Byłam odwiedzić moją babcię w domu opieki. Zanim doszłam do jej pokoju, trzy inne kobiety spytały mnie z nieobecnym wzrokiem i smutkiem w głosie, czy jestem ich wnuczką...
Boję się tego miejsca...
nie miejsca się bój, tylko ludzi, którzy z własnej woli zaniedbują rodzinę...
CheekiBreeki
Albo po prostu nie mają możliwości, żeby się nimi zająć. Moja ciocia miała Alzheimera. Kiedy była spokojna to było ok. Ale czasami brała córkę, która się nią opiekowała za włamywacza i rzucała się na nią z krzesłem. Dziewczyna potem nie wytrzymała psychicznie i chciała się zabić.
queenB
Ta, zaniedbują.. co za chrzanienie. My akurat zajmowaliśmy się moją chorą na demencję babcią, ale nie potępiam ludzi, którzy nie dają rady. Możesz się babcią zajmować non stop, ale i tak za każdym razem myśli, że jesteś pielęgniarką/sąsiadką/nauczycielką sprzed 50 lat/synową. Chciało mi się płakać ze szczęścia, jak udało jej się rozpoznać we mnie swoją wnuczkę. A raz jak przyjechał dalszy kuzyn, poskarżyła się, że nikt z nas do niej nie zagląda i ją głodzimy. Co oczywiście nie było prawdą, bo wszystko poświęciliśmy opiece nad nią... Straszna choroba. Ale i tak kochałam babcię i cholernie tęsknię...
GwiazdkaAngel
Mój dziadek też chorował na demencję, na początku się nim zajmowaliśmy, ale potem nie daliśmy rady. Też miał takie momenty, że nas nie poznawał, ale to nie znaczy, że go zaniedbywaliśmy. Mama odwiedzała go praktycznie codziennie lub co drugi dzień i wiem, że bardzo ciężko jej było pogodzić się z tym, że nie może sama się nim opiekować, tylko musiała go oddać do domu opieki (miał takie momenty, że był agresywny, a moi bracia mieli wtedy zaledwie kilka lat i byli nieprzewidywalni, mogli go nieświadomie sprowokować). Jasne, są ludzie, dla których starsi rodzice to ciężar, ale panie z wyznania mogły być po prostu chore, nie od razu zaniedbane i porzucone.
Mishonne
Moja znajoma oddała matkę do takiego ośrodka. Ta kobieta tłukła ją przez całe dzieciństwo, przez co obecnie ma problemy ze sobą. Miałaby jeszcze się zajmować tą obrzydliwą babą?
Jestemawsome
Nie ma co oceniać bez poznania sprawy... Ja nie za często nie odwiedzalam mojej chorej babci, bo przez całe życie nie zachowywała się jak babcia. Mimo, że mieszkała kilka domów dalej to w zasadzie nigdy z nią nie rozmawiałam. Więc nie czułam potrzeby nagle udawać super rodzinę i wiecznie do niej przychodzić. Więzi trzeba pielęgnować, nie starcza pokrewieństwo...
PannaK
Już pomijając fakt, że osoby Alzheimerem w raz z postępem choroby są coraz trudniejsze do ogarnięcia i opanowania. Moja prababcia skończyła z całodobową opiekunką, bo jikt nie był w stanie poświęcać jej całego dnia(praca/nauka). Do domu opieki nie chcieli jej oddać. Doskonale rozumiem jednak ludzi, którzy się na to decydują. Zwłaszcza jeżeli taka osoba wymaga opieki pielęgniarskiej.
A niekoniecznie wszyscy rodzice byli święci. Równie dobrze mogli być strasznymi sadystami, więc nic dziwnego, że dzieci nie chcą ich znać. :)
Świat nie jest czarno-biały.
Misiaaaa
A może ta babcia teraz udaje taką świętą, a tak naprawdę jest złośliwą jedzą?
Są samotne i porzucone, co im się dziwić? Na twoim miejscu poszedłbym do takich babć, choć nieznajomych, na choćby dziesięć minut z nimi posiedzieć. To ciekawe doświadczenia, polecam, czasem opowiadają mądre rzeczy a czasem po prostu się uśmiechają i pytają, czy wrócę znowu. Moja ciocia pracuje w takim zakładzie i nie raz idę jej coś przynieść, typu śniadanie - przy okazji odwiedzając "chorych". Ich wdzięczność można przyrównać do wdzięczności zwierzaka zabranego ze schroniska, który był już wygłodzony na przykład, a teraz odzyskał siły :)
queenB
Jezu, jeśli masz mieć do starszych ludzi stosunek jak do nierozumnego szczeniaka, to lepiej ich nie odwiedzaj... Bycie wolontariuszem to tez budowanie więzi, jak znudzi Ci się odwiedzanie starszych osób, to wyrządzisz im większa krzywdę
Przykre...
nie miejsca się bój, tylko ludzi, którzy z własnej woli zaniedbują rodzinę...
Albo po prostu nie mają możliwości, żeby się nimi zająć. Moja ciocia miała Alzheimera. Kiedy była spokojna to było ok. Ale czasami brała córkę, która się nią opiekowała za włamywacza i rzucała się na nią z krzesłem. Dziewczyna potem nie wytrzymała psychicznie i chciała się zabić.
Ta, zaniedbują.. co za chrzanienie. My akurat zajmowaliśmy się moją chorą na demencję babcią, ale nie potępiam ludzi, którzy nie dają rady. Możesz się babcią zajmować non stop, ale i tak za każdym razem myśli, że jesteś pielęgniarką/sąsiadką/nauczycielką sprzed 50 lat/synową. Chciało mi się płakać ze szczęścia, jak udało jej się rozpoznać we mnie swoją wnuczkę. A raz jak przyjechał dalszy kuzyn, poskarżyła się, że nikt z nas do niej nie zagląda i ją głodzimy. Co oczywiście nie było prawdą, bo wszystko poświęciliśmy opiece nad nią... Straszna choroba. Ale i tak kochałam babcię i cholernie tęsknię...
Mój dziadek też chorował na demencję, na początku się nim zajmowaliśmy, ale potem nie daliśmy rady. Też miał takie momenty, że nas nie poznawał, ale to nie znaczy, że go zaniedbywaliśmy. Mama odwiedzała go praktycznie codziennie lub co drugi dzień i wiem, że bardzo ciężko jej było pogodzić się z tym, że nie może sama się nim opiekować, tylko musiała go oddać do domu opieki (miał takie momenty, że był agresywny, a moi bracia mieli wtedy zaledwie kilka lat i byli nieprzewidywalni, mogli go nieświadomie sprowokować). Jasne, są ludzie, dla których starsi rodzice to ciężar, ale panie z wyznania mogły być po prostu chore, nie od razu zaniedbane i porzucone.
Moja znajoma oddała matkę do takiego ośrodka. Ta kobieta tłukła ją przez całe dzieciństwo, przez co obecnie ma problemy ze sobą. Miałaby jeszcze się zajmować tą obrzydliwą babą?
Nie ma co oceniać bez poznania sprawy... Ja nie za często nie odwiedzalam mojej chorej babci, bo przez całe życie nie zachowywała się jak babcia. Mimo, że mieszkała kilka domów dalej to w zasadzie nigdy z nią nie rozmawiałam. Więc nie czułam potrzeby nagle udawać super rodzinę i wiecznie do niej przychodzić. Więzi trzeba pielęgnować, nie starcza pokrewieństwo...
Już pomijając fakt, że osoby Alzheimerem w raz z postępem choroby są coraz trudniejsze do ogarnięcia i opanowania. Moja prababcia skończyła z całodobową opiekunką, bo jikt nie był w stanie poświęcać jej całego dnia(praca/nauka). Do domu opieki nie chcieli jej oddać. Doskonale rozumiem jednak ludzi, którzy się na to decydują. Zwłaszcza jeżeli taka osoba wymaga opieki pielęgniarskiej.
A niekoniecznie wszyscy rodzice byli święci. Równie dobrze mogli być strasznymi sadystami, więc nic dziwnego, że dzieci nie chcą ich znać. :)
Świat nie jest czarno-biały.
A może ta babcia teraz udaje taką świętą, a tak naprawdę jest złośliwą jedzą?
To jest cholernie przykre
Strasznie smutne to wyznanie...
Są samotne i porzucone, co im się dziwić? Na twoim miejscu poszedłbym do takich babć, choć nieznajomych, na choćby dziesięć minut z nimi posiedzieć. To ciekawe doświadczenia, polecam, czasem opowiadają mądre rzeczy a czasem po prostu się uśmiechają i pytają, czy wrócę znowu. Moja ciocia pracuje w takim zakładzie i nie raz idę jej coś przynieść, typu śniadanie - przy okazji odwiedzając "chorych". Ich wdzięczność można przyrównać do wdzięczności zwierzaka zabranego ze schroniska, który był już wygłodzony na przykład, a teraz odzyskał siły :)
Jezu, jeśli masz mieć do starszych ludzi stosunek jak do nierozumnego szczeniaka, to lepiej ich nie odwiedzaj... Bycie wolontariuszem to tez budowanie więzi, jak znudzi Ci się odwiedzanie starszych osób, to wyrządzisz im większa krzywdę
Dzieci ktore na starosc nie zajmujo se swymi rodzicami beda potempione.
Też tak kiedyś miałam...
myslisz ze ktos uwierzy w twoja historyjke z duchami? pozdr
@Fanmagdygessler fajnie, że starsze panie to duchy.
Po przeczytaniu tego koma straciłam wiarę...a nie chwila przecież to Fanmagdygessler.