#KqDPj
Co ważne, z moim bratem mam bardzo złe relacje. Głównie to on prowokuje wszelkie kłótnie, rozpowiada o mnie plotki w szkole, niszczy moje rzeczy, wyciera ręce w moje ubrania i można by wymieniać wiele sytuacji, ale zabrakłoby mi znaków. Przechodząc do sytuacji właściwej:
Rok temu jak zwykle bardzo angażowałem się w pomoc w przygotowaniu kolacji wigilijnej. Kiedy wreszcie zasiedliśmy do stołu, przyszedł czas na składanie sobie życzeń. Nigdy nie zapomnę, jak mama powiedziała: "Żebyś się wreszcie zmienił, bo ja już z tobą nie wytrzymuję".
Resztę świąt spędziłem zapłakany w swoim pokoju.
Czuję, że dostaliśmy chyba za mało informacji o tej rodzinie...? Nie rozumiem, skąd się wziął tekst Twojej mamy trochę.
Wydaje mi się, że jego mama nie dostrzega winy drugiego syna i o wszystko obwinia autora.
Albo ten starszy jej coś powiedział (rozpuszczanie plotek w szkole, to między rodziną też prawdopodobne).
Z reguły jest tak, że młodsze dziecko jest faworyzowane i rozpieszczane przez rodziców. Dziecko za to szybko przyzwyczaja się do tego, robi co mu się podoba, często robi z siebie ofiarę oraz manipuluje zdaniem swoich opiekunów. Najbardziej cierpi na tym właśnie to starsze dziecko. Znam to z doświadczenia, niestety.
Oczywiście dodam, że to nie musi być reguła, ale takie rodziny się niestety zdarzają.
Taa... Też to znam z doświadczenia. W domu robię praktycznie wszystko ja a młodszy brat nic, a matka całej rodzinie gada że wiecznie nic nie robię. Przed świętami jest najgorzej - zapie*dalam ja a gówniarz przed komputerem cały dzień. I oczywiście darcie się że nie pomagam. A na pytanie co takiego robi X, odpowiedź zajebista - "on poszedł do sklepu i zrobił zakupy". No ku*wa super, sklep oddalony o 100 metrów... Jeśli czyta to jakiś rodzic i ma dwójkę dzieci - lepiej traktujcie je po równo i to faktycznie a nie, że wam się zdaje, że jest fair, bo inaczej starsze dziecko po prostu was i rodzeństwo znienawidzi. Ja w tym momencie czuję się jak wyrzutek i jak się usamodzielnię to nie zamierzam utrzynywać z rodziną jakiegoś większego kontaktu.
Znaczy u mnie to w rodzinie to ja jestem tym młodszym dzieckiem.
Z mojego punktu widzenia, tak mój brat miał więcej obowiązków, bo jest o 12 lat starszy. Ale ja też zawsze coś robiłam od najmłodszych lat, choćby próbowanie ścierania kurzu, zawsze też każdy miał sprzątać po sobie (np. zabawki, czy książki, które wyciągnął). Tak, więc to chyba zależy od rodziców, ale to zawsze mój brat obrywał lanie, jeśli dostał jedynkę czy coś, a na mnie mama tylko nakrzyczała.
Bardzo przykre usłyszeć takie słowa od własnej matki, współczuję autorze wyznania.
Jednak nie bardzo wiem jaki związek mają złe relacje z bratem do reszty.
Bo pewnie chodzi o to, że jego brat prowokowuje go do złego zachowania np. wyciera ręce w jego ubranie i jak autor na niego krzyczy to obrywa się autorowi a nie jego bratu
Możliwe, że przez brata cała wina za kłótnie i występki spada na niego :/
Może brat rozpowiada plotki matce
Rodzice nie wytrzymują wiecznych kłótni, a brat przedstawia sytuację, jakby to była wina autora i stąd ta prośba ze strony mamy
Do wszystkich nierozumiejących - zapewne chodzi o to, że matka uważa, że to autor, a nie jego brat jest tym złym.
Autorze - piątka!
Piątka!
Może zabrzmi to banalnie, ale wiem jak to jest.
To przykre, że pomimo tego, że się starasz nikt tego nie widzi :/
Och, moja mama któregoś roku życzyła mi, abym znalazła po choinką trochę mózgu. I nie był to żart.
Ja z moim tatą mam bardzo dobre relacje, ale pamiętam, jak w zeszłoroczną Wigilię składając mi życzenia powiedział "no i życzę ci dobrego chłopaka, bo ten twój to chyba dobry nie jest". Uwierzcie, że chciałam rzucić to wszystko w cholerę i uciec. Nie wiem, co moi rodzice mieli do mojego chłopaka (już narzeczonego), bo jest naprawdę człowiekiem o złotym sercu. Na szczęście już jest wszystko w porządku, ale sytuacja dobijała mnie przez długi czas.
Ja od zawsze nie lubię świąt. Święta to dla mnie farsa z krzykiem i płaczem w tle.
A ja rozumiem. U mnie w domu jest podobnie. Mam młodszą siostrę, która wiecznie prowokuje kłótnie, pomimo, że zaczęłam ją całkiem ignorować i schodzić jej z drogi. Gdy rodziców nie ma w domu jest cisza, jak tylko wrócą to ona zaczyna awantury żeby pokazać jaka to ona biedna. I mi się obrywa, że niby małą córeczkę ich zaczepiam, jestem zła, fe i niedobra. Żadną drogą nie umiem do niej dotrzeć, a od rodziców ciągle słyszę, że mają mnie właśnie dość i, że wszystko jest moją winą.
Łączmy się w bólu autorze!
U mnie to samo. "Brat" zaczyna, jest wredny, krzyczy, ale obrywa sie mnie bo "po co z nim zaczynasz i sie odzywasz", a wina wg nich za awanture lezy po mojej stronie mimo ze to nie moja wina.
Dostałam karę na telefon bo użylam za dużo płynu do kąpieli... Moja siostra przelała go do mniejszego pojemnika.