#NbhyR
Jakiś czas temu partner musiał wyjechać z domu na dwa miesiące. Po dwóch tygodniach podczas sprzątania uświadomiłam sobie, że będę musiała sama zmienić pościel. Prześcieradło i poszewki na poduszki wymieniłam bez problemu, a kołdrę wrzuciłam do pralki bez wyjmowania z poszewki. Przespałam się jedną noc pod kocem, czekając, aż wszystko wyschnie i robiłam tak przy każdym sprzątaniu, aż do powrotu partnera.
Dla jasności – lubię położyć się w świeżej pościeli, tak chyba ma większość ludzi. Nie lubię samego procesu oblekania, kołdra nie chce ułożyć mi się dobrze w poszewce, nigdy nie doszłam w tym do wprawy i nie zamierzam nawet próbować. Jeśli kiedyś zostanę z tym sama, to zrezygnuję całkiem z poszewki i będę bardzo często prać kołdrę.
Oprócz tej jednej rzeczy jestem normalną kobietą po 30.
Ważne żeby włożyć kołdrę w dobrym kierunku. Potem na drugim końcu trzeba dopasować rogi , złapać za te rogi i podnieść do góry to wszystko ładnie się ułoży. Tak nam pokazywał opiekun w internecie szkoły specjalnej.
Nie, profesjonaliści robią to nieco inaczej.
Poszwę wywlekasz na lewą stronę, chwytasz od wewnątrz rogi w głębi, następnie rogi kołdry i podnosząc do góry i wstrząsając nasuwasz poszwę na kołdrę. Przy pewnym doświadczeniu potrzebujesz ok. 5 sekund na obleczenie.
To już chyba lepiej spać pod kocem. Niepowleczona kołdra wydaje mi się być strasznie nieprzyjemna, ale może to tylko moje wyobrażenie, bo nigdy nawet nie próbowałam się taką niepowleczoną przykryć.