#OLFMA
To bardzo zabawne, ilu z nich udostępniło ten filmik. Ilu pisało monologi o tym, jak złe jest prześladowanie dzieci w szkołach, jak trzeba z tym walczyć. Zastanawiam się tylko, jak to możliwe, że oni wszyscy jakby zapomnieli o tym, jaką krzywdę wyrządzili mi i kilku innym dzieciakom. Jak pluli na mnie. Jak zamykali mnie w szatni na klucz. Jak straszyli, że wypchną przez okno. Jak robili zawody, kto szybciej doprowadzi mnie do łez. Jak zabierali moje rzeczy w zimie wychodząc ze szkoły i wyrzucali za płot na posesję z agresywnym psem. Jak zaglądali mi w okna, kiedy byłam w domu i wyśmiewali się z mojej piżamy. Jak udawali, że przyjaźnią się ze mną, po to, aby usłyszeć, przeinaczyć i rozpowiedzieć w szkole moje sekrety.
Bałam się chodzić wtedy do szkoły. Prosiłam mamę na kolanach, aby pozwoliła mi choć raz zostać w domu. Ba, bałam się nawet wyjść na własny ogródek, bo wiedziałam, że mnie obserwują.
I to wcale nie jest tak, że po wyprowadzce koszmar się skończył. Owszem, nie byłam już potem nigdy wyśmiewana. Ale co z tego, kiedy wciąż bałam się szkoły. Uciekałam z lekcji, by dzień przesiedzieć w szkolnej toalecie. Spędzałam w niej zresztą każdą przerwę. Przez 10 lat od przeprowadzki zdobyłam tylko 5 przyjaciół, bo nie potrafiłam rozmawiać z ludźmi.
Szkołę rzuciłam 3 lata temu. Teraz mam 21 lat. Najlepiej czuję się zamknięta w domu. Kiedy jadąc autobusem grupka młodzieży zacznie się śmiać, myślę, że to ze mnie. Przez pewien okres miałam manię prześladowczą do tego stopnia, że cudem uniknęłam zamknięcia w pokoju bez klamek.
I choć zdarzało mi się spotkać kilku moich oprawców, i to całkiem niedawno, nie usłyszałam ani jednego słowa przepraszam. Jedynie spojrzenia - niedowierzanie, że zmieniłam się tak mocno z wyglądu, a potem znów ta sama pogarda, co wtedy.
Oto jak bardzo moda kłamie. Wtedy modne było wyśmiewanie słabszych, teraz w modzie jest dobre, czule serce. A to wszystko tylko po to, aby w oczach innych ludzi być fajnym.
Moje dzieciństwo ciągnie się za mną do tej pory i na pewno będzie się ciągnęło już zawsze. Wiem, że wielu z was, którzy to czytacie, kiedyś też kogoś wyśmiewało i chcę tylko powiedzieć: jak dobrze by ten ktoś nie wyglądał, jak często by się nie uśmiechał, to wewnętrznie wciąż w jakimś stopniu wciąż czuje się źle. I to nie przez to, że w dzieciństwie nosił dziwne ubrania czy miał duży nos. To przez was. Którzy pokazaliście mu na najważniejszym etapie rozwoju dziecka, że nie ma prawa akceptować samego siebie. Ta sprawa nigdy się nie przedawni. On o tym nie zapomniał, a bardzo by chciał.
Wróćcie teraz do swojego udawanego świata pełnego dobroci i miłości. Żyjcie sobie zdrowym, normalnym życiem. I gdzieś miedzy udawaniem a udawaniem módlcie się, by wasze dzieci nie trafiły kiedyś na takich jak wy.
Też byłam ofiarą przemocy szkolnej. Mimo że walczę każdego dnia o większą pewność siebie i nawet mi to wychodzi, te doświadczenia dalej we mnie siedzą, bardzo głęboko zakorzenione.
Ale wiesz co? Może jestem naiwna, ale wierzę w karmę i kiedyś dosięgnie ich sprawiedliwość.
U mnie się sprawdziło. Dziś ja jestem szczęśliwą mężatką wiodącą spokojne życie z córką, psem i kotem, a mój główny oprawca chleje i ćpa na potęgę. Z tym, że kiedy mnie widzi, to spuszcza wzrok ze strachu po tym, jak mu się w końcu kiedyś postawiłam. Podobno mam lodowate spojrzenie, gdy jestem wściekła, ludzie nie patrzą mi wtedy w oczy, boją się. A ja mam wrażenie, że to właśnie on tym dręczeniem wyzwolił tego "demona", który tkwił gdzieś bardzo głęboko skryty w bardzo delikatnej osóbce. Dla mnie to wystarczająca kara i wierzę, że każdemu innemu oprawcy w końcu coś się w życiu spi*rdoli za to, że kiedyś komuś spi*rdolił psychikę.
Przeżyłam to samo, mam to samo i również wierzę w karmę!
Trochę przykro, że ci ludzie nadal są uwielbiani i karma jeszcze do nich nie dotarła.
To co przezylam w szkole zawodowej bedzie moim koszmarem do konca zycia. Karma w moim przypadku dolaczyla sie do moich oprawcow. Oni maja szczesliwe rodziny, przyjaciol i udane zycie towarzyskie, a ja problemy z nawiazywaniem nowych znajomosci i przebywaniem w miejscach publicznych. Wiec gratuluje ;)
Może wiedzą ze zachowali się beznadziejnie i udostępniając ten filmik chcą zatrzeć wyrzuty sumienia.
A może są debilami.
Nie sądzę, raczej są z tych ludzi którzy tępią innych za to co sami robią, by nie było że tacy są, zresztą ludzie są zaślepieni. W cudzym oku drzazgę...
Nie zdają sonievwprawy z tego co zrobili. To byly przecież żartu!
Złożę się że moi oprawcy uważają że przecież to nie był pomysł tylko X. A X uważa że to były pomysły, ona nic nie robiła!
Nie wierzę w karmę i całkowicie odcielam sie od tych ludzi. Czasem.ich widuje na ulicy. Nie poznają mnie.
"Przez 10 lat od przeprowadzki zdobyłam tylko 5 przyjaciół" - to tak mało?
Też mi kiedyś dokuczano(w sumie od podstawówki po liceum), a gdy będąc w liceum odezwała się do mnie (albo może ja do niej?) dziewczyna, która mi dokuczała w podstawówce, to wypierała się tego a potem zaczęła mówić, że to MOJA WINA, a ja NIC nie zrobiłam. Byłam po prostu nieśmiałym dzieckiem.
Mnie też prześladowano do tego stopnia, że bałam się nawet wynieść śmieci i wpadałam w panikę, gdy mama mnie o to prosiła. Kiedyś zapytałam jednego z oprawców, czy to pamięta. Zrobił głupią minę i przekonywał mnie, że nie pamięta nic, o co chodzi, może mi się to śniło? Rozumiem, że można nie pamiętać czegoś, co się zrobiło mając +/- 7 lat, ale oni mieli wtedy dobre 12. Nie dość, że zniszczył mi dzieciństwo, to jeszcze wariatkę chciał ze mnie zrobić.
Prześladowanie zawsze było i zawsze będzie popularne wśród dzieci.
Później ci ludzie nie koniecznie udają w każdym momencie swojego życia, tylko dorastają. Oczywiście są osoby, którym sprawianie przykrości innym nadal sprawia przyjemność, ale to nie jest 100% przypadków.
Pozdrawiam, niegdyś prześladowany.
Śmieszne jest to, że ten film był wyreżyserowany, a chłopaka dręczyli bo sam jest rasista ;)
Mnie też dręczą, a tak wielce mówili "Jakby mi ktoś powiedział to bym przestał." Po kilku miesiącach znudziło mi się chodzenie do pedagog...
Mam to samo. Ciągle rodzina mi mówi ,,Ale to było kiedyś, teraz musisz iść do przodu". Ale ja nie rozpamiętuję, po prostu stwierdzam fakt, ze nie miałam kiedy nabyć umiejętności towarzyskich. To tak, jakby ktoś kto utknął na tabliczce mnożenia miał iść na studia matematyczne.
Mi przynioslo satysfakcje, kiedy moj oprawca, nie poznajac mnie na ulicy, zaczal mnie podrywac. Jego mina kiedy uswiadomilam mu do kogo się "zaleca" zrekompensowala baaardzo wiele. :)
Przez 5 lat byłam prześladowana przez jedną ziewczynę, kiedy zaczełam aię jej "stawiać" wszyscy obrócili się przeciwko mnie. :(