Mój tato jest spokojnym człowiekiem. Po pracy zawsze wraca prosto do domu. Nigdy nie sprawiał żadnych problemów, chętnie zajmował się dziećmi, pomaga w obowiązkach domowych. Ideał? Nie do końca. Tato nie ma zdania na żaden temat, nie ma kolegów ani znajomych. Nie potrafi samodzielnie podjąć żadnej decyzji. Do sklepu chodzi zawsze z kartką, pomimo to zawsze dzwoni po kilka razy i pyta o każdą rzecz. Plus tej sytuacji jest taki, że od niedawna ma telefon komórkowy, wcześniej wracał do domu tylko po to, by zapytać, czy skoro nie ma zwykłych kajzerek, to może wziąć podłużne. Nie potrafi sam załatwić najprostszych czynności urzędowych - nie wie w jakich bankach mają pieniądze, jak zapłacić rachunek za prąd ani jak kupić bilet na autobus. Nawet ubrania na następny dzień zawsze wieczorem szykuje mu mama, jeśli zapomni wyjąć skarpetek, to budzi ją rano, bo sam nie wie, które ma ubrać.
Wbrew pozorom to wcale nie jest wina rodziców mojego taty. Wychowywał się na wsi, pomagał przy gospodarstwie i młodszym rodzeństwie. Szybko się usamodzielnił. Skąd ta nagła zmiana? To efekt "wychowania" mojej mamy. Jest autorytarną osobą, wszystko musi być tak jak ona chce, nie znosi sprzeciwu. Wszystko sama robi najlepiej. Tato z biegiem czasu zatracił wszystkie zdolności "ogarniania się", skoro od tylu lat słuchał, że wszystko co robi jest źle. Mam wrażenie, że z roku na rok wręcz cofa się w rozwoju. Mama powinna być z siebie dumna, że wychowała takiego "kapcia", jakiego chciała.
Najbardziej boję się, że matka umrze przed ojcem, a on sam nie poradzi sobie z codziennym życiem.
Dodaj anonimowe wyznanie
Ale takie rzeczy robi nie tylko Twoja mama, jeśli Cię to pocieszy. Przykład Twojego taty jest bardzo skrajny, jednak wiele kobiet "niańczy" swoich facetów/mężów, a potem marudzi, że mają w domu "leniwe kluchy" zamiast mężczyzn... Kłaniam się jako jedna z wielu takich "mamusiek" - szczęśliwie oprzytomniała. 😊
Gdzie ty masz te kobiety które niancza facetów? Chyba tylko po 40-50 roku życia.
Mam 23 lata, a przykład idzie z góry... Zarówno w moim, jak i mojego męża domu rodzinnym całym domem zajmuje się kobieta. Przez to dłuższy czas, będąc już żoną, czułam swoistą "presję otoczenia" (wyimaginowaną, bo nikt nigdy nie kazał mi tego robić), by kultywować ten model rodziny. W pewnym momencie powiedziałam: dość. Teraz, co prawda, daleko nam do prawdziwego związku partnerskiego, gdzie dzieli się obowiązkami po równo, jednak powoli, w żółwim tempie (przez lata oglądania i jakiś czas stowsowania takich praktyk) udaje mi się zagonić męża do przysłowiowych garów. Znam też wiele młodych par, które również stosują taki schemat, więc myślę, że to zjawisko nadal aktualne, niestety.
Jestem młoda i spotykałam się z chłopakiem, który nie wiedział (albo udawał głupiego, żebym ja to zrobiła) jak zrobić kanapki, bo za dużo rożnych wędlin było w lodówce i nie wiedział, które wybrać XD
Ja jako facet nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, fakt że często pytam narzeczonej o zdanie ale potrafię też sam podjąć decyzję, ugotować, posprzątać itp. Inna sprawa że oprócz gotowania to resztę trzeba mi powiedzieć żebym zrobił bo dla faceta zawsze będzie jeszcze nie tak brudno żeby trzeba było sprzątać :)
Mój chłopak też jest takim letniem o jakim piszesz. Najpierw mama za niego wszystko robiła, potem robiłam ja. Potem się rozstaliśmy i nigdy szczęśliwsza nie byłam niż wtedy. A teraz znów z nim mieszkam, ale staram się walczyć o swoje, tyle że jest trudno. On nic nie umie lub nie chce zrobić porządnie. O zrobienie czegokolwiek w domu muszę go upraszać, a gdy się wkurzę i powiem w końcu, że to NASZ obowiązek, a nie mój, obraża się, że krzyczę. Gdy coś zrobi to na odwal. Straszny z niego manipulant i leń. Nie wiem czy z nim wytrzymam.
To po co z nim jesteś?
@pantarhei: Ech, no jest z nim, bo go kocha. Raz zerwali i była bardzo nieszczęśliwa. To, że sama wie, że jej facet jest leniem to nie zmienia faktu, że poza tym może być wspaniałym człowiekiem! Anad lenistwem da się pracować. Sama kiedyś byłam mega leniwa i nadal jestem, a jednak bardzo wiele byłam w stanie w sobie zmienić, gdy urodziłam córkę. Każdy człowiek ma w sobie coś z lenia i tylko od nas samych i naszych najbliższych (tego na ile są w stanie znieść to lenistwo), czy ruszymy dupsko dodo roboty, czy nie.
@Jawiem: Grunt, że otworzyłaś oczy i wiesz, co Ci nie pasuje. Kiedyś napisałam pod jakimś wyznaniem komentarz, w którym opisałam zachowanie swojego męża, a w odpowiedzi dostałam filmik z YouTube pt. "Twój facet jest leniwy? Przykro mi." Jakuba Czarodzieja. Posłuchałam gościa i dał mi kopa do działania. Zrozumiałam, że za dużo krzyczałam, ale stanowczo zabrakło mi konsekwencji w działaniu. Może masz podobnie? 😀 No, u mnie powoli daje to efekty, chyba muszę wprowadzić jakiś system dodatkowych kar, czy coś... 😂😂😂 Bo mimo wszystko też zależy mi na moim mężu i chciałabym z nim dalej dzielić życie, ale to też nie znaczy, że mamy obie być durne i zapierdzielać za dwóch! 😀 Powodzenia, trzymam za Was kciuki! 😀
Poradzi sobie. Więcej - wręcz mu to pomoże , bo w końcu nie będzie stłamszony pod pantoflem.
Nie zgodzę się z Tobą. Moja babcia i mój dziadek to kopia małżeństwa z wyznania. Moja babcia zmarła 2 lata temu i dziadek nie potrafi się odnaleźć nadal. Moja ciocia, która mieszka najbliżej do niego jeździ i mu gotuje, sprząta, ogólnie pomagamy mu wszyscy, bo ma wielki dom, którego nie ogarnia. Babcia go strasznie uzależniła od siebie, doszedł jego zacny już wiek i mamy sierotkę, która koło siebie nic nie potrafi zrobić. Jakoś nie wygląda na szczęśliwego człowieka, który wyszedł spod pantofla, jest wręcz przerażony i nieporadny, po za tym bardzo tęskni za babcią i w życiu nie słyszałam, żeby mówił, że czuł się jak pod pantoflem.
DwaNastroje a czy to coś złego? Jeśli obie strony były szczęśliwe ( babcia i dziadek ) nie widzę powodu żeby się czepiać. A ciotka pomaga, bo dziadek potrzebuje pomocy, zwyczajnie.
Tylko takie pytanie: czy nie można przenieść dziadka do małego mieszkania? Skoro i tak nie sprząta to po co mu duży dom?
Vampire, nie można go przenieść, bo ma psa wielkiego, kochanego i kota, które by się nie odnalazły w bloku. On nie chce i kocha zwierzaki najbardziej na świecie, jak mowi: wszyscy wyjadą, a oni z nim zawsze zostaną i są jego jedynym towarzystwem na codzien. Więc nie ma opcji, po za tym starych drzew się nie przesadza i bardzo wątpię, by kiedykolwiek opuścił swój dom.
Przez pierwszy rok tylko, potem odżyje
To jest klasyczny przykład układu w rodzinie, gdzie rządzi kobieta: kobieta jest dominującą, wszystko i wszystkich układa pod siebie, ma być zawsze tak jak ona chce; a ojciec przy tak dominującej i władczej kobiecie staje się wycofany, milczączy, nie udziela się w dyskusjach itp.
Takiej kobiety nie zadowolisz... a facet rezygnuje bo on zawsze jest krytykowany - każdy człowiek wycofa się przy tak iej osobie, bo nic się jej nie podoba a ty nie fasz rady sprostać jej wymaganiom. Chory układ, ale jest batdzo populatny w społeczeństwie.
A może Twój tata robi to poniekąd specjalnie...tak, żeby trochę powourzac mamę...
Może tak być, ale to nie znaczy, że musi ją to wkurzać. Jest taki typ kobiet, które uwielbiają być potrzebne i niezastąpione, dlatego starają się uzależnić od siebie otoczenie. A potem jest "beze mnie umarlibyście z głodu! Dom zarósłby brudem! Nawet skarpetek nie znajdziesz bez mojej pomocy" czyli bezcenny skarb z niej :d
Mój tata też taki jest. Po śmierci mamy przez rok ja mu wszystko organizowałam, pomagałam i uczyłam jak np. wstawić pranie. Potem tata poznał kolejną kobiete, która wszystko robi za niego i w takim układzie jest szczęśliwy.
jego matka i twoja matka zrobily mu wielka krzywde, nie wychowujac go
Anonimowe i przerażające
mam podobnie tylko z babcią, matką mojego ojca. Widziałem zdjęcia dziadka z rajdów motocyklowych w latach 50-60. wygląda na to że całą młodość spędził przy sportach motorowych. nigdy nic o tym nie mówił. w niczym nie przypomina człowieka ze zdjęć, nie ma śladu pasji, o niczym nie zdecyduje, wszysto przyjmuje bezkrytycznie.
ojcu też się dostało, mama już ponad 30 lat stara się wybić mu z głowy wychowanie babci. nauczyć niezależnoci, ale idzie bardzo opornie.
a ja patrze na to i boję się, że skończę podobnie do jednej albo drugiej sytuacj
Jabym czytała o moim teściu. Nie obrażając nikogo - nie wiem jak można być takim melepetą