Jestem sobie na orliku. Gram z kolegami w piłkę. Na bramkę wchodzi mały, gruby jedenastolatek. Broni nawet silne strzały. Potem zmienia się z obrońcą. Patrzę jak biega i widzę, że jakby nie ugina jednej nogi. Ja jako "największy żartowniś świata" pytam jednego z moich kolegów (bardzo głośno - tak żeby wszyscy słyszeli): "DLACZEGO ON BIEGA JAKBY NIE MIAŁ NOGI!?" na to mój kolega spokojnym głosem odpowiada: "BO ON NIE MA NOGI". Możecie sobie wyobrazić moje zażenowanie, bo tego opisać się nie da.
Dodaj anonimowe wyznanie
Akurat takie osoby często mają więcej dystansu do siebie niż niektórzy "doskonali", a dla młodego szacunek jak widać pogodził się z tym i nie uzala się nad sobą tylko bierze z życia ile się da ;-) szanuje takich ludzi ;-)
Szacunek dla młodego!!!
To nazywa się wyczucie :/