#KHtDX
Choroba zaczęła się dokładnie rok temu. Uwierzcie mi, że dla schizofrenika najcięższym okresem jest początek koszmaru. Między innymi dlatego, że nie zdawałem sobie z tego sprawy.
Byłem bardzo szczęśliwym człowiekiem. Miałem dziewczynę, studiowałem prawo, a także cieszyłem się ogromnym zaufaniem ze strony rodziny. Dziś nazywam to największym szczęściem, ponieważ schizofrenia obnażyła mnie ze wszystkich wartości, jakie może posiadać człowiek.
Początek był paskudny. Zawsze uważałem, że jestem dobrym chłopakiem. Wiele pomagałem, angażowałem się w akcje charytatywne, nie kłamałem i miałem twarde zasady. Związek i przyjaźń były najbardziej drogocenne - to te wartości, których nigdy bym nie złamał. Do czasu... Choroba nakazała kłamać, manipulować, zdradzać i wystawiać ludzi na próbę. Nie chcę opowiadać o tych wszystkich świństwach, jakie wyrządziłem ludziom, bo raczej nie dokończyłbym tego wyznania. Straciłem dziewczynę, a rodzina uznała mnie za kłamce i psychopatę. Nie miałem nikogo, oprócz cotygodniowego psychiatry i kozetki w jego gabinecie.
Po 3 miesiącach usłyszałem wyrok. Schizofrenia paranoidalna - powiedział mój stary, schorowany terapeuta. "Teraz musisz się postarać, by odzyskać tych ludzi z powrotem, ponieważ sam sobie nie poradzisz z chorobą" - tych słów nie zapomnę przez resztę życia, bo od tamtej pory przez 12 miesięcy nie robię nic innego w tym kierunku, by ludzie poznali mnie na nowo. Do dziewczyny się nie odezwałem. Do dziś nie mam odwagi powiedzieć jej prawdy. Wiem, że mimo wszystko nie chcę, by przechodziła ze mną przez najgorsze etapy choroby. Robię to z miłości. Nie szanuję tak bardzo żadnego człowieka na tej ziemi. Chciałbym, by była szczęśliwa. Znalazła sobie po prostu kogoś normalnego. Niewiele jest osób, które wiedzą o chorobie.
Psychoterapeuci zalecają raczej, by informować o tym bliskich. Ale piszę to wyznanie, byście pamiętali, przyjaciele, że nie warto jest oceniać. Po ludziach chodzą przeróżne zaburzenia. Uwierzcie, że żaden normalny człowiek nie zmienia się ot tak - z dnia na dzień. Nie zostawiajcie bliskich w emocjonalnych potrzebach. Może to właśnie Ty znaczysz w czyimś życiu najwięcej?
Nawet jezeli nie chcesz z powrotem byc w zwiazku z dziewczynam uwazam ze powinienes jej powiedziec dlaczego sie tak zachowywales. Moze wolalaby ci pomoc niz probowac "znalezc sobie tego normalnego"? Moim zdaniem nie ma ludzi "normalnych" kazdy ma jakis defekt.
Nawiazujac do ostatniego akapitu, a co jesli to ty byles dla niej najwazniejszy?
*Dziewczyną
No właśnie...
No właśnie - Ty chcesz żeby była szczęśliwa, a może ona może być szczęśliwa tylko z Tobą? Nawet z chorobą?
Uwierz mi, nie decyduj za nią czy bycie z Tobą będzie dla niej dobre czy nie.
Za mnie ktoś kiedyś zdecydował...
Dołączam się
A może po prostu nawet by się poczuła lepiej z myślą, że to było spowodowane chorobą a nie 'znudzeniem' w związku...
Na twoim miejscu porozmawiałabym z rodziną na spokojnie, zrozumieją to i będziesz miał w nich wsparcie, powodzenia życzę :)
U mnie choroba została zdiagnozowana w wieku 12 lat, od tego czasu trochę minęło, ale chwilami jest tak samo ciężko jak na początku, więc nie tylko pierwsze chwilę są trudne. Musisz być przygotowany na ciągłe nawroty choroby, nie bój się jednak powiedzieć o tym swojej ukochanej, jeżeli kiedykolwiek coś dobciebie czuła, to zrozumie, zapewniam z doświadczenia.;)
Na miejscu tej dziewczyny chciałabym.znać prawdę.
Ja bym na jej miejscu do Ciebie nie wróciła, ale chciałabym wiedzieć jakie były przyczyny takiego a nie innego zachowania. Wam obu by było lżej.
Też znam gościa, mnien wiecej w Twoim wieku autorze, choroba jak choroba- wiem, że jest na prawdę koszmarna, nie wliczając halucynacji. Ale gdyby taki człowiek na prawde i szczerze swoją choćby jedną z wielu zakłamanych twarzy chciał się zmienić, to dałby rade. Ale nie samemu, takiemu człowiekowi potrzebna jest pomoc.
Masz racje! Przez cale 5lat mojego zwiazku slyszalam zostaw go, bedziesz nieszczesliwa, po co Ci taki bagaz, mozesz miec kazdego. Ale ja nie chcialam innego. Tak kochani, iscie anonimowe zakonczenie, jestesmy 3lata to slubie, mamy 2 dzieci i jestesmy Szczesliwi, chociaz nie zawsze jest kolorowo;) ale takie jest zycie;) pozdrawiam autora i moze sprobuj porozmawiac z dziewczyna? Warto sprobowac;)
Sukces u Ciebie ze widzisz ze jesteś chory, i co robisz nie tak, bo czesto chorzy tego nie widzą i myślą, ze bliscy chcąc ich wyslac na leczenie, sie nad nimi znecaja ;l u mnie bliska osoba jest chora, ale to juz inna para kaloszy, bo wie, ze jest chory, ale nie bierze lekow bo lubi i musi prowadzic samochód no i boi sie ze jak sie podleczy to mu zabiorą rentę -.- chcialoby sie pomoc ale co zrobic
Uhm, to w sumie ciężka sprawa. Ktoś zachowuje się wobec mnie jak ch*j, traktuje mnie źle, jest kłamcą i odjaniepawla jakieś dziwne rzeczy, a ja mam założyć, że to widocznie jakieś zaburzenie i trwać przy nim jak ta męczennica?
Jak ktoś mnie nie szanuje i zachowuje się jak debil, to niech spada. Zawsze może do mnie wrócić i wyjaśnić, co to się właściwie stało i wtedy zrozumiem.
Jasne, że nikt nie trwa "jak ta męczennica". Ale na szczęście są leki. Co prawda czasami znajdowanie odpowiednich trwa jakąś wieczność, ale da się w końcu zacząć znowu żyć normalnie i być tą osobą, którą się było przed chorobą. Chyba byś wtedy wybaczyła, co nie? ;)
Mam dwoje dość bliskich znajomych chorych na schizofrenię. Oboje przeszli przez rozmaite próby leczenia,aż trafili na dobrego lekarza i odpowiednią terapię. Teraz pracują,mają życie towarzyskie i osobiste.