#LoWc1
Kiedy miałem 9 lat, moi rodzice wygrali w konkursie wycieczkę na wyspy karaibskie. Byliśmy szczęśliwi, a ja to już w ogóle tryskałem radością na prawo i lewo. Uwielbiałem pływać, nurkować, brałem udział w zawodach pływackich, ogólnie woda nie była mi straszna.
Pewnego dnia, będąc już na Karaibach (konkretnie wyspa świętego Tomasza), wykupiliśmy całodzienny rejs jachtem między wyspami. Dokupiliśmy opcję snorkelingu (czyli pływania na powierzchni i obserwowania rafy koralowej), mieliśmy płetwy, maski i rurkę do oddychania. Zatrzymaliśmy się w miejscu otwartego oceanu, najbliższa wyspa była kilka kilometrów od nas, w miejscu horyzontu widać było tylko niewielki zarys wyspy. W tym miejscu na dnie oceanu był potężny "spad". Wskoczyliśmy do wody i zaczęliśmy pływać. Rafa mi się bardzo podobała, ryby kolorowe, korale bardzo duże, rekinów na szczęście nie spotkaliśmy. Ale ja nie o tym ...
W pewnym momencie popłynęliśmy jachtem jeszcze dalej, gdzie dna już nie było widać, jedynie pustą, ciemną głębie. Dodam, że słońce powoli zachodziło, więc światło już nie docierało w pełni do morza. W tym momencie zrobiłem jedną rzecz. Przypomniałem sobie jak w bajkach postacie wskakują do morza i nurkują jak najgłębiej i są otoczone przez najróżniejsze ryby. Chciałem się poczuć tak samo, poprosiłem więc o pozwolenie by móc zanurkować na chwilę. Zatrzymaliśmy się, rodzice się zgodzili, wiedzieli, że umiem pływać, więc nic mi się nie stanie.
Wskoczyłem do wody, zamknąłem oczy i popłynąłem w dół jakieś 4-5 metrów. Kiedy je otworzyłem, to zobaczyłem ciemność. Bezkresny ocean w ciemnym błękicie, który zmieniał się w przerażającą czerń. Poczułem się mały, wielkość tego oceanu i wyobraźnia o tym CO może żyć w takich głębinach, sprawiła, że dostałem mocnego ataku paniki, serce niemal wyskakiwało z mojej piersi i w akcie desperacji zachłysnąłem się wodą... Straciłem przytomność...
Obudziłem się na promie, mój tata wskoczył za mną do wody i mnie uratował, po tym jak zobaczył, że dziwnie ruszałem się pod wodą. Popłakałem się mocno i do końca dnia prześladował mnie widok tej ciemności oceanicznej.
Od tamtej pory pływając gdziekolwiek i nie widząc dna pod sobą, dostaję mocnego dyskomfortu, naprawdę podziwiam ludzi, dla których takie nurkowanie to pasja. Szacun ode mnie.
Mam to samo ! Bardzo się boję oceanów itp. Tylko że ja topilam się w basenie ;)
Ja mam dokładnie tak samo jak ty
Ja topiłam się w jeziorze. ;-;
Ja przez mojego brata boję się wchodzić na głębszą wodę w jeziorze
Ja to nawet w basenie po ramiona potrafie zaczac sie topic :(
ja nie wejdę do żadnej wody która sięga mi po ramiona, miałam kiedyś nieprzyjemną sytuację na basenie i od tamtej pory boję się chodzić na głębszą odę :/
Ja mam coś podobnego. To znaczy uwielbiam pływać, nurkować i wszystko co związane z wodą, mogę pływać w basenach, jeziorach czy morzach pod warunkiem, że widzę dno. Gdy woda pode mną jest mętna i mało (lub w ogóle) widocznie jest dno momentalnie zapominam jak się pływa... ;--;
Też czuję dyskomfort kiedy nie czuję dna, ale odczuwa to większość społeczeństwa, która słabo pływa. Ja na wakacjach chce się zapisać na dodatkowe kursy pływackie, myślę, że Tobie też by się takie przydały. Im pewniej będziesz czuł się w wodzie tym Twój strach zrobi się mniejszy, małymi kroczkami można z tym walczyć ;)))
Na pewno można z tym walczyć ale niestety nie masz racji pozostałej kwestii. Można umieć świetnie pływać, można kochać płytką lub głęboką ale przejrzystą wodę ale tu chodzi strach przed glebinami. nie chodzi strach przed utopieniem sie a o strach przed tym co tych glebinach sie kryje i czego nie widac.
Też mam thalassophobię. Pływam bardzo dobrze, nurkuję z butlą itp. W miejscach, gdzie woda jest przejrzysta, mogę pływać bez żadnych zahamowań. Np. W Chorwacji nie miałam problemu, żeby siadać na dnie ~5 metrów pod powierzchnią bez butli tlenowej i obserwować otoczenie. W Bałtyku za to muszę brodzić, bo gdy tylko zaczynam płynąć, czuję się, jakbym miał pod sobą głębię w której czai się coś gigantycznego (nawet jeśli wiem, że jest tam tylko metr wody). Napady paniki mam nawet gdy gram w gry osadzone w głębinach lub oglądam filmy o wielorybach w 3D. Jestem wtedy sparaliżowany i nie mogę zaczerpnąć powietrza. Tak więc widzisz, że nie chodzi tu o umiejętności pływackie :)
Autor napisał, że jak był dzieckiem to brał udział w zawodach pływackich, więc wydaje mi się, że pływa raczej dobrze...
Jestem nurkiem, więc należę to ludzi, których podziwiasz.
Strach zawsze można pokonać- trzymam kciuki za to, bo to co jest pod wodą, jest dużo ładniejsze od świata nad nią i warto to zobaczyć :D
Popieram, pod wodą jest przepięknie <3
I to niesamowite uczucie odcięcia się od świata na powierzchni w momencie wejścia w sprzęcie do wody i po tylu latach i tylu nurach, pod wodą nurek czuje się bardziej jak w domu niż na powierzchni.
Możecie mieć inne zdanie, ale to trochę nieodpowiedzialne żeby pozwolić 9-latkowi na nurkowanie w tak głębokiej wodzie, tym bardziej, że słońce już zachodziło
Wydaje mi się dziwne, że rodzice pozwolili dziewięciolatkowi wskoczyć samemu do oceanu w tak głębokim miejscu.
Jestem podobnego zdania, któryś z nich mógł zanurkować z Toba trzymając za rękę, nie ma słowa umiem pływać skurcz i twoje umiejętności sa do niczego
Umiałem bardzo dobrze pływać i nic nie wskazywało na to, że spotka mnie to co spotkało ... miałem tylko wskoczyć, zanurkować i wypłynąć. Ale masz rację, rodzice przez jakiś mieli wyrzuty sumienia, że mi pozwolili, ponoć nawet kłócili się z naszym przewodnikiem, który stał za sterami jachtu, bo to on powiedział, że w tym miejscu jest bezpiecznie.
No i przewodnik miał rację, bo przecież było bezpiecznie, nie jego wina, że boisz się głębin. Rodzice jak mieli mieć pretensje to tylko do siebie.
@Kalepra dzięki za odpowiedź. Cóż, szkoda mi w takim razie i Twoich rodziców, i Ciebie.
Wszystko spoko, tylko, że Wyspa św. Tomasza należy do Karaibów
Może to jakiś inny święty Tomasz? :D
Fuck, miało być "nie należy". Czas wymienić tego czupa na lepszy model bo się tnie
Nieprawdopodobnie opisane...aż mnie ścisnęło w dołku podczas czytania bo wyobraziłam to sobie aż za bardzo ...
Sam Twój opis oceanu mnie przeraził
Jestem malutkim, nieodważnym człowieczkiem :/
Mam całkiem podobnie. Różnica jest taka, że nie obawiam się jedynie głębi morskiej. Wyczynem jest dla mnie wejść do jeziora na wysokość choćby kostek. Jeśli chodzi o rzeki, jest jeszcze gorzej. Kiedy byłam mała podglądałam, jak rodzice oglądają jakiś horror, zdaje się "Szczęki". Przestraszyłam się i od tej pory boję się wszelkiej wody (oprócz basenu). Nie chodzi o te zmasakrowane ciała, które zobaczyłam, ani o wielkość oceanu, czy morza. Ja boję się tego, co na dnie tego zbiornika może się znajdować. Boję się, że mnie wciągnie. Co ciekawe, lubię strach i adrenalinę, którą wtedy się czuje. Jeździłam już na naprawdę wysokiej tyrolce, czy na najgorszych atrakcjach w wesołym miasteczku. Nawet wybrałam się na spływ pontonowy po niewielkiej rzece w górach. Ale nigdy, od czasu zobaczenia filmu nie odważyłam się wejść do jeziora, rzeki, czy morza na głębokość więcej niż 20 cm. Tak więc wiecie... upewnijcie się, że wasze dzieci śpią, kiedy macie zamiar oglądać tego typu, a nawet i inne, horrory/ thrillery :)
Myślałam że tylko ja tak mam :D pływam świetnie, ale mam jazdy psychiczne, co może być na dnie xdd co ciekawe, jak jestem na łódce, rowerku wodnym, materacu czy nawet kółku dmuchanym to nie, tylko jak pływam sama, a nigdy się nie topiłam :p