Oto jak mój głupi umysł zrujnował mi korzystanie z Instagrama do tego stopnia by myślę by udać się do szpitala psychiatrzycznego bo psychoterapeuta mi nie pomógł. Mam problem z "wmawianiem" sobie gniecenia i bólu. Uwielbiam konie i zajmuję się fotografowaniem modeli koni. Postanowiłam więc założyć instagrama. Niestety, "wmówiłam" sobie że jeśli będę miała to konto na instagramie, to będę czuć gniecenie w lewym boku obok pośladka. Jest to bardzo uciążliwe, szczególnie kiedy siedzę. Wiem że to wszystko brzmi głupio, ale to naprawdę drażniące, a ja naprawdę dobrze radzę sobie na instagramie i nie chce go usuwać by gniecenie minęło. Gniecenie zawsze mija kiedy coś usunę, ale ja bardzo nie chcę tego robić. Myślę by zapisać się do szpitala psychiatrycznego.
Dodaj anonimowe wyznanie
Objawy psychosomatyczne są zdecydowanie dobrym powodem by odwiedzić lekarza.
Może ja jakiś nieżyciowy jestem, ale co to qurva jest?
Też nie wiem, ale ten sam autor z uporem godnym lepszej sprawy pisał mniej więcej to samo ze cztery albo i pięć razy pod rząd w poczekalni (niezweryfikowanych). Tak, że wtf.
Tylko tak, bo w marudnym nastroju jestem.
Z rzędu, nie pod rząd.
"W zasadzie wszystko jedno, której formy się użyje. Słowniki poprawnej polszczyzny traktują drugą formę jako błąd, ale w rzeczywistości obie są wystarczająco często używane, aby je aprobować".
To jakiś prof. dr hab.
Tak więc, Gzymsior, nie obraź się, ale wypada tu napisać nieco kolokwialnie: nie zesraj się XD
@Dragomir
Regularne wypróżnianie jest bardzo ważne dla zachowania zdrowia, więc jestem pełen wątpliwości czy mi dobrze, czy też źle życzysz.
Oczywiście że dobrze. "Srać" (wulgarnie) oznacza czynność defekacji, natomiast "zesrać się" sugeruje przypadkowe, niekontrolowane wypróżnienie, często przed zdjęciem bądź zsunięciem ubrania, w przypadkowym miejscu. Więc tylko regularnych, zdrowych, spodziewanych stolców w toalecie czy też gdzie tam stawiasz kloce życzę :)
"W zasadzie wszystko jedno, której formy się użyje. Słowniki poprawnej polszczyzny traktują drugą formę jako błąd, ale w rzeczywistości obie są wystarczająco często używane, aby je aprobować."
vs
"Poprawnie: kilka razy z rzędu.
To forma zalecana w piśmie i w normie wzorcowej języka polskiego.
„Kilka razy pod rząd” też bywa używane i jest akceptowane w mowie potocznej, ale w staranniejszych tekstach lepiej wybrać „z rzędu”.
Pogodzeni? 🤔
@upadlygzyms
"bo w marudnym nastroju jestem"
Z ciekawości zapytam.
Jaki jest Twój stosunek do tak zwanego biorytmu?
"Biorytm (lub rytm biologiczny) to zjawisko cyklicznych zmian w funkcjonowaniu organizmu żywego, które powodują okresowe nasilanie się i osłabianie procesów życiowych, takich jak aktywność fizyczna, emocjonalna i intelektualna."
@Frog
Ogólnie pozytywny, choć nie za bardzo było nam po drodze.
Teraz staram się ocieplić relację i czasami można nasz stosunek do siebie określić jako neutralno-przychylny.
@upadlygzyms
Spytałam dlatego, że - dzieki dość długim obserwacjom swojego ciała i mózgu - w większości przypadków potrafię złagodzić bądź wręcz zneutralizować efekty tych mniej więcej sinusoidalnych zmian.
A przynajmniej w spokoju przeczekać.
Więc cieszę się, że miewasz pozytywne wrażenia - znajomość tematu po prostu ułatwia życie. 😊
@Frog
Zgadzam się bez zastrzeżeń.
Od jakiegoś czasu staram się też słuchać własnego ciała. Również na przykład kupując coś do jedzenia próbuję odczuć czego chcę, zamiast analizować.
Daje to zaskakująco dobre rezultaty
Problemy pierwszego świata Juleczki.
Zawsze mnie ciekawi, jak osoba z takim, hmm, schorzeniem? odchyłem? poradzi sobie w losowo ekstremalnych warunkach (odejście opiekunów, jakaś wojna, coś w tym stylu). Czy nadal gniecenie będzie jedyną treścią życia? Czy może jednak przetrwanie? 🤔
Czemu od razu szpital? Może wystarczy wizyta u psychiatry w poradni zdrowia psychicznego. Zresztą do szpitala często trzeba mieć skierowanie z podejrzeniem jakiejś choroby, tak od ręki to biorą tylko ciężkie przypadki, typu próby "s". Ja choruję na schizofrenię i w życiu nie byłam na leczeniu szpitalnym. Dwa razy próbowałam, raz jak mnie karetka zabrała to mnie przetrzymali kilka godzin na izbie przyjęć i odesłali do domu i po skierowanie na leczenie szpitalne do lekarza w przychodni. A drugi raz też mnie wysłali do domu, z receptą na leki. Tak więc biorę leki, regularnie odwiedzam psychiatrę i całkiem nieźle funkcjonuję, jeśli chodzi o zdrowie.