#KN9Iq

Pracuję w biurze, gdzie panuje miła atmosfera. Siedzę z kolegami w biurze i nagle poczułem potrzebę skorzystania z toalety. Jak na złość na moim piętrze był remont łazienki i musiałem zejść piętro niżej. Chwila namysłu, winda czy schody, wybrałem to drugie, zbiegłem i od razu wpadłem do toalety. Nie zwróciłem nawet uwagi czy będę miał się czym podetrzeć. Pięć minut i było po wszystkim, przeżyłem. 

Jak się okazało nie było papieru i zacząłem rozpaczliwie szukać chociażby skrawka. Niestety nic nie znalazłem. Chciałem zadzwonić do kolegów z biura aby mnie wsparli, ale znając ich poczucie humoru bałem się drwin i żartu jaki mogliby mi zrobić. Postanowiłem wytrzeć obsrany tyłek moimi skarpetkami. Gdy już to zrobiłem uznałem że spłuczę je wraz z kupą. Niestety jak na złość okazało się, że skarpetki zapchały kibel. 

Pracę kończę o godzinie 18 i do tego czasu wiele osób było w toalecie, oczywiście nic nikomu nie mówiłem. Ale wiedziałem ze znajdą się tacy, którzy zaczną spłukiwać wodę, która zamiast lecieć w dol, w końcu zacznie się wylewać. Tak też się stało. Afera była z tego ogromna, okazało się ze szef się o tym dowiedział, a tylko ja nie miałem w pracy skarpetek. Szef nalegał z wyjaśnieniami, więc uznałem że nie wymyślę nic innego i opowiedziałem jak było. Do dzisiaj jak wchodzę do toalety zawsze patrzę czy jest papier.
n10 Odpowiedz

Wniosek? Trzymać zapasowe skarpetki w pracy.

Dodaj anonimowe wyznanie