Egzamin na prawo jazdy. Po załatwieniu wszystkich formalności, kiedy już wsiadłam do auta, instruktor powiedział, że mogę ruszać i wykonać manewr. Więc standardowo lusterka, pasy i ręczny. Wprowadzam 1, powoli puszczam sprzęgło i dodaję gazu, a samochód nic. Stoi w miejscu, serce bije mocniej, ale co tam, jeszcze raz, i znowu to samo. Ja już początki paniki, w stylu "moje szczęście, popsułam auto, na pewno mnie obleją" itd. Podchodzi instruktor, puka w szybę i mówi - "Może niech pani spróbuje kluczyki przekręcić". Wstyd, ale cóż, szczęśliwa, że pozwolił mi zdawać.
Nie powiedziałam o tym nikomu, przede wszystkim dlatego, że strasznie, z pół roku, śmiałam się z siostry, że przy egzaminie zapomniała o ręcznym - 2 razy z rzędu. Wstyd się teraz przyznać :)
Dodaj anonimowe wyznanie
Chciałabym żeby siostra czytała anonimowe :D
Ja wyjeżdżając z placu manewrowego na samym sprzęgle, pytałam instruktora co zrobić, żeby samochód szybciej jechał xDD
aston122 instruktor cie uczy jeździc, a egzaminator egzaminuje wiec w przypadku lyssajowi niewiemy na jakim etapie była
instruktora, to była moja 25 godzina nauki :)
Ja w tym tygodniu koncze praktyki i zabieram się za egzamin. Proszę, trzymajcie kciuki
za mnie też możecie, bo 29 mam 4 podejście!
Chyba prawie każdy w stresujących sytuacjach zapomina tych najłatwiejszych rzeczy :-P
Ja oblałam, bo zapomniałam wrzucić 1, kiedy zatrzymałam się przed rondem. :D
Nie śmiej się dziadku z cudzego wypadku ;)
Nie martw się, miałam identycznie :D egzaminator do mnie gdy po paru próbach wrzucenia jedynki auto dalej nie jechało : "może by pani uruchomiła ten cud techniki " :D :D :D
Ostatnio jest jakiś wysyp wyznań o egzaminach na prawo jazdy
Nowa moda na anonimowych? xd
Jak mi kazali maskę otworzyć, to pociągnęłam nie to co trzeba i kierownica spadła w dół :D na szczęście nikt nie widział :D
Mam siostre i miałam taką sytuacje na prawku...
Mam brata i nie miałem takiej sytuacji.
Egzaminator nie instruktor.
Ale jam ciebie to pocieszyć to ja też miałam akcje:
- Pani oplem jedzie ?
- Nie, ja corsą.
Dwa razy tez na górce ręcznego nie opuściłam ale żaden nie zauważył, i na jednym samochód mi się zatrzymał na łuku ale wtedy egzaminator stał tyłem.
Koniec końców zdałam za piątym gdzie egzaminator ciągle mnie ochrzaniał i wydarł się na mnie.
A wiesz, ze ja tez u takiego zdalam? Tak mnie wkurzal, ze sie nawet nie stresowalam - zastanawialam sie tylko czy wjechanie rozpedznych samochodem w sciane to nie jest zly pomysl (JA mialam zapiete pasy)... Ale to byl wybitny cham i prostak.
Ja też tak miałam. Niby wszystko było źle, ciągle mówił co ja robię, ze głupia jestem, że stwarzam zagrożenie a tak naprawdę większość błędów sobie wymyślał. Zdałam za pierwszym. Jak podpisał papierek to powiedziałam mu co myślę.
Ja zapomniałam o ręcznym 5 razy :) ale egzaminator pozwolił kontynuować :)