#P8dyQ

Człowiekowi zęby trzy razy nie rosną, więc trzeba korzystać z usług dentystów.

Tak więc trafiłem na Panią X. Pani X, dentystka z polecenia. Pół rodziny mojej małżonki zęby u niej leczyło. Więc i ja stwierdziłem, że można. Wypada dodać, że Pani X starała się wklepywać co tylko się dało na NFZ, więc tak naprawdę płaciło się tylko za to, czego NFZ nie pokrywał.

Dwa zęby na spokojnie, ale do trzech razy sztuka, jak to mówią.

Wtorek.
Ząb leczony kanałowo "na raty", X wyczyściła kanał, ale że całość się troszkę przeciągała, następny klient już czeka, więc kanał zaklejony fleczerem. Dostaję informację, że będzie bolało, bo zatruty. Następna wizyta za dwa tygodnie we wtorek.
Znieczulenie schodzi i zaczyna się ból. Spoko, tabletka i po sprawie, zgodnie z zaleceniem.
Problem w tym, że zamiast boleć coraz mniej, boli coraz bardziej.
W środę wstaję ze sporym bólem, który daje się załatwić następną dawką tabletek. Przez całą pracę jakoś się trzymam.
W czwartek nie wytrzymałem i zajrzałem do X. Pani przyjęła mnie między pacjentami, wysłuchała, dała antybiotyk i kazała w razie czego dalej lecieć na tabletkach.
W piątek wizyta u rodzinnego, dostałem silniejszy lek przeciwbólowy, który trzymał mnie przez weekend na nogach.
W poniedziałek z bólu chodzę po ścianach. Pół twarzy spuchnięte, że poznać się w lustrze nie mogę. Po dwóch godzinach dobijania się do X słyszę w słuchawce "Jestem w (miasto oddalone 400 km), wrócę w piątek. Jak pan chce, może pan iść do innego dentysty".
Nie no, urwał!
Szybki telefon do siostry, wiem, że ma jakąś dentystkę zaznajomioną, może przyjmie od ręki. Numer w ręku, więc dzwonimy do pani dentystki, przedstawiam sytuację - "Przyjeżdża pan od razu".
Pani A - przemiła starsza pani w okularach, zrobiła szybki wywiad.
Ląduję na fotelu "Ostrzegam, muszę robić na żywca, żeby wiedzieć jak daleko jest żywa tkanka".
Półtorej godziny później, po otworzeniu i wyczyszczeniu kanału, odciągnięciu sporej ilości ropy, siedzę z ulgą na krześle i rozmawiam z Panią A:
A: "Kiedy miałeś mieć następną wizytę?"
JA: "W przyszły wtorek".
A: "Nie dożyłbyś, chłopcze. To jest zgorzel, w tym tempie byłbyś trupem w piątek".

Zmiana antybiotyku, wata w zębie jeszcze przez ponad miesiąc. Ząb zrobiony do końca po dwóch miesiącach wizyt co dwa tygodnie każda.
MothInFire Odpowiedz

Znam ten ból, czyli dentyste który dyplom chyba znalazł w chipsach. Dzięki pewnej pani nie mam jednego zęba, a mam za to traume. Mała dziurką skończyła się na peknietym na pół zębie. Pani dentystka nie powiedziała tego moim rodzicom, i po jakiś 2 tyg wydała się infekcja, ból koszmarny szczególnie że byłam małym dzieckiem. No a teraz dzięki temu każda wizyta, nawet kontrolna, kończy się gorączka, wymiotami, migrena z nerwów.

ProstowOczy Odpowiedz

I jaki morał? Żeby patrzeć na umiejętności dentystów, a nie tylko na to, by jak najtaniej wyszło? Czy może insynuujesz, że rodzina żony próbowała Cię zabić, dlatego poleciła taką, a nie inną dentystkę?

NiePlumkaj

A musi być jakiś morał?

DenudatioPulpa Odpowiedz

Autor nie pisze z jakimi obajwami zgłosił się do dentysty więc nie mogę ocenić czy decyzja dr o "zatruciu" była słuszna ( "zatrucie"-dewitalizacja ma na celu utrwalenie żywej! tkanki miazgowej, będącej w stanie zapalnym( tak upraszczając miazga to naczynia krwionośne, nerwy w zębie itp). Znosi się tym samym dolegliwości bolowe. Jednak taka utrwalona tkanka jest świetną pożywką dla bakterii. Jeżeli więc po otwarciu zęba okazało się, że mamy martwice miazgi to jej zatrucie nie ma sensu, bo coś martwe bardziej martwe nie będzie :)
Jeśli jednak dr mimo obecnej martwicy czy to tylko częściowej, czy też całkowitej zastosowała środek dewitalizujący, to nic nie pomogła. Martwa tkanka, która jak wspomniałam jest ucztą dla bakterii, uległa rozpadowi gnilnemu= zgorzel. Bakterie wtedy produkują różnego rodzaju gazy ( np siarkowodór -charakerystyczny zapach dla zgorzeli). Ból przy zgorzeli spowodowany jest tym, że przez te gazy i inne produkty fermentacji wzrasta ciścnienie i następuje ucisk na zakończenia nerwowe ozębnej (tkanki otaczającej ząb). Wtedy zwykle wystarczy otwarcie zęba ( spada ciśnienie w jamie zęba), przepłukanie płynami dezynfekującymi kanału oraz zaplikowanie środka antyseptycznego do kanału np jodoform ( pozbywamy się bakerii i martwej tkanki odpowiedzialnej za całe to zamieszanie). Dawanie antybiotyku w formie doustnej zwykle nie jest potrzebne. Prawdopodobieństwo żeby pacjent od tego umarł jest bardzo małe. Ja w sumie nigdy nie czytałam i nie słyszałam o takim przypadku ( wiadomo pacjenci immunosupresyjni to inna sprawa).

Pelikanowa Odpowiedz

Powiedziała ci tak, żebyś się u niej leczył. Niestety dentystów jest dużo i walczą o kasę, niektórzy w okropny sposób.

MogeWszystko91 Odpowiedz

O matko, miałam to kiedyś. Najgorszy ból w życiu.. I chociaż minęło może z 10 lat to jak sobie o tym pomyślę to mi się słabo robi. Nie zdawałam sobie sprawy , że jest to takie niebezpieczne 😮

ototo Odpowiedz

mam 43 lata, nigdy nie zabolał mnie zab, nie mam ani jednej plomby.

PaniProcesor Odpowiedz

Nie no sory, ale jedynie zgorzel gazowa po tygodniu cię zabije. Zazwyczaj występuje podczas wojny, zgorzel zęba to nie zgorzel gazowa, nie roztopi ci pół twarzy.

Można sobie poszukać, ale jeśli ktoś jest wrażliwy lepiej niech omija wikipedię.

DziadekAlzheimer Odpowiedz

Znajomej dentystka również zepsuła zęba, gdyż wyrywając go, otworzyła się głęboką rana która naszła ropą. Jak najszybciej do szpitala, zszywanie i opatrunki przez 2 tygodnie i buzia nie do poznania. Do dziś (minęło kilka miesięcy) ząb ją czasem ćmi, a więc naprawdę warto czasem zapłacić i pójść prywatnie niż siedzieć u dentysty na NFZ i później marudzić że "źle zrobila", "boli" itp.

Slodkijezu Odpowiedz

Nie wiem czemu uważacie że wyznanie jest zmyślone. 2 razy miałam zgorzel: 1) ból zęba pojawił się o 4 rano i narastał w takim tempie, że o 16 zdretwiała mi twarz i dentysta musiał rozwiercac 3 zęby bo bolało mnie wszystko. Ból gorszy niż poród. Bakterie namnażały się jakieś 7 lat w wyleczonym i zaplombowanym zębie 2) bolał mnie inny ząb, ale dentysta stwierdził że ból promieniuje z 5, w związku z czym wyczyścil mi ta 5 i założył plombę. 3 miesiące bolał mnie ten inny ząb a jak się okazało robiła się zgorzel. Ból był delikatny narastal na 2 dni i przechodzil.
Tak więc zgorzel zgorzeli nie równa. Ja wierzę autorowi

Wilczajagoda Odpowiedz

Kanały często czyści się na żywca, za pomocą endometru, by móc dokładnie określić żywotność miazgi. Nie jest to tak tragicznie bolesne.
I tak, zgorzel może doprowadzić do śmierci.
A to, że ząd został zatruty i założono tymczasowy opatrunek (fleczer) nie przeszkadza to zgorzelowi w rozwijaniu się.

szczesciara20

endometr słozy do sprawdzeia długosci a nie zywotności

Zobacz więcej komentarzy (1)
Dodaj anonimowe wyznanie