Spotkałem miłość swojego życia. Kiedy Ją widzę miękną mi kolana, serce wali jak oszalałe, ciągle o Niej myślę, śni mi się po nocach, szukam okazji, aby zobaczyć Ją choć przez chwilę. Ale... Mam żonę i dzieci. Zdrady nie było, do niczego między nami nie doszło.
Nie potrafię wymyślić sensownego wyjścia z tej sytuacji. Rodziny nie zostawię, nie jestem dupkiem. Nie chcę kochanki na boku. Ona nie zasługuje aby być tylko kochanką, nie zrobiłbym Jej tego. Zapomnieć o Niej nie potrafię. Koszmar.
Los jest okrutny.
Dodaj anonimowe wyznanie
Ona nie zasługuje na to aby być kochanką, i jej byś tego nie zrobił, ale gdybyś jednak się skusił to żonie byś to zrobił?...
Sukinsyn za przeproszeniem.
"Rodziny nie zostawię, nie jestem dupkiem"
Żona to nie rodzina? ;)
Nie zostawi w sensie nie wieźmie rozwodu.
Nie zostawi w sensie nie zostawi. Żona nie zasługuje na zdradę i opuszczenie, ta druga na bycie tylko kochanką. Jaki można mieć problem z odbiorem tego?
Tekst, że druga nie zasługuje na bycie kochanką mnie zirytował. Weź się w garść i przypomnij sobie dlaczego wziełeś ślub z tą kobietą! To nie ta druga nie zasługuje na bycie kochanką ale twoja żona na znanie prawdy. Napraw swoje małżeństwo i powiedz o wszystkim żonie. Jeśli nie da się tego naprawić to już wasz problem, że dzieci ucierpią. Wystarczy, żebyś był przy nich i miały dostatnie życie chociaż to nie zastąpi im kochającej, pełnej rodziny ale to już ty lub żona jesteście winni, że nie da się naprawić tego małżeństwa. Zostaw tą drugą kobietę w spokoju. Masz prawo zająć się nią tylko i wyłącznie po rozwodzie i nie zapomnieć o dzieciach.
Ale porada! Już widzę, jak żona z radością przyjmuję prawdę, siada przy stole z autorem tekstu i razem zastanawiają się, co zrobić z tym fantem? Oczywiście wyznanie męża, że zakochał się w innej, wcale jej nie zrani.
@IWannaMore Oczywiście, że zrani, ale wg mnie lepiej znać najgorszą prawdę niż żyć w nieświadomości i fałszywym poczuciu udanego małżeństwa.
Właśnie. Dupkiem niby nie jest, ale chce trwać w związku z kobietą, do której żywi uczucia mniejsze, niż do tej drugiej. TO jest wg mnie bycie dupkiem, oszukiwanie rodziny i udawanie, że wszystko jest w porządku. To obrzydliwe, że śpiąc w jednym łóżku z żoną, myśli w "taki" sposób o kimś innym...
IWannaMore
Na pewno prawda od razu zrani mniej niż gdyby zdecydował się ją zdradzać.
Nieważne czy zrani, czy nie ale żona powinna znać prawde, żeby starać się naprawić małżeństwo lub wziąć rozwód. Nie powiedziałem, że nie bedzie rzucania talerzami i krzyków, bo nie znamy ludzi ale kłótnie są dobre w związkach. Twoim tokiem myślenia nie przyznać się do zdrady, bo żone to zrani? Druga osoba powinna wiedzieć jeśli jest się w związku. Może nie wiedziała, że mają aż taki problem? Może to będzie znak, żeby od siebie odejść. Lepsze wyjście jest naprawić wszystko ale do tego trzeba chęci i starań.
Nie, lepiej żyć w nieświadomości. I to bez ironii, naprawdę, bo to przerobiłam. Autor powinien rzeczywiście albo naprawić swój związek, albo odejść bez ujawniania prawdy. Przyznanie się do zdrady czy zakochania w kimś innym to nieodwracalne zmiany w psychice u osoby skrzywdzonej, lepiej niech szuka kogoś nowego bez takiego bagażu.
Ja już na pewno nie zaufam nikomu tak samo.
@Katapulta32 Zakład, że żona i tak prędzej czy później się o wszystkim dowie? Jeśli nie od niego, to od jakiegoś "życzliwego", więc, z dwojga złego, już lepiej żeby to on jej powiedział.
Takie rzeczy praktycznie zawsze wychodzą.
Chyba tylko jakiś jasnowidz mógłby być na tyle "życzliwy", by powiedzieć, co autorowi chodzi po głowie...
Ale przecież on tutaj jeszcze jej nie zdradził, tylko zakochał się w innej. Jak ta "życzliwa" osoba ma ich przyłapać?
Naprawdę, lepiej dla tej żony by autor zostawił ją z jakiegoś wyimaginowanego powodu. Ona nie zasługuje na to by mieć zniszczone życie i problemy z zaufaniem.
To zapewne nie bedzie latwe, ale odizoluj ją od siebie. Zapewne, sama jej obecnosc daje Ci cos czego dawno nie czules. Ale wybiegnij na chwile w przyszlosc. Przez chwile nawet tą optymistyczną. Że jakos wam sie uda. Że przez chwile nikt sie nie dowie. Że przez chwile bedzie wam dobrze. I teraz wyobraz sobie jaką krzywde wyrządzisz swojej rodzinie, gdy sie o tym dowiedzą. Co Ty wtedy bedziesz czul? Czy to wszystko bedzie tego warte? Chwila przyjemnosci dla tego bolu wszystkich wokol? Kiedykolwiek zapomnisz o tym co zrobiles? Nie bedziesz zalowal?
Powiedz o tym żonie, na pewno coś doradzi ;p
Czy tylko mi kojarzy się "Granica" Nałkowskiej?
Jak dla mnie to jesteś dupkiem.
"Nie chcę kochanki na boku. Ona nie zasługuje aby być tylko kochanką, nie zrobiłbym Jej tego." A żona to co? Patyk? Żonie już mógłbyś to zrobić? Facet, jesteś żałosny.
Mam wrażenie, że tamtą kobietę stawiasz na piedestale, a żonę masz w jakiś sposób gdzieś. Wg mnie świadczy o tym ten, przytoczony przeze mnie wyżej, fragment i to, że piszesz "Niej", "Ona", itepe. Postępujesz bardzo niesprawiedliwie w stosunku do swojej żony.
Na jej miejscu wolałabym wiedzieć o tym, że mój mąż czuje coś do innej kobiety i non stop o niej myśli, a nie być okłamywaną. Postaw się w jej sytuacji i pomyśl, czy Ty przypadkiem też nie wolałbyś być uświadomiony.
Zakochałeś się w innej, to zupełnie normalne, tylko pamiętaj, że to NIE jest miłość i trzymaj się żony.
Skąd wiesz ze to nie jest miłość? Może żona to pomyłka. Trzymanie się żony tylko dla dobra dzieci nie będzie dobre. Musi to po prostu poważnie przemyśleć a najlepiej odizolować się na jakiś czas od obu kobiet i zobaczyć za kim bardziej tęskni.
Stąd wiem, że miłość wymaga czasu. Zakochanie jest zachwytem czyimś pięknem, co jest banalne. Miłość jest zachwytem mimo wad. I kochaniem właśnie w miejscach gdzie dana osoba jest słaba tak by była silniejsza ergo miłość wymaga czasu by dostrzec te wady i je poznać. Chwilowe uczucie tęsknoty nie jest dobrym wyznacznikiem postępowania.
Miłość jest relacją, nie uczuciem. Miłość, to nie słowa "kocham Cię". Miłość, to dar z siebie, umiejętność budowania czegoś silniejszego niż zwykłe zakochanie. Zauroczenie w związkach to całkiem normalna sprawa, jednak należy pamiętać kto jest przy nas na dobre i złe. Jeśli coś się między Wami wypala, zacznijcie jak na początku: randki, kolacja. Rozpalcie na nowo ten ogień, który Was połączył, a zobaczysz się zauroczenie uleci jak liść.
Poznaj ją lepiej. Może to tylko pociąg fizyczny.
Nawet nie wiemy, czy jego obiekt westchnień wie, że autor istnieje.
Chyba najgorsza rada. Po co ma ją poznawać? Żeby ułatwić sobie zdradę? Niech lepiej jej unika.
@FuckYourself No, chyba, że jego "obiekt westchnień" wcale nie sprowadzi go na ziemię.
Nie czaję po co w ogóle ma ją poznawać bliżej, lepiej albo w jakikolwiek sposób. Przecież to jest pchanie się samemu do zdrady.
Jak dla mnie to powinien się trzymać od niej jak najdalej to tylko możliwe i zająć się swoim małżeństwem. No, chyba, że już serio nie ma czym się zajmować.
Decyzje musisz podjąć sam. Przeanalizuj czy naprawdę byłeś szczęśliwy z zona, bo jeśli nie to prędzej czy później to małżeństwo i tak się rozpadnie a miłość twojego życia nie będzie czekać w nieskończoność. Jeśli to uczucie jest naprawdę silne to zaryzykuj.
Moje zauroczenia w gimnazjum były bardzo silne. Niech zostawi żone i zapomni dlaczego wzieli ślub i jak zrobili te dzieci, bo po ślubie się zakochał.
Wnioskuję ze jest dorosłym mężczyzna i jest w stanie ocenić ze to nie jest zauroczenie. Sam napisał ze to miłość jego życia a takich słów chyba bez powodu się nie pisze jeśli nie jest się wystarczająca mocno zakochanym. Z dziećmi może mieć kontakt jeszcze lepszy niż by miał gdyby został z zona i do końca życia miałby byc nieszczęśliwy.
Małżeństwo dla dobra dzieci to zły pomysł. Lepiej porozmawiaj z żoną,ma prawo wiedzieć.Razem podejmiecie decyzję.
Po co się żenić i zakładać rodziny, kiedy się tak naprawdę nie kocha? To nie los jest okrutny, tylko ludzie głupi.
A może kochał żonę, ale coś zaczęło się między nimi wypalać i on zakochał się w innej?
Nie jestem romantyczką, ale myślę, że nawet mając i te 50 lat, wspaniałą rodzinę, można tak z dnia na dzień spotkać kogoś przypadkiem, kto od razu wywraca Twoje życie do góry nogami. A na to wpływu się nie ma.
@Wmpirek
Miłość i zakochanie te 2 różne rzeczy.
Nad miłością tak jak nad każdą inną rzeczą trzeba czasem popracować. Ludzie nie są głupi tylko leniwi. I zgadzam się z hokku, trzeba odróżnić zakochanie od miłości. I oczywiście, może pojawić się ktoś, kto wywraca życie do góry nogami, ale warto przemyśleć czy poświęcać długo budowaną relację na rzecz jakiegoś hormonalnego impulsu. Nie da się w ciągu miesiąca czy dwóch racjonalnie stwierdzić, że jest się sobie pisanym, więc w jakiś sposób dąży się do kontaktu z nowym obiektem zainteresowania, a prawidłowym zachowaniem byłoby zastanowienie się czemu w ogóle interesujemy się kimś nowym, co jest w naszym związku nie tak, a nie brniecie dalej lub jak autor szukanie okazji żeby zobaczyć nową "miłość".