#KfQSF
Męża poznałam przez internet, szybko zaszłam w pierwsza ciążę może za szybko, bo może nie pasujemy do siebie sama już nie wiem. Dwa lata później mieliśmy już dwoje, jesteśmy razem od 4 lat i z każdym rokiem jest gorzej. Kilka razy myślałam o rozstaniu, ale nawet nie miałabym gdzie pójść z dziećmi, nie mam rodziny, rodzice nie żyją, znajomych miałam wcześniej jak pracowałam, teraz czasem tylko z kimś piszę raz na jakiś czas i tyle. Z nikim się nie spotykam, cały dzień siedzę w domu z dziećmi, nawet nie mam do kogo gęby otworzyć. Co najwyżej idę na spacer czy do sklepu i tyle. Czasem wieczorami patrzę na ludzi z bloku naprzeciwko i mam wrażenie, że tylko ja jestem taka samotna i nieszczęśliwa. Mąż wychodzi o 7, a wraca o 19 lub czasem o 21, pracuje też w soboty, więc co najwyżej mamy niedzielę dla siebie żeby pójść na spacer czy gdzieś pojechać, ale przeważnie jest zmęczony całym tygodniem i śpi większość dnia. Chciałam poznać opinię kogoś z zewnątrz, może za dużo wymagam od życia i powinnam się cieszyć tym co mam i tym jak jest.
Często problemy w małżeństwie po urodzeniu dzieci biorą się z tego, że ludzie się nawzajem nie doceniają. Każde z małżonków myśli, że ma przesrane, a temu drugiemu jest lepiej. Jeśli facet faktycznie tyle pracuje, a nie np. kończy o 16, a potem siedzi u kolegów czy w barze, to musi być strasznie przemęczony. Nie dziw mu się, że jest rozdrażniony, nie ma siły ani ochoty na wspólne chwile, rozmowy itd. Nikt by nie miał. Z Twojej perspektywy wygląda to tak, że jesteś sama całymi dniami z dziećmi, czujesz się jak w klatce i nie masz do kogo ust otworzyć, a mąż Cię kompletnie olewa. Z jego perspektywy pewnie wygląda to tak, że zapierdziela podad siły, żeby rodzinie niczego nie brakowało, a żona tego nie docenia, tylko ciągle ma o coś focha. A może i odpowiedzialność go przerasta. Zwłaszcza jeśli macie jakieś kredyty czy inne zobowiązania. Myślę, że najlepszym rozwiązaniem byłoby Twoje pójście do pracy. Nawet na niepełny etat. Spotkasz się ludźmi, będziesz miała swoje pieniądze, może wtedy mąż będzie mógł trochę odpuścić i mniej przesiadywać w pracy. A być może jak zobaczy, że masz swoje sprawy i nie jesteś od niego we wszystkim zależna, to przypomni sobie, że warto dbać o związek.
1
Dla mnie to bardziej brzmi jak opowieść o dwojgu obcych ludzi, którzy ledwie się w sumie znają, których nic praktycznie nie łączy, ale zrobili sobie w bardzo młodym wieku i w ekspresowym tempie dwójkę dzieci. Teraz tkwią w tej prowizorce i próbują udawać rodzinę. Nie wiem czy jest sens odbudowywać coś co brzmi jakby nigdy nie miało żadnego fundamentu.
Butelkaa, na pół etatu, to myśle, że znajdą choćby jakąś sąsiadke emerytke.
@butelkaa Praca jest, niezależnie od pandemii. Kto chce ten znajdzie. Ale ten komentarz jest tak pesymistyczny jak życie autora
Praca zawsze jest, ale często gówniana. Jak autorka pójdzie do prawie że obozu pracy, to nic się nie poprawi.
Może poszukaj pracy a dzisiaj zapisz do żłobka lub przedszkola. Kokosów może nie zarobisz na początku albo wszystko wydasz właśnie na żłobki, jednak wyjdziesz do ludzi, porozmawiasz z innymi. Może jeśli oboje będziecie zarabiać to mąż będzie wcześniej wracał do domu, zmieni się wasze nastawienie do siebie.
Miało być 'dzieci' sorka
Twój maz jest przepracowany(stad napady agresjii) i do tego nie posiadł pewnej umiejetnosci, która posiada wiekszość męzczyzn. To znaczy słuchania kobiety, przytakiwania jej. Wtedy nie trzeba nawet prowadzić dialogu tylko co chwila przytakiwac i wrzucac neutralne zdanie. A rozmowa sama się toczy. Trzeba tylko uwazac by przez przypadek nie zgodzić się na wyjazd do mamusi.
Druga sprawa moze byc wrażliwy na wysokie tony, sprawdź czy nie masz piskliwego głosu. Po całym dniu pracy moze go to irytyowac, co jest tez w sumie dziwne bo powinien naturalnie filtrowac piskliwy dzwiek kobiecego głosu, cos jak szum tła.
Mam nadzieję że autorka ma mózg i nie weźmie tego komantarza do siebie. Komunikacja jest podstawą relacji, po co spędzać życie z kimś kto ma wywalone nawet na zwykłą rozmowę..
Oczywiscie ze komunikacja to podstawa. Small taks, pogaduchy do poduchy czy nawet plotkowanie. Co nie oznacza ze trzeba sie w to angażowac, a jak druga osoba uważana jest za słuchana to czesto i szczesliwa. Nawet nie wiecie ile mozna osiagnac udajac że kogos sie słucha.
Z reszta kobiety same tego ucza mezczyzn bombardujac ich setkami niepotrzebnych informacji. Przykład pierwszy z brzegu. Wybór firanek do salonu, pierwsza koncepcja jest bardzo dobra, kobieta podjeła decyzje juz wczesniej analizujac rózne wybory, ale i tak potrafi nadawac o tym przez godzinę. Tu akurat taktyka przytakiwania się nie sprawdza i trzeba kilka wyborów skomentowac by kobieta powróciła do pierwotnej formy inaczej przeleci wszystko co przegladała do tej pory.
Dlatego uwazam że maż autorki ma powazny problem, nie ma nic gorszego niz niewygadana kobieta, praca, stres, moze nie miał matki, która od młodego "zawracała" by mu głowe i wyuczyła reakcje. Przyczyn moze byc wilele. W kazdym bądx razie nie powinien tak reagować.
Boruta uroczy z ciebie troll.
Taki nie za dojrzały 🙃
Zapewniam cię że są gorsze rzeczy od niewygadanej kobiety ;)
Może spróbuj go otruć, a potem znaleźć kogoś lepszego. W tych czasach zwalają wszystkie przyczyny smierci na COVID-19. Darz bór!