#Lhxie
Z racji, że zamek był otoczony fosą i było wokół niego pełno żab, które uwielbiałam łapać i przytulać (teraz wiem, że to podchodzi pod znęcanie) powiedziałam rodzicom, że wychodzę na chwilę przed budynek i zaraz wrócę. Po kilku minutach żabki mi się znudziły i postanowiłam pobawić się w coś innego. Do budynku prowadziły wielkie, ciężkie drzwi z witrażem, które były stale otwarte na oścież. Postanowiłam więc, że pobawię się z rodziną w chowanego.
Po 70 minutach akcji poszukiwaczej, w którą został włączony nie tylko personel zamku, ale również policja (szukali mnie w fosie), postanowiłam łaskawie objawić się tacie i z miną aniołka powiedziałam "I co? Dobrze się schowałam?". Rodzice byli tak osłupiali, że nie mieli nawet siły na mnie nakrzyczeć. Dalsza droga przebiegła w całkowitej ciszy.
Czytam to 2 raz po 3 miesiącach i ciągle mnie to bawi :D
Gdzie się schowałaś?
Pewnie za drzwiami