#KpNF4
Jakież było moje zdziwienie (stary oklepany schemat) kiedy na progu moich drzwi w sobotę stanął największy osiłek z mojego gimnazjum, który mówiąc szczerze zawsze wzbudzał we mnie lęk. Na całe szczęście mnie się nigdy nie czepiał.
On także mnie poznał. Mimo tego wszedł i pogadaliśmy ze sobą jakbyśmy byli najlepszymi kumplami. Do stosunku doszło. I muszę przyznać (nie wiem czy to wynika z jego doświadczenia czy faktu, że było to coś nowego dla mnie) był to najlepszy seks w moim życiu do tej pory.
Ale znowu bez najważniejszego. Byłeś odbiornikiem czy nadajnikiem?
Czy to ważne? I tak miał penisa w tyłku.
Podejrzewam, że większość minusujących Knize nie załapała żartu, bo nie jest możliwe, że ma tyle minusów za to, że żart jest słaby. Może faktycznie w pierwszej sekundzie po przeczytaniu wydaje się, że Knize nie zrozumiał(a) majera.
Tak więc, jako kapitan oczywisty, przybywam:
Miał swojego penisa w czymś tyłku, lub czyjegoś penisa w swoim tyłku, więc tak czy siak miał penisa w tyłku.
A kto powiedział, że oni uprawiali seks analny? Eh, ludzie serio? Sądzicie, że seks można uprawiać tylko, wpychając penisa w otwór?
Tak, bo seks bez jakiejkolwiek penetracji to masturbacja.
Czyli jak się robi minetę dziewczynie, to tak naprawdę nie uprawia się z nią seksu, tylko się masturbuje? :D
Po słowach "Mimo wszystko wszedł" można wywnioskować, że był odbiornikiem ^^
Smieszkaa, ale "On także mnie poznał. Mimo tego wszedł i pogadaliśmy ze sobą jakbyśmy byli najlepszymi kumplami", chodzi o wejście do mieszkania
Skisłem. Takiego określenia jeszcze nie widziałem xD
Feniks06 Twoje tezy w ogóle nie zgadzają się z tym co mówi nam historia np. starożytnego Rzymu. "Na przestrzeni historii ludzkości mężczyźni lubili być mężczyznami. Męskość, odwaga, siła, zaradność zawsze były cechami wysoko cenionymi u facetów. Gdy facet za bardzo lubił innych facetów to był problem bo kto lubi facetów? Kobiety. Który facet chciał być przyrównywany do kobiet? Mało który bo było to zaprzeczenie męskości i cech z nią związanych." Uważasz że większość cesarzy była uważana za niemęską i przyrównywano ich do kobiet? Czy może po prostu nie znasz tematu na który się wypowiadasz?
Nie chce nikogo urazić i żeby to źle zabrzmiało, ale mam wrażenie, że duża część mężczyzn ma takie ciągoty, tylko w życiu się do tego nie przyznają ;)
Podobno zanim się zaczęło powszechnie mówić o orientacjach, to więcej osób miało w młodości doświadczenia homoseksualne z "najlepszymi przyjaciółmi". Po prostu dawno, dawno temu nie myśleli, że jednorazowy wyskok poskutkuje dożywotnią łatką, a i obie strony takiego "incydentu" bardzo dbały, żeby sprawa się nie wydała.
Ja bym się skłaniała to stwierdzenia, że większość kobiet ma takie ciągoty. Może tak naprawdę, większość ludzi tak ma. Jednak zauważyłam, że kobietom łatwiej się do tego przyznać. Dużo dziewczyn jakie znam, ma na swoim koncie chociażby pocałunek z drugą dziewczyną. Ludzie boją się na głos przyznać do takich czynów, bo ludzie mogą zacząć wyzywac.
How ja znowu mam trochę inne zdanie. Większość mężczyzn rzeczywiście nie pociąga seks z innym facetem i uważa to za obrzydliwe. Co do doświadczeń to bywa różnie. No ale większość z nich to jakieś dziecinne głupoty gdy człowiek typu oglądanie ciała innego dzieciaka, masturbacja w obecności kolegi czy cos w tym stylu. U kobiet jest inaczej i wynika to z wielu czynników. Kobiety zawsze były bardziej otwarte wobec siebie. Przytulanie, buziaki, trzymanie się za ręce. Dotyk kobiet jest wśród nich bardziej naturalny. Jedna z teorii mówi o tym że to mężczyźni zawsze wyruszali na wojny, czasem z nich nie wracali zaś kobiety były same ze sobą i to rodzilo większą potrzebę bliskości i z czasem stawało się naturalne. Tym bardziej że kobiety zawsze były bardziej emocjonalne czy wyczulone na emocje i uczucia innych. Stąd też nawet pocałunek z językiem z kolezanka przychodził łatwiej i byl traktowany jako głupie zabawy podczas gdy faceci to uznawali za nie dopuszczalne wobec siebie. Wydaje mi się że dalej tak jest. Kobieta z kobietą o wiele łatwiej akceptuje nagość dwojga. U mężczyzn jest to dopuszczalne w o wiele mniejszej ilości sytuacji. Zresztą nawet seks kobiet nie wzbudza takiej sensacji jak seks facetów.
Kwestia tego, że homoseksualizm nadal jest piętnowany w społeczeństwie i ludzie nie chcą się przyznać, bo boją się wykluczenia. Dziewczyny w tej kwestii nie traktuje się na poważnie, dlatego też łatwiej się przyznają.
Dead co masz na myśli mówiąc że dziewczyn nie traktuje się poważnie?
I serio? Uważasz że o wiele więcej facetów by było homo gdyby nie byli pietnowani?
Feniks - próbujesz uzasadnić na siłę to co znasz z naszych czasów, z naszej kultury. Tak jest teraz jak piszesz, ale nie zawsze tak było. Jeszcze przed wojną mężczyźni na równi z kobietami okazywali sobie czułość. W wielu kulturach obecnie jest to nadal normą. Na wojnie mężczyźni dopuszczali seks między sobą i nie traktowali tego jako akt homoseksualny. Poczytaj bo się trochę mądrzysz...
Okej, jeszcze raz, może faktycznie źle to ująłem, za co przepraszam. Chodzi o to, że spory odsetek może kryć swoją orientację w tajemnicy przez całe życie, bo boi się napiętnowania. Skoro boi się o tym powiedzieć, to zjawisko jest mniej widoczne w społeczeństwie - czyli większość uważa, że osoby homoseksualne albo biseksualne to mały procent, który rzadko się zdarza. Więc, gdyby ludzie przestali traktować bycie homo/biseksualnym za zło i coś wartego piętnowania, to więcej osób miałoby siłę sie ujawnić = ludzie zobaczyliby, że jest takich ludzi więcej, niż się wydaje. Nie istniałyby absolutnie żadne przeszkody. Ludzie mają różne wrażliwości. Nie mówię o tym, że ktoś czuje pociąg tylko do przeciwnej płci. Biseksualizm też uwzględnia płeć przeciwną. Nikt tak naprawdę nie wie, ile osób siedzi w szafie. A panseksualizm to zupełnie inna historia. (jestem taki, więc mogę powiedzieć) Co do dziewczyn - napisałem ulgowo, co było głupie i niestosowne. Wiem, że mają ciężko, niezależnie od orientacji. Miałem na myśli, że prawie żaden homofob nie traktuje lesbijek na poważnie i nie dochodzi do niego, że dziewczyna woli dziewczyny. Sam znam taki przypadek. Często z homofobią idzie w parze mizoginia - bo takiej po prostu trzeba chłopa, nauczy się normalnie żyć itd. Chłopaka by za to od razu bili. (nie mówię, że dziewczyn nie biją, bo się takie przypadki zdarzają, co jest strasznie przykre, bo nie jestem fanem jakiejkolwiek przemocy). I tu i tu jest bardzo złe zachowanie, które powinno być wyeliminowane ze społeczeństwa.
A co do tego przytulania się przez hetero mężczyzn, to macie absolutną rację, że to powinno być normalnie i nikt nie powinien być za to osądzany. Poeci romantyczni pisali sobie długie wiersze o tym, jak bardzo się kochają. Gdy się spotykali, to sobie wpadali w ramiona i płakał przez pół godziny np. Słowacki z Krasińskim (ale oni podobno serio mieli ze sobą romans, więc to jest chyba zły przykład).
Fuuuck, ale błąd. Napisałem dwa razy przeciwnej, zamiast tej samej. Nie mam już jak poprawić. Przepraszam!
A tzw. toxic masculinity to temat na osobną dyskusję. Idles nagrali ostatnio o tym bardzo dobry utwór. ;)
Można tylko dodać, że sam komentarz świadczy o wciąż mocno zakorzenionej w ludziach homofobii: "nie chce nikogo urazic..." jakby bycie osobą nieheteronormatywną było czymś złym i obraźliwym! Może to trochę osobiste, ale nie chcę, by moja tożsamość była dla ludzi żartem, obelgą. To jest czyjeś życie.
Czyli jesteś bi ._.
Albo jedyneczką na skali Kinseya - czyli "nie jestem gejem, ale Micka Jaggera bym z łóżka nie wyrzucił".
Bi nie znaczy „podobają mi się faceci i kobiety po równo” tylko „podobają mi się faceci i kobiety przynajmniej w jakimś stopniu” 🤓
Wiem, bo sama jestem. ;) Chodzi raczej o ludzi, którzy są skierowani przede wszystkim (nie w stosunku, powiedzmy, 80/20, tylko 98/2) na płeć przeciwną, a fascynacje płcią własną są pojedyncze, niezbyt intensywne i przejściowe. Np. faceci uprawiający seks z facetami w więzieniu i tylko tam, albo dziewczyny przeżywające nie do końca platoniczne fascynacje koleżankami. Jasne, można tych ludzi nazwać biseksualistami, ale myślę, że wtedy okazałoby się, że heteroseksualiści są w mniejszości.
GajaNika ale to by oznaczało że prawie wszyscy są bi, jeśli nie wszyscy...
Istnieje i taki pogląd.
W zasadzie istnieje jeszcze bardzo egzotyczne "heteroflexible". Więc takie bi, ale niekoniecznie. To właśnie jest takie 70/30, 80/20. Przeważa heteroseksualność, ale zdarzają się incydentalne homoseksualne interakcje.
Jakaś nowa "odkrywcza" nazwa na to co już w latach '50 Kinsey wymyślił?
Istnieje coś takiego jak homoseksualizm zastępczy.
O co Wy pytacie, przecież autor napisal ze gość "wszedł" xd
i co teraz nadal jesteś hetero czy jednak gej? 😀
Fuj, gejzer...
Nie jesteś hetero. Pewnie bi. Ja jestem hetero i nie wyobrażam sobie seksu z kobietą, no rzygłabym.
To wcale nie czyni go biseksualnym. Myślę, że autor najlepiej zna swoją orientację.
Żeby określić orientację człowieka musi on zrobić to samodzielnie. Orientacja to nie tylko seks (jeśli dla ciebie tak, to przekaż moje wyrazy współczucia swojemu partnerowi), ale też aspekt emocjonalny. Są osoby, które mogą uprawiać seks z osobami obu płci, ale związek wyobrażają sobie tylko z jedną płcią.
Wyznanie jest o seksie. Skoro podczas seksu podniecił go ten mężczyzna to jest w jakimś stopniu bi. Jak się podniecić bez pociągu do danej płci? Dla mnie to niemozliwe. To o czym mówicie to hetero romantyczny. Tu mowa o biseksualności i heteroseksualnosci.
Czytaj ze zrozumieniem. Seks to za mało, żeby określić orientację.
Czy możemy dostać na anonimowych filtr, którym mógłby oszczędzići takich obrzydliwości?
Nie 😉
Mnie tam homo nie brzydzą, ale chciałabym taki filtr przy wyznaniach o masturbacji. Kto, w jakim wieku, czym i jak. Może i anonimowo, ale nie każdy ma ochotę czytać o takich sprawach i to z taką dokładnością. To nie strona dla dorosłych.