#KlA3p
Dzień przed egzaminem chodziłam spięta i dosłownie przerażona - pierwszy taki egzamin na studiach. Nie mogłam spać całą noc, zasnęłam dopiero ok. 4 rano, a egzamin był na 8. Ok. 6:30 zadzwonił budzik, ledwo przytomna poszłam wziąć prysznic, ogarnęłam się, zrobiłam herbatę, usiadłam w fotelu w pokoju.. I co było dalej? Zasnęłam. Telefon mi się rozładował, więc nikt nie mógł się do mnie z uczelni dodzwonić, a jak się obudziłam była 13. Egzaminu nie zdałam, bo na niego nie dotarłam. Na szczęście zdałam w drugim terminie.
Najgorszy scenariusz. Wstać, wyszykować się i zaspać...
Przy każdym egzaminie najbardziej się boję, że zasnę. Współczuję, musiałaś się okropnie czuć jak wstałaś :/
Praktycznie identyczna sytuacje mial moj znajomy z gimnazjum.Wstal rano ubral sie itd usiadl w fotelu i czekal na tramwaj i zasnal i nie zdazyl do naegzamin gimnazjalny co za tym idzie nie zdal
Nie zdał gimnazjalnych? A drugie terminy?
Drugie terminy tylko w uzasadnionych przypadkach
A nie mógł sobie jakiegoś lewego zwolnienia lekarskiego załatwić? Mój kolega zaspał na maturę z angielskiego, ale poszedł do lekarza i mu właśnie takowe zwolnienie wystawił. Maturę pisał w II terminie w czerwcu
To jeszcze nic! Mojemu bratu śniło się że poszedł rano do szkoły. Tak obudził się o 11 :D
Wyspać się też trzeba :D
Zdałaś? Zdałaś. To się liczy :D
Pozdrówki :)
Upsss ;-) skutki nieprzespanej nocy;-)
Jeśli jest się kobietą, wykładowca jest mężczyzną a zaliczenie egzaminu zależy od humoru wykładowcy to należy założyć bluzkę z dekoltem. Nie aż tak przesadnie wielkim ale jednak.
Sprawdzone :P
A jeśli wykładowca jest gejem?
To biodrówki :D
@CukierPuder to jeśli bierze na raz kilka osób to bierz "do pary" przystojnego kolege:D
dobre ;) ale nie przyda mi się, nie studiuję :P
ja raz miałam taką sytuację, że dzień przed egzaminem zaliczałam ćwiczenia. pozytywna ocena z nich była warunkiem przystąpienia do egzaminu. byłam pewna, że tego zaliczenia nie zdałam, więc stwierdziłam, że spróbuję w kolejnym terminie i poszłam wieczorem na imprezę do znajomych. wracam ok. 3, wchodzę na maila i jakimś cudem te ćwiczenia zdałam i mogę jechać. no to szybko spać, ale niestety i tak zaspałam, obudziłam się 20 minut przed egzaminem mieszkając prawie 15 km od uczelni. na szybko się ubrałam, złapałam taksówkę, kazałam kolesiowi gnać bo sprawa życia i śmierci, spóźniłam się tylko kilka minut. ale happy endu nie ma, nie zdałam tego terminu i dwóch kolejnych, powtarzałam przedmiot :P
Najlepsze jest to, że większość nie boi się że nie zda tylko boją się zaspania. U mnie na wydziale wprowadzili popołudniowe godziny egzaminów.
Jak ja nienawidzę popołudniowych godzin egzaminów!
Cały dzień odliczam ile czasu zostało mi na powtórkę przed wyjściem..
bez spiny sa drugie terminy