#NAPYR
Problem z zaakceptowaniem nowego siebie był tylko na początku. To w podstawówce poznałem przyjaciół, którzy akceptują mój wygląd. Wtedy jeszcze nie spotykałem się z docinkami ze strony rówieśników.
W gimnazjum było gorzej. Hormony buzują, więc jeśli ktoś ma problemy ze sobą, stara się dowartościować, dowalając innym. Tak padło na mnie. Ciągłe docinki, uwagi na temat mojego wyglądu były na porządku dziennym. Ale mam dystans do siebie i nie pozostawałem oprawcom dłużny.
W liceum było trochę lepiej. Prawie dorośli koledzy może nie traktowali mnie z jakąś wielką sympatią, ale nie zachowywali się jak niewychowane gnoje, które szukają sobie ofiary żartów. Łączyły nas raczej chłodne relacje. Okazywali ten minimum szacunku, który się należy każdemu.
Na studiach zmiany nie było. Chłodne relacje z większością i raczej mało przychylne spojrzenia ludzi na ulicy, którzy patrzyli na mnie jak na jakieś dziwadło. Jedyny kontakt miałem tak naprawdę z trójką swoich przyjaciół poznanych w podstawówce.
Jeszcze 3 tygodnie temu byłem pogodzony z tym, że na spotkanie miłości raczej nie mam szans, poszedłem wieczorem samotnie do pubu na piwo. Sączyłem przy barze złocisty trunek i w którymś momencie przysiadła się do mnie dziewczyna. Na początku sądziłem, że to kolejna, która będzie sobie chciała porobić żarty z mojego wyglądu. Tym razem było inaczej. Justyna była po rozstaniu ze swoim chłopakiem. Potrzebowała się wygadać. Przenieśliśmy się do stolika w bardziej ustronnym miejscu i zaczęliśmy dyskusję. Siedzieliśmy w sumie do zamknięcia. Wymieniliśmy się numerami i umówiliśmy się na kolejne spotkanie.
Wczoraj napisałem do niej z ciekawości, co widzi w takim dziwolągu jak ja? Przecież to nawet wstyd się z taką osobą pokazać. Odpowiedź jaką dostałem, sprawiła, że chyba po raz pierwszy od bardzo dawna, pojawił się na mojej twarzy uśmiech. Napisała: "Wygląd to tylko dodatek do charakteru, jaki mamy. To on nas określa. A Twój jest wyjątkowy, tak samo jak Twoja urocza buźka". Powiem szczerze, kopara mi opadła.
Czyżby pierwszy raz uśmiechnęło się do mnie szczęście? Justyna i ja jesteśmy rozbici. Ale to może moment, by w końcu poskładać się do kupy? Nie wiem. Czas pokaże...
Liczy się charakter, pomyśl, ile fanek ma Deadpool :)
On wymiata ;D
Taa, jasne. Nie oszukujmy się, dla kobiet wygląd ma spore znaczenie.
Oczywiście, że wygląd ma znaczenie. Przy pierwszych momentach znajomości. Ludzie odruchowo przypisują pozytywne cechy pięknym ludziom, na nich też zawieszają wzrok. Ale po tych kilku chwilach następuje rozmowa i konfrontacja wyobrażeń z rzeczywistością. Większość ludzi bardziej ceni inteligencję, poczucie humoru i charakter niż wygląd.
Ja nigdy nie podobałem się zbytnio kobietom z wyglądu, mimo że o wygląd zawsze dbałem: zawsze czysty, pachnący, dobrze zbudowany, dobrze ubrany. Często próbowałem poznać dziewczynę przez Internet, różne czaty itp. i zawsze kobiety pisały jaki to jestem inteligentny, mądry, jak bardzo im się podobam, aż do momentu kiedy wysyłałem im swoje zdjęcie, wtedy albo już nie odpisywały, albo z cudownego faceta stawałem się tylko kumplem. Nawet z jedną dziewczyną pisałem ponad rok, mówiła jaki jestem cudowny, jak to jej się strasznie podobam, a jak się spotkaliśmy, to powiedziała, że nic z tego nie będzie, bo nie podobam się jej z wyglądu. Na żywo też próbowałem poznać dziewczyny, ale co z tego, skoro większość dziewczyn od razu była na nie, mimo że mnie nawet nie poznały, tylko od razu odrzucały przez wygląd. Owszem, teraz już mam swoją ukochaną, dla której wygląd to nie wszystko. Miałem nawet inne chętne na mnie kandydatki, ale 95 procent kobiet, odrzucało mnie tylko dlatego, że nie urodziłem się przystojny.
Owszem. są kobiety, które powala charakter. Przykładem jest mój były. Nie za wysoki, z kilkunastoma (albo to już dzieścia) kilogramami nadwagi. Ale potrafi tak zbajerować laskę, że zawsze to on ma największe branie wśród kumpli. Dziewczyn też miał dużo i kilka poważnych związków. Po prostu wie, jak rozmawiać z kobietami i daje im poczucie bezpieczeństwa i dużo uwagi.
Ok, a ja znam facetów których głównymi czynnościami życiowymi jest picie alkoholu i siedzenie przed kompem, ogólnie zbyt dużo sobą nie prezentują, ale są urodzonymi przystojniakami i od kobiet się nie mogą odpędzić. Znam też fajnych, inteligentnych kolesi, którzy mają fajne pasje, ale urodą nie grzeszą i mają problem żeby sobie w ogóle kogoś znaleźć. Wiadomo, że charakter też się liczy, ale mnóstwo kobiet takiemu mniej urodziwemu chłopakowi nie da nawet szansy.
Tu o pewność siebie chodzi. Facet może być nie zaciekawy z wyglądu, ale mega inteligenty z poczuciem humoru, a na spotkaniu nie patrzy w oczy, ucieka przed wzrokiem, przy rozmowie nie określa konkretnie swojego zdania, przytakuje to kobita ucieknie :)
Dlaczego wybierają 'głupich przystojniaków' bo są pewni siebie i tyle :)
A gdy przekonają się, ze są oni głupi to rozchodzą się i tyle :)
chodzi nie tylko o pewność siebie, ale i charyzmę. Sama ślicznotką nie jestem, ot przeciętna dziewczyna o dość dziwnym typie urody, ale z mężczyznami nigdy nie miałam problemu dzięki charyzmie.
Wygląd ma znaczenie jeśli chcemy z kimś być w poważnym związku, w końcu druga połówka musi nas pociągać, nie? Ciężko by było być z kimś, kogo naprawdę lubimy, ale jego aparycja na nas nie działa. Chociaż często z czasem, jak się kogoś poznaje, przyzwyczaja do jego wyglądu to i nawet jeśli ktoś kiedyś był dla nas naturalny może stać się przystojniakiem. Sama sfrendzonowałam mojego chłopaka na początku, albo raczej nie dawałam za dużych szans naszemu związkowi, bo nie był w moim typie mimo zarąbistego charakteru. Po pewnym czasie w moich oczach stał się mega przystojniakiem, po prostu najprzystojniejszy na świecie. Więc, Panowie i Panie, nie poddawajcie się, bo po czasie i po lepszym poznaniu osoby nawet z brzydala czy neutralnej osoby możemy stać się ideałem :)
PS: cieszę się, że nie jestem dziwna, bo też lubię blizny. W sumie inne, charakterystyczne, wyróżniające się w wyglądzie rzeczy też.
Tylko Ci mniej pewni siebie, a przystojniejsi często mają większe wzięcie, od tych bardziej pewnych siebie, a niższych, mniej urodziwych. Zresztą jak poznawałem kobiety w Internecie to zauważyłem pewną zależność, wysyłałem moje zdjęcie i jak na zdjęcie była pozytywna reakcja to wtedy dziewczyna była mną zainteresowana, chciała się spotkać itd. A jeśli mówiła, że nie bardzo w jej typie jestem, czy coś w tym stylu, to wtedy co bym nie zrobił, to dziewczynie się nie spodobam, nie spotka się itp. Na żywo tak samo, niektóre kobiety jakby od razu były na tak i wtedy super się rozmawiało, dziewczyna flirtowała ze mną itd. A inne od razu były na nie i chodźbym był nie wiadomo jak bardzo pewny siebie, jak mocno bym takiej kobiecie nie zaimponował to bez szans u niej. Kobiety mają różne gusta, różne wymagania co do wyglądu, ale jednak od tego wszystko się zaczyna. Charakter zaczyna się liczyć, gdy zaakceptują wygląd.
Powodzenia i oby Wam się ułożyło ;)
Jeśli chodzi o blizny to przykladowo mi one bardzo się podobają, a ludzie są tak różni, że nigdy nie przewidzisz kto jak się zachowa. A propo Eskela, on mi się zawsze podobał. Z wyglądu i z charakteru. Blizny to coś co świadczy o naszych przejściach bardzo namacalnie. Ładna buzia to nie wszystko co masz do zaoferowania i dziewczyna pewnie to widzi.
Ja szczerze to jeżeli bym zobaczył kogoś z bliznami jak Eskel to jeszcze chętniej bym się z nim zakumplowal-wygląda to fajnie, mesko i można historie usłyszeć :p sam mam pod okiem blizne odkąd kolega zajebal mi ławką i mi się ona podoba :)
wygooglowałam Eskela i już miałam pisać, że musisz być przystojnym mężczyzną z takimi "wojowniczymi" bliznami
ale już masz dziewczynę, no cóż, mój pech...
Akurat blizny wielu dziewczynom się podobają ;) Powodzenia z dziewczyną, tylko nie opierajcie swojego związku na przykrych doświadczeniach z przeszłości;)
Po tym, jak wspomniałeś Eskela, wyobraziłem sobie go podczas rozmowy z jego Księżniczką :D
Dla nierozumiejących - Księżniczka to koza
Napewno zrobiłbyś najlepszy cosplay Eskela :D
Szczęścia Wam życzę :)! PS Eskel wcale tak źle nie wygląda :).
Może lubi wiedźmina? :)
Powodzenia życzę :)
Oby okazała się ta jedyna. :*