#OaSQc
Już trochę znudzona czekaniem dostrzegam na boku lady papierową tackę z rogalikami. Skoro degustacja to czemu nie skorzystać. Sięgam ręką po jednego rogalika, pakuję go sobie do buzi usmarowując pół twarzy cukrem pudrem, mielę z zadowoleniem. W tym momencie elegancka kobieta odwraca się w moją stronę i z miną seryjnego zabójcy pragnącego mojej krwi mówi: "TO BYŁY MOJE CIASTKA!" zamieram z pełną buzią i próbuję tłumaczyć, że wzięłam to za degustację, blablabla.
Ekspedientka bez skrępowania głośno śmieje się ze mnie. Zaproponowałam, że odkupię ciasteczka. Byłam pewna że zaraz zapłoną mi włosy ze wstydu, kobieta wierciła mi dziurę na wylot w głowie. Ekspedientka uratowała moją żałosną sytuację i dołożyła Pani Morderczy Wzrok jej skradzionego rogalika, mi pozostało tylko przeprosić kolejny raz i oddalić się czym prędzej, przyjmując pozę skruszonego kryminalisty.
Raz od mamy dostałam zlecenie kupienia czegoś tam, bodajże żelatyny i panie z okazji urodzin sklepu rozdawały kawałki ciasta. Panu przede mną zaproponowały, mi nie :<
W Polsce za darmo to można jedynie dostać w mordę :) Pozdro.