#K73YU

Kuba, mój mąż, został abstynentem w wieku 19 lat po tym, jak jego ojciec zginął podczas jazdy pod wpływem w wypadku, który sam spowodował.

Chłopak do teraz ma wyrzuty sumienia, że mogli zginąć niewinni, stąd decyzja o porzuceniu alkoholu. Boi się, że pewnego dnia mógłby stać się alkoholikiem i zniszczyć życie swoim dzieciom, tak jak jemu zrobił to jego ojciec.
Idzie mu to chyba całkiem nieźle, bo od prawie dekady procentów nie tknął. I nie sprawia wrażenia, żeby mu ich brakowało. Wręcz przeciwnie. Ciągle powtarza, że to jedna z najlepszych decyzji, jakie podjął w życiu.

Więc w czym problem?
Otóż jego rodzina wciąż nie może pogodzić się ze wstrzemięźliwością Kuby.
Stałym elementem każdej zakrapianej imprezy są wulgaryzmy i obelgi w stylu:
"Pieprzony hrabia się znalazł! W dupie się poprzewracało z dobrobytu i już się z rodziną nie napije! Jeszcze siostrę przeciw nam nastawia! Syna pewnie też na taką pierdołę wychowa. Baba nie chłop!".

Mówimy tutaj niestety o dość bliskiej rodzinie, z którą ciężko jest zerwać kontakt ot tak. Zwłaszcza że na co dzień są to raczej stonowani i porządnie wyglądający ludzie, którzy dość dobrze dogadywali się z dziećmi, dlatego ich zachowania długo były przez nas tolerowane.

Miarka przebrała się dopiero, gdy na początku stycznia tego roku z powodu nagłego wyjazdu służbowego dzieciaki zmuszone były zostać z jego ojczymem i bratem. Po powrocie zastał ich kompletnie pijanych, usiłujących wmusić w maluchy (3 i 4 lata) alkohol, bo "Przecież muszą się nauczyć pić! Żeby w dorosłości nie były jak ich tatulek od siedmiu boleści!".
Od tego czasu nie utrzymujemy z nimi żadnego kontaktu. Matka Kuby co prawda próbowała z nami rozmawiać, lecz bezskutecznie. Wiemy, że chce dobrze, lecz niestety została tak zmanipulowana przez nowego męża, że w tej chwili nie ma szans na porozumienie.
Jeśli wszystko pójdzie po naszej myśli, to latem (po maturach młodszej siostry Kuby, która jako jedyna trzyma naszą stronę i również chce się odciąć od rodziny) wyprowadzamy się do miasta moich rodziców odległego ponad 200 kilometrów. Jak najdalej od tej patologii. Trzymajcie kciuki!
FioletowyDandelion Odpowiedz

Gratuluję i życzę powodzenia mężowi :) Też jestem abstynentem z wyboru i gdy ludzie pytają się dlaczego nie piję to odpowiadam - "zdrowie nie pozwala, choroba" i nie mają z tym problemu dzięki Bogu. A ja tak na prawdę to nie lubię alkoholu. Taki oszust ze mnie.

tramwajowe

@FioletowyDandelion To straszne, że trzeba kłamać żeby mieć spokój z głupimi komentarzami. Ale popieram.

GeddyLee

Ja nie kłamię, a jak ktoś się śmieje to zrywam kontakt. Niepotrzebne mi zjeby w znajomych.

icstond

To trochę jak tłumaczyć się z tego, że nie ma się ochoty na wbicie sobie gwoździa w rękę.

Taurus

Mam kumpla, który również nie pije, no może czasem radlerka strzeli, mówi że nie lubi i nikt nie ma z tym problemu.

Bledziucha Odpowiedz

Mi nikt nie robi problemu z tego powodu, że nie piję...
Dziwią się raczej. Jeśli zdziwieni pytają - Co? Dlaczego?
Odpowiadam z uśmiechem - sport, treningi i dieta nie pozwalają.
Wtedy większość ludzi kiwa głową i mówi - aha, rozumiem.

KruksranaFrankDodda Odpowiedz

Spokojnie trzymam kciuki

LamaGod

a ja nerwowo ale to pewnie przez to że jutro mam sprawdzian

Wammow Odpowiedz

Sam mam 20 lat i ani razu w zyciu nie pilem alkoholu, z wyboru, ponieważ uznaję to za największą głupotę i upodlenie człowieka ale czy to świadczy, że jestem gorszy i nieporadny? A wam gratuluję decyzji

Powaznazwa Odpowiedz

Ja rozumiem jakby dzieci miały po 15 lat, ale w takim wieku mogło im się coś naprawdę stać. Mam nadzieję że gdzieś to zglosisz (jeśli tego nie zrobiłaś) i trzymam za Was kciuki 💟

nata Odpowiedz

Jak to mówią, wszystko jest dla ludzi, ale z umiarem.

Misiaaaa Odpowiedz

Nie on pierwszy, nie ostatni. Nie jest to jakieś specjalne wyznanie, masę jest takich osób.

pspfdghost Odpowiedz

Trzymam kciuki i gratuluję Kubie wstrzemięźliwości! Sam go dobrze rozumiem, bo konkubent mojej mamy to alkoholik iprzez niego nie piję od 16 r.ż., czyli już 7 lat. Nie miałem aż tak nieprzyjemnych sytuacji, ale natarczywe nakłanianie ze strony rodziny/nielicznych znajomych i tak bywa dokuczliwe. To przykre, że kraj jest tak rozpity, że każda okazja jest dobra, żeby sobie wypić, a skala alkoholizmu jest zatrważająca, czego większość zdaje się nie dostrzegać.

Vampire7 Odpowiedz

Może wpuśćcie do życia swojego chociaż matkę Kuby? Ona chyba nie zawiniła? Czy uważa, że pojenie dzieci alkoholem jest ok? Swoją droga wybiera sobie kobieta samych alkoholików, widocznie tak lubi...

nikinastka Odpowiedz

Też nie piję i mój partner. Jako dzieci za dużo tego widzieliśmy we własnych domach rodzinnych. Dla tego nie chcę by moje dzieci musiały kiedyś oglądać podobny obrazek.

Zobacz więcej komentarzy (4)
Dodaj anonimowe wyznanie