#KN9Iq
Jak się okazało nie było papieru i zacząłem rozpaczliwie szukać chociażby skrawka. Niestety nic nie znalazłem. Chciałem zadzwonić do kolegów z biura aby mnie wsparli, ale znając ich poczucie humoru bałem się drwin i żartu jaki mogliby mi zrobić. Postanowiłem wytrzeć obsrany tyłek moimi skarpetkami. Gdy już to zrobiłem uznałem że spłuczę je wraz z kupą. Niestety jak na złość okazało się, że skarpetki zapchały kibel.
Pracę kończę o godzinie 18 i do tego czasu wiele osób było w toalecie, oczywiście nic nikomu nie mówiłem. Ale wiedziałem ze znajdą się tacy, którzy zaczną spłukiwać wodę, która zamiast lecieć w dol, w końcu zacznie się wylewać. Tak też się stało. Afera była z tego ogromna, okazało się ze szef się o tym dowiedział, a tylko ja nie miałem w pracy skarpetek. Szef nalegał z wyjaśnieniami, więc uznałem że nie wymyślę nic innego i opowiedziałem jak było. Do dzisiaj jak wchodzę do toalety zawsze patrzę czy jest papier.
Wniosek? Trzymać zapasowe skarpetki w pracy.