#KzJ0R
Wiadomo, jak młode małżeństwa, to pojawiło się mnóstwo dzieci w przekroju 2-5 lat. I wszystkie, ale to wszystkie boją się psów. A są tylko trzy w jednej klatce. Moja suczka jest młoda, bardzo grzeczna, przyjazna i potulna. Taka pieszczocha kanapowa. Jest jeszcze łagodny staruszek terrier i buldog francuski. Oba również ułożone i kochane.
Mój pies jest młody. Ma 10 miesięcy. I jak te dzieci podbiegają w dzikiej kakofonii, machając łapami, to pies się boi. Czasem szczeknie ze strachu. Ona się tych dzieciaków bardziej boi niż same te dzieci jej. Wszystkie drą japę i panikują, a rodzice? „Zabierz psa, zabierz psa”. O ile starsi sąsiedzi bardzo lubią nasze psy, a zwłaszcza moją suczkę, tak rodzice są przeokropni. Ja widzę, że te dzieci chcą się pobawić czy pogłaskać, ale jak są szczute znakami i totalnie nieuczone jak obchodzić się ze zwierzęciem, to nie dziwię się, że uciekają z piskiem i płaczą.
Nie wymyślam, to jest paniczny ryk i ucieczka.
Ja się pytam, od kiedy i od czego ci ludzie tak podurnieli? Od pieniędzy? Do żadnej tragedii nie dojdzie, chyba że ze strony tego szczutego dziecka. A potem słyszy się, że młodzi ludzie skrzywdzili jakiegoś zwierzaka, bo nie wiedzą, jak o niego dbać.
Ale o co Ci właściwie chodzi? O znaki, że psom nie wolno załatwiać się na trawniku? O to, że dzieci hałasują? O to, że chcą pogłaskać pieska, czy raczej, że nie chcą? Czy o to, że się boją, kiedy pies na nie szczeknie? Przy czym najwyraźniej winisz dzieci, że Twój pies się boi, za to odmawiasz maluchom prawa do przestraszenia się, kiedy pies na nie szczeka.
Generalnie dla mnie to wyznanie wygląda na takie ogóle żale, że ludzie nie doceniają Twojego pieska-pieszczoszka.
Brzmi jak wyznanie rodzica "psiecka".
Podpowiem Ci coś: znaki o zakazie wyprowadzania psów nie mają żadnej mocy prawnej. To tak samo jakbyś narysowała sobie przekreślonego lizaka na znaku. Nie ma podstawy prawnej, nie ma konsekwencji w ramach złamania zakazu = nie ma zakazu