Pewnego lata gdy ściągałam pranie w sumie to tylko jedne majteczki z zewnątrz, od razu po wejściu do domu czyli po jakichś dziesięciu sekundach je obrałam (byłam w sukience, nikt nie dostrzegł braku dolnej bielizny). Nie zauważyłam w nich pierdolonej osy, która z impetem wbiła się w moja punie.
Dodaj anonimowe wyznanie
Moi znajomi mają psa Punię. Już nigdy nie spojrzę na nią tak samo...
No jak jest się zboczeńcem, to wszystko się kojarzy. Ale żeby pies? Ja tam swoje części intymne nazywam monitor. Czy to oznacza, że już nigdy nie spojrzysz tak samo na żaden monitor? Hmm...
Ale ty głupi jesteś
Tez mialam psa Punie. :P
Ja mam psa Punię 😂😂
Tak się kończy obieranie majtek. Ja miałem podobnie z jabłkiem.
Jakby nie można było napisać tego normalnie... ,,majteczki" ,,obrałam" ,,punia"...
nienawidzę kiedy ktoś swoją waginę nazywa punia, pusia, myszka itp
@pralkaaa Miałem znajomą, która nazywali Pusia
@pralkaaa Miałem znajomą, która nazywali Pusia
Tak bardzo nienawidze slowa majteczki
Ja nienawidzę słowa cycuszki...
Staniczek brzmi gorzejm
Muszę przyznać, że rozumiem tylko oststnie zdanie tego wyznania, a cytam po raz enty.
Ja po 4 razie dopiero zrozumiałam. Największą zagadką było "obrałam".
..mówię na krolika swojego Punia ;_;
dobrze Ci tak :)
W którą punie?
No na pewno z impetem. Z impetem to mozna drzwiami trzasnąc...