#KFTRH

Kiedy miałam 4-5 lat (lata 90) poszłam z mamą na pocztę, która była na sąsiednim blokowisku. Kiedy znudziło mi się już stanie w kolejce zapytałam rodzicielkę czy mogę wyjść na plac zabaw, który był dwa bloki dalej niż poczta.

Zgodziła się, poszłam się bawić. Kiedy zaczynało robić się ciemno grzecznie wróciłam na pocztę, ale mamy już tam nie znalazłam. Do domu nie mogłam wrócić, bo był całkiem daleko i jeszcze ruchliwa ulica po drodze. Kierowana dziecięcą logiką wróciłam na plac zabaw skoro tam miałam być i czekam. Zrobiło się już ciemno i do huśtającej się małej mnie przyszedł nieznany mi Pan... I zaprowadził do domu.

Mama wróciła do domu później, bo mnie szukała. Nie chcę wiedzieć co wtedy przeżywała i co myślała jak mnie zobaczyła całą i bezpieczną w domu, ale po latach powiedziała, że nie wiedziała czy mnie wtedy miała sprać za pójście z obcym mężczyzną czy wyściskać i pochwalić za znajomość adresu. Łomotu nie było, a ja dopiero po latach zrozumiałam jakie miałam szczęście.

Dziękuję Anonimowemu Panu, mam nadzieję, że dobrze mu się wiedzie.
malutkamala Odpowiedz

Jak to matka Cię szukała? - to w okolicy było więcej placów zabaw? i pozwoliła Ci samej iść na plac zabaw i byłaś tam tak długo, że aż było ciemno i nikogo więcej tam już nie było? - trochę to wszystko dziwne

kovir

Czytaj uważnie: lata 90. Wtedy nie podcierali dziecku dupki do 7 roku życia jak i nie bali się go puścić na plac zabaw. Dzięki temu roczniki '80 i wczesne '90 to nie są pizdeczki w przycisanych rureczkach wołające o najnowszy model smartfona od mamuni i tatunia.

gitarzystka

A co to za różnica, które lata? 4-latek nie jest na tyle rozgarnięty, żeby samemu poruszać się po mieście.
Pomijam fakt, że dzieci do 7. roku życia nie mogą być bez opieki na ulicy. Co innego wypuścić dziecko na podwórko przy domu, gdzie niemalże cały czas możesz je mieć na oku, a co innego puścić, żeby gdzieś sobie poszło. Chociaż ja i tak bym nie wypuściła 4-latka samego NIGDZIE.

malutkamala

@kovir, to że nie podcierali dzieciom dupeczki, to nie znaczy, że dzieci puszczało się całkowicie samopas, a potem chciano im spuścić za to łomot

Mayoko

Zgadzam się, ze w latach 90 tak bardzo nie cackano się z dziećmi, tylko nie wiem po co tyle złośliwości w Twoim komentarzu... Też mi się wydaję ze mama po prostu zapomniala o dziecku. Jeśli pozniej jej szukała, to mogly się minąć kiedy jedna szła na plac a druga na pocztę.

kovir

gitarzystka, ile masz lat? to bardzo ważne pytanie. Moje pokolenie podciera dupę 7latkom, pokolenie mojego brata 7latkom kazało wracać do domu na piechotę te 2-3 kilometrów. I popatrz jakie mamy zaradne roczniki '80te a jak wyglądają roczniki z przełomu wieku i późniejsze.

malutkamala, tak, to znaczy, że malutkie dzieci bawiły się same bądź z rówieśnikami. Zapytaj dużo starszych kolegów.

Mayoko, obeznanyś to się zlituję i poruszę strunę: KOLEJKI W LATACH '90

gitarzystka

Nieważne ile mam lat. Czasy się zmieniają i trzeba dostosować opiekę nad dzieckiem do panujących warunków. Kiedyś było jedno auto na pięć bloków mieszkalnych, teraz ruch na ulicach jest ogromny- szanse na to, że kilkuletnie dziecko wpakuje się pod auto jest dużo, dużo, DUŻO większe. Coraz częściej się teraz też słyszy, że dzieciaki giną bez śladu (porwane na narządy, czy na sprzedaż)- kiedyś zdarzało się to rzadziej, bo nie było tak rozwiniętej komunikacji ani transportu.
Różne rzeczy się dzieją, a wmawianie wszem i wobec, że kilkuletnie dzieci mogą wszędzie swobodnie chodzić, bo są już takie duże jest idiotyzmem. Dzieci to dzieci- nie zawsze odpowiedzialne, nie zawsze ostrożne, nie zawsze myślące logicznie. Tak samo, jak skrajnością jest chowanie dziecka pod kloszem, tak samo skrajnością jest pozbawianie dziecka opieki.

HowellLester

@kovir mnie moja mama nie puszczała nigdzie samej w wieku 4-5 lat. Ona z resztą też nie wychodziła bez opieki gdy była taka malutka. Jak widzisz zapewnienie bezpieczeństwa swojego dziecka nie zmieniło się w mojej rodzinie na przestrzeni lat. To chyba oczywiste, że nie można takiemu maluchowi dawać wolnej ręki, bo bądź co bądź, nie ma rozumu dorosłego i nie będzie w stanie o siebie prawidłowo zadbać. Poza tym nie rozumiem czemu zapewnienie bezpieczeństwa jest zaraz dla Ciebie "podcieraniem dupy" i rozpieszczaniem dziecka (po kiego pisałaś o rurkach i smartfonie to nie wiem)? Z tego co widzę to nikt w komentarzach nie pisze, że należy dziecku "włazić w dupę" i robić za nie wszystko ale o tym, że matka autorki zachowała się nieodpowiedzialnie.

Buka85

Nie wiem skąd tyle minusów do komentarzy kovira- ma rację, kiedyś dzieci nawet te małe mogły bawić się calutki dzień na dworze, i nikomu nic się nie działo, jak zabawa wciągnęła to nawet mama na obiad nie mogła do domu zaciągnąć. Starsi doglądali młodszych, wszyscy się nawzajem pilnowali i normalne było, że 4-5 letnie dziecko było puszczane samo, i nie były to dzieci z patologicznych rodzin. Po prostu były inne czasy.

Buka85

Gitarzystka zdradzę Ci sekret- kiedyś wszystkie okropne rzeczy (handel na narządy, pedofile itp) działy się tak samo często jak obecnie, tylko przepływ informacji nie był tak duży, że podawali to zawsze do środków masowego przekazu. Dziś co by się nie działo to zaraz ktoś o tym gdzieś napisze i dzięki internetowi momentalnie wie o tym osoba na drugim koncu świata.
Puszczanie dzieci samych było uczeniem ich samodzielności, to akurat prawda że 99% współczesnych dzieciaków to życiowe niedojdy i to za sprawą rodziców.

dangerouswomanxx

Dokładnie, kiedyś było zupełnie inaczej. Dzieci mogły wychodzić na dwór bez opieki, bo były im wpajane zasady i dostosowywane kary, jeżeli coś robiły źle. To, że kiedyś ktoś dał dziecku klapsa nikogo nie krzywdziło, tylko pozwalało mu na zrozumienie swojego błędu. A teraz znaleźli się obrońcy, którzy jak widzą rodzica dającego klapsa dziecku nazywają go patologią. Nie raz zdarzają się przypadki, że dziecku gadanie nic nie da i dalej będzie robiło to samo, bo co? Bo pogada, pogada i przestanie i mogę dalej robić co chcę :) także odnosząc się do tego, że dzisiaj rodzice robią ze swoich dzieci "pizdeczki" - jest w tym trochę prawdy :)

Zobacz więcej odpowiedzi (3)
Syrda Odpowiedz

Zgubiła Cię i chciała na Ciebie nakrzyczeć?

Walentia

Na krzyczeć za to, że nie było jej na placu zabaw.

GallaAnonim

Raczej za to ze nie powinna isc z obcym człowiekiem

samwieszkto

To są emocje jednak.

HariPota

@samwieszkto To są te detale

WrednaMenda

"ale po latach powiedziała, że nie wiedziała czy mnie wtedy miała sprać za pójście z obcym mężczyzną czy wyściskać i pochwalić za znajomość adresu"

Lacci Odpowiedz

Bardziej lanie należy sie mamie za nieodebranie dziecka z placu zabaw zaraz po wyjściu z poczty

PierozekRembola Odpowiedz

Ło matko, szczęście miałaś dziewczyno!

Kreatywnainaczej Odpowiedz

A tak naprawdę, mama chciała się wtedy Ciebie pozbyć, tylko jakiś obcy facet pokrzyżował jej plany.

JedynaTaka Odpowiedz

Mama pozwolila ci iść SAMEJ na plac zabaw kiedy mialaś 4-5 lat?!

gitarzystka

Dokładnie o tym samym pomyślałam. I jeszcze ona się zastanawiała, czy nie sprawić lania dziecku. Szlag mnie trafia, jak czytam o takich bezmyślnych rodzicach.

Aki

Nie wiem w jakich wy czasach dorastaliście... ja w tym wieku tez bawiłam się na placu zabaw sama. Tzn nie do końca sama bo z rówieśnikami w moim wieku, nikogo rodzice nie niańczyli. Plac był może 10 metrów od bloku. Nie przesadzajcie...

Kinda7 Odpowiedz

Każdy pewnie by miał w głowie czarne scenariusze na miejscu Twojej mamy, ale na szczęście na świecie jest pełno życzliwych osób, jak ten pan :)

Hermiona1 Odpowiedz

Czekaj, ale dlaczego po prostu nie przyszła po ciebie na ten plac zabaw?

DziuraweSkarpety

Pewnie zapomniała 😉

Hermiona1

Zapomniała i szukała? Jak dla mnie to się w ogóle kupy nie trzyma

FokaNaRowerze Odpowiedz

Nie ma to jak puścić dziecko 4-letnie(ledwo przedszkole) SAME na plac zabaw, którego się nie widzi. Matka roku!

still Odpowiedz

Widzę w komentarzach przejawy bezstresowego wychowania ;] Chyba ludzie pozapominali jak to było bez telefonów :)

Zobacz więcej komentarzy (3)
Dodaj anonimowe wyznanie