz mu dawać do zrozumienia, że jest dla Ciebie kimś najważniejszym, nawet jeśli wydaje Ci się, że on tego nie oczekuje. Ciekawi mnie tylko jak się zaczął wasz związek, bo przecież coś musiał do Ciebie poczuć skoro jesteście razem.
Skoro pokazuje, że cię kocha i ty o tym wiesz, a on coś do ciebie czuje (cokolwiek, nie musi tego nazywać miłością), to niech po prostu przestanie ci mówić te komentarze, bo to raniące. Ufasz mu, on tobie, mam nadzieję, też, a słowa potrafią ranić. I tyle, nie wiem, czego więcej wam trzeba :-)
Dokładnie. Zwłaszcza brak szacunku do jej uczuć. Nie trzeba 'umieć kochać', żeby wiedzieć, że coś takiego jest przykre. To mi trochę wygląda na ostentacyjne zwracanie na siebie uwagi, ewentualnie zabezpieczenie na przyszłość (mówiłem, że cię nie kocham przecież). W ogóle nie widzę żadnego sensu powtarzania takich rzeczy i jednocześnie okazywania miłości.
Foxy tylko czy gdyby jej tego nie mówił nie okłamywałby jej? Facet chce być z nią szczery, dobrze opisuje to ten z długim loginem- działa na zasadzie lustra, odbija uczucia i przystosowuje się do zachowania drugiej osoby. Samo bycie w związku chyba nie obliguje do wyznawania miłości.
Ale jest też możliwość, że nie jesto to forma szantażu emocjonalnego, tylko dzielenie się z dziewczyną swoim niepokojem i wątpliwosciami, że coś jest z nim "nie tak". Wtedy zabronienie mowienia o tym byłoby trochę... bo ja wiem, samolubne?
Masz do czynienia z czlowiekiem, ktory nie bedzie Ci mowil jak bardzo Cie kocha, nie bedzie uzywac wynioslych slow, ani obiecywac co by dla Ciebie nie zrobil. Po prostu jak trzeba bedzie nagle przeniesc gore to zrobi to dla Ciebie. Nie zostawi Cie, gdyby sie okazalo, ze masz raka, badz nie mozesz miec dzieci. W jego oczach zawsze bedziesz pelnowartosciowa kobieta. Brak mu pewnosci siebie, uwaza ze nie zasluguje na Ciebie, dlatego mowi Ci ze moze z kims innym byloby Ci lepiej. Wspomina, ze pewnie go zostawisz, poniewaz boi sie ze Cie straci, obawia sie porzucenia. Jest z Toba szczesliwy co pokazuje poprzez czyny, ale ciagle obawia sie, ze moze to wszystko stracic. Jego uczucia to sinusoida. Raz bardzo wyniosle, a potem moze szybko popasc w niepewnosc, wrecz dola. Dziala na zasadzie "lustra". Jesli popadniesz w dola to on tez. Jesli dasz cos od siebie to on odda z nawiazka. Musisz ciagle zapewniac go o swoich uczuciach i przelewac je na niego. Gdy popadnie w melancholie, musisz pierwsza wyciagnac reke. Wystarczy tylko iskierka, on rozpali plomien ponownie, gdy poczuje Twoje uczucia. Prawdopodobnie jest jedynakiem, w dziecinstwie rodzice nie okazywali mu zbytnio uczuc, dlatego tak to u niego wyglada. Moze wydawac sie byc wesolkiem i optymista, ale wewnatrz ciagle toczy ze soba walke. Ciagle targany jest watpliwosciami, czy nie krzywdzi Cie swoim zachowaniem. Zalezy mu bardzo na Tobie, uwaza ze dla niego jestes ta jedyna, dlatego powoli otwiera sie przed Toba i jest szczery do bolu. Do jego slow podchodz z przymrozeniem oka i nie bierz ich w ogole do siebie. Lubi wyolbrzymiac problemy, albo szuka ich tam, gdzie ich w ogole nie ma. Skupiaj sie tylko na jego czynach, od siebie dawaj czyny i uczucia, kiedy w koncu uwierzy, ze go nigdy nie zostawisz i kochasz go takiego jaki jest otworzy sie przed Toba calkowicie i zaskoczy tym, co jeszcze skrywal wewnatrz siebie. Powodzenia!
O kurde, a zdiagnozujesz mnie, jak napiszę, że nie lubię pomidorów?
IdiotkaZeMne nie jestem psychologiem, po prostu widze schemat postepowania, ktory jest mi znany, gdyz sam tak postepuje. To czy moja wypowiedz jest trafna, powinna ocenic autorka wyznania, a nie osoby trzecie, ktore nie mialy z powyzszym postepowaniem do czynienia. Odpowiadajac na Twoje pytanie, niestety nie jestem w stanie zdiagnozowac Twojej osobowosci po lubieniu, badz nie, pomidorow, gdyz sie tym nie zajmuje. Zycze milego dnia, pomimo, ze dzis prima aprilis :7
Może po prostu jest aromantyczny - aż się dziwię, że nikt tu o tym jeszcze nie napisał. Aromantyczne osoby właśnie ,, nie mają wbudowanej miłości w swój zestaw emocji", bardziej kierują się przywiązaniem i troską, ale właśnie dlatego, że po prostu nie potrafią inaczej. Mimo wszystko są tak samo wartościowe jak wszyscy, można iść do psychologa aby to potwierdzić, ale nie leczyć, tego się wyleczyć nie da, bo to nie choroba. Dla twojego chłopaka to też na pewno bardzo trudne (pewnie nie zna podobnych do sb osób i czuje się zagubiony), ale stara się jak może środkami, które posiada i myślę, że powinnaś z nim poważnie na ten temat porozmawiać i dać mu szansę :) życzę wam wszystkiego dobrego w waszym związku~
Jest nawet ksiazka o tym, ze jest 5 różnych języków miłości. Poczytaj. Jeżeli jesteście szczęśliwi, to niezależnie od tego jakim językami miłości się posługujecie bedzie dobrze!
Miłość to nie tylko uczucie. To nie przemijające zauroczenie, często powiązane z fizycznym pożądaniem. To pragnienie dobra drugiej osoby. Ciągłe zainteresowanie nią i dbanie o nią. To też ciągłe staranie o podtrzymanie wzajemnej realcji. To bardzo złożona rzecz. Twój chłopak może sobie tego nie uświadamia, ale to co robi to właśnie miłość. A, że nie odczuwa tego w taki wzniosły sposób... Cóż, nie każdy to tak przeżywa.