#Jnaep
Następnego dnia przychodzi pielęgniarka z małą tabletką. Połykanie, wszystko okey. No właśnie nie okey.... Po tym powinienem mieć zawroty głowy, nudności i podwójne widzenie. Coś tu nie grało. Mama poszła do lekarza powiedzieć, że znieczulenie nie działa. Pan doktor ją wyśmiał. Przychodzi kolejna pielęgniarka, pakuje mnie na wózek i zawodzi na salę zabiegową. Coś mi nie pasowało. Wiadomo - zaczynam płakać. Utrudniało to pracę lekarzom, ale hitem był jakiś facet (chyba pan doktor), któremu siedziałem na kolanach, aby być wyżej. Zatkał mi usta ręką i krzyknął "Zamknij się". No sorry... Cała akcja rozegrała się bez znieczulenia i czułem każdy milimetr cięcia w gardle, to moja rodzicielka rozegrała taką awanturę u dyrektora, że wszyscy stali na baczność. Podobno zrobił mi się po tym dniu siwy kosmyk włosów.
Co za ludzie...aż nie do pomyślenia ???
Co to za lekarze... nie ma słów ?
Szpital w Łęczycy
Pozdro :33
Bo lekarzem powinno się być z powołania...
Jakiś czas temu moja mama potrzebowała pilnie skierowanie na badania, z racji tego że do specjalisty była umówiona za jakieś dwa miesiące, a wcześniej nie dało rady się wbić, poszła do lekarza rodzinnego, wytłumaczyła o co chodzi. A pani doktor jej powiedziała, że zamiast przychodzić tutaj i żebrac o skierowania to powinna pójść do kościoła na mszę i się pomodlić o zdrowie. Moja mama jest bardzo nerwowa, z trudem do domu wróciła. Od razu zmieniliśmy lekarza rodzinnego, który bez problemu takie skierowanie wypisał.
I bardzo dobrze. Trzeba reagować na takie rzeczy. Aż się dziwię, że nie wystąpiłeś o jakąś rekompensate czy coś podobnego. A co do obsługi i lekarza to załamka, bo w ostatnim czasie słyszy się właśnie same takie dołujące człowieka historie o polskich szpitalach. Pozdro dla Ciebie straszne katusze musiałeś tam przechodzić ;/ :)
Jak mógł wystąpić o rekompensatę skoro miał 8/9 lat? :D
W sensie rodzice pewnie ;)
@potterheadherosmag nie rozumiem tylko po co czepiac sie o taki szczegol, skoro latwo idzie sie domyslic o co chodzi. Hehe, to bylo takie zabawne ?
Masakra ale niestety takie historie się zdarzają. ..Mi pani "doktor dentystka" chciała ósemke wyrwać po jednym zastrzyku znieczulajacym, a gdy ten nie zadziałał dała mi tabletkę paracetamol! I zaczęła wyrywać, wszystko czułam i juz się tam nie pojawiłam. Na moje krzyki i płacz z bólu, rzekła ze "Pani chyba udaje"...
..
ja kiedyś miałam leczoną jedynkę kanałowo i podczas wiercenia wiertło wymsknęło jej się z ręki i przewierciła mi górną wargę... wyglądałam jak po ostrej walce na ringu bokserskim...
Ja jako 23 letnia baba poszłam do dentystki dzięki której poczułam się jako bezbronne dziecko. Pani miała głęboko gdzieś, że mnie boli. Znieczuliła mi pół twarzy, tylko nie tego zęba co trzeba. Płakałam na tym fotelu z bólu a ona do mnie mówiła, żebym przestała, że zachowuję się jak dziecko. Pojechała mi po wardze wiertłem a zęba zrobiła mi bardzo niedokładnie. Obiecała, że za tydzień spróbujemy jeszcze raz, tylko z lepszym znieczuleniem. Tydzień później powiedziała, że znieczulenia zapomniała no i dajemy powtórkę z ostatniego razu. Po tej wizycie miałam bardzo dużą nadwrażliwość tego zęba (nie mówiąc już o traumie) a jak po pół roku poszłam do innej dentystki, to ta się za głowę złapała jak usłyszała co się stało. Ta druga dentystka dała mi znieczulenie, które działało i mogłabym na tym fotelu spokojnie zasnąć, więc odpowiednie znieczulenie na pewno istnieje. A zajęło jej około 2 godzin aby naprawić szkody po tamtej wstrętnej kobiecie.
Jak mojej mamie usuwali wszystkie zęby operacyjnie to ją usypiali. W pierwszy dzień dół w drugi góra. Przy usuwaniu góry nie uśpili jej do końca miała choćby paraliż. Mój tata jak ją zawozil do auta zauważył że jest nieprzytomna i jedynie co ledwo powiedziala to to ze wszystko czuła. Tata zrobil awanture a mama juz nie chodzi po szpitalach a powinna.
Taka jest właśnie służba zdrowia, tego nie ogarniesz.
Na mnie też nie działa "głupi Jasio" co potwierdza Twój przypadek, na szczescie oprocz niego miałam znieczulenie ogólne ;)
Na mnie raz zadziałał, raz nie zadziałał.
Bardzo współczuję autorowi tekstu. Rok temu miałem wycinane dwa pieprze w głowie (były nie daleko siebie). Dostałem dwa, jak nie trzy, zastrzyki znieczulające. Nie wiem czy minęło 30 sekund, a pani chirurg już wyciągnęła skalpel i bierze się do roboty. Coś mi nie grało. Przy pierwszym cięciu poczułem jakieś mrowienie, ale nie było prawie żadnego bólu. Uczucie ciepła i tyle. Ale to co się działo później nie da się opisać. Każde zetknięcia ostrza ze skórą było wręcz piorunującym bólem, a do tego cały czas biło w tym miejscu ciepło. To na czym leżałem ściskałem z całej siły rękami, a nogi oplotłem o nóżki od leżaka (?). Pani chirurg widząc to jak się zachowuję spytała czy mnie boli. Ja myśląc, iż tak powinno być odpowiedziałem, że tak (w oczach miałem łzy). "Dziwne, przecież dałam dużo środka znieczulającego" - odpowiedziała. Byłem na nią bardzo zły, ponieważ nawet nie starała się nic zrobić. Stwierdziła, że już kończy.
Miałem 6 szwów (po 3 na ranę).
Od tamtej pory, bardzo boję się myśleć o każdej operacji. To było zwykłe wycinanie pieprzów, a ludzie mają przeprowadzane operacje znacznie poważniejsze. Są miejsca na ciele, bardziej czułe na dotyk i ból. Nasuwają się setki pytań typu: może to ze stresu, może skóra na głowie jest czulsza, może lekarz zły, może znieczulenie złe, albo za mało go było... Wiem jedno. Został mi uraz do końca życia jeśli chodzi o chirurgię.
Jeśli też mieliście takie operacje albo jesteście lekarzami chętnie poczytam wasze komentarze.
A zdarzały się przypadki, kiedy ludzie w zmieczuleniu ogólnym czuli wszystko przy powaznych operacjach. Zadziałał środek zwiotczający mięśnie, a usypiający nie.
mi głupiego jasia dali przy porodzie- nieco zbyt późno... nic a nic nie działało.
Ja dostałam tabletkę paracetamolu :/
Ja miałam wciągać ten gaz rozweselający podczas porodu i... nie. Wcale nie było mi weselej. Wręcz przeciwnie - wszystko mnie jakby bardziej drażniło, nawet mąż który siedział biedny w kącie sali i nie wiedział co ze sobą począć jak mnie tak bolało
gaz daje się przy określonym rozwarciu, ja dostałam prawie pod koniec. :D paracetamol jednak wygrywa