#Q0tDR
Dla rodziców zawsze byłam "okropnym" dzieckiem. Dlaczego? Bo nie działają na mnie kary. Można mnie bić paskiem przez kilka godzin, a moją jedyną reakcją będzie ziewnięcie. Zabranie telefonu? Spoko, mam tablet. Tablet też znika? Mam laptop. Laptop też? Spoko, są jeszcze książki. Książki też? Idę do koleżanki. Nie mogę? No to idę rysować. Nie mogę? No to pouczę się na biologię, bo lubię. Że nie wolno mi? No to uszyję coś.
Wysyłanie do pokoju? Spoko, pójdę się przespać.
Zabranie drzwi? Spoko, zamontuję sobie nad nimi zasłonę.
Zabranie zasłony? Spoko, zrobię prowizoryczne drzwi z kartonu, paru gazet i taśmy.
Zabranie prowizorycznych drzwi? Spoko. I tak nie mam nic do ukrycia.
Że nie mogę zjeść kolacji? Spoko. I tak nie jestem głodna.
Obrazisz się na mnie i nie będziesz odzywać? Spoko. Za kilka dni zapomnisz.
I tak mam od dziecka do teraz
.
Gdzie tu jakieś anonimowe wyznanie? A bo widzicie... czasami głupio mi, że nie potrafię przeżywać tych kar. A jeszcze bardziej głupio robi mi się, gdy widzę, jak brat obrywa za mnie, bo rodzice muszą na kimś rozładować gniew.
Twoi rodzice mają coś z garem.
Tak, chyba sobie w nim mózg ugotowali :v
No dokładnie, wymyślać jakieś kolejne idiotyczne kary. Rozumiem że niektórzy nie chcą lać swoich dzieci Pasem ale zawsze można kazać klęczeć na kolanach z rękami podniesionymi do góry i szybko odechciewa się nieposłuszeństwo
@FisherMan najlepiej działa na rozżarzonych węglach 😉
Dziwne. Zwłaszcza fragment o pasku...
Albo ten o kolacji. Jak z dziewiętnastowiecznej powieści.
No cóż, pozostaje cieszyć się, że dla Was jest dziwny.
A co? Ty też ziewasz, jak cię biją paskiem parę godzin? Litości, przecież to klimaty jak z Oświęcimia, a autorka pisze że "ziewa".
Jak mnie rodzice bili pasem to robiłem koniec świata bo jestem Bogiem... To jest mniej więcej tak samo prawdziwe.
Tak samo dziwne zabranianie czytania książek i uczenia się biologii.
A co z karami typu ,,Musisz coś zrobić" np. posprzątać czy coś takiego?
Powinny byc specjalne badania i testy, dopiero po ich pozytywnym przejsciu powinno sie miec mozliwosc posiadania dziecka,bardzo ci wspolczuje
Zgadzam się z tobą.
Bo skoro by być rodziną zastępczą trzeba mieć badania itd, to czemu nie każe się robić badań tym, którzy chcą mieć swoje dzieci
Jeno zawsze mnie zadziwia co tam u grzesznikow w domach se wyrabia
Mnie bili wzorowi katolicy :/
Może warto raz poudawać, że jest Ci przykro a kara robi wrażenie? Dużo nie stracisz, rodzice się ucieszą, że jesteś "normalna" i może nieco sobie odpuszczą, a i brat nie oberwie za Ciebie.
Może być tak, że im bardziej Tobie coś nie przeszkadza, tym bardziej oni chcą udowodnić, że jednak są górą. W tym momencie to walka, nie kara.
Dokładnie! Może to dziwne, ale współczuję rodzicom...
Mam tak samo i mojego ojca denerwuje to jeszcze bardziej. Pomijając już fakt, że jak się pokłócimy (co dzieje się coraz częściej, rosnąc proporcjonalnie do mojego wieku), to każde jest zbyt dumne, by przeprosić. I tak sobie trwamy w milczeniu tydzień, czy dwa, unikając się na 46 metrach mieszkania, jak tylko możemy.
Może jednak jesteś paskudnym, rozwydrzonym bachorem. Dostajesz kary za coś, czy za nic? Jak za coś, to może warto przeprosić, a nie pokazywać totalny brak szacunku? Zamiast zmieniać telefon na tablet a potem laptop i inne rzeczy, zastanów się co zrobiłaś źle i nie rób tego więcej.
Nie wiem jakimi rodzicami są rodzice osoby z tego wyznania ale jeśli faktycznie macie dziecko które robi złe rzeczy lub po prostu jest nad wyraz bezczelne i zakochane w sobie to nie dziwie się ,że tracą równowagę nad bachorem, według tego co opisuje to wychodzi ,że to z nią jest coś nie tak, bo jak zapanować nad dzieciakiem bez grama szacunku.
Mogło być jednak również tak, że rodzice po prostu chcą wyładować złość. Gdyby autorka była kimś złym to system kar byłby bardziej związany z "recydywą" niż oczekiwaniem na reakcje. Czyli raz nie odrobi lekcji to zakaz telefonu. Następnego dnia znowu bez zadania, więc znika telefon i tablet. I tak do skutku, aż zostanie w pustym pokoju na samej podłodze i na tej podłodze jednak lekcje odrobi. Bratu zaś nic by nie groziło. Nie jego wina, nie jego kara. Jednak, skoro widać, iż rodzice zwiększali kary, aż do otrzymania pożądanej reakcji, w dodatku zaczynając od bicia, które powinno wywołać płacz, kończąc na biciu brata, który był niewinny, najwyraźniej chcieli jedynie wywołać reakcję, wyładować złość. Więc mogło być tak, że autorka tak raz na miesiąc zapomniała zadania, każdemu się zdarzy, albo jak już pozmywała naczynia to ojciec wstawił kubek po kawie i zaczął awanturę, że naczynia nie pozmywane. I wtedy chcieli tylko, żeby się rozpłakała. Nieważne jak, nieważne za co, ważne, by płakała, nawet jeśli miałaby powtarzać ten sam błąd milion razy, ale za każdym razem by płakała, to byłoby dobrze. A jeśli nie płakała, ale też nie popełniła drugi raz tego samego błędu to szukali powodu i sposobu, by doprowadzić ją do płaczu.
Czy tylko ja nie zauważyłam w znajdowaniu sobie innego zajęcia braku szacunku?
Ale co jest złego w tym, że autorka zmienia tablet na laptop itd? Przecież to naturalne, że gdy tracimy rzecz X, a się nudzimy to idziemy do rzeczy Y.
Poza tym, jak już ktoś zauważył - gdyby chodziło o brak szacunku nie obrywałby brat
Brat by pewnie nie obrywał, gdyby przestała być taka "sprytna" i nie pokazywała na siłę, jak bardzo jej to wszystko nie obchodzi i jak to sobie fajnie umie znaleźć inne zajęcia. Skoro to zasłużona kara, to jej zachowanie w tym momencie jest rzeczywiście dowodem na bycie tym paskudnym bachorem. Zasłużyła - niech to przyjmie do wiadomości i przeprosi. Nie zasłużyła - może, ale z wyznania to nie wynika.
@karkata To co niby ma robić? Siąść na łóżku i się nie ruszać? Ma karę, to robi to, co może. To tylko naturalne.
@karakta, jeśli kogoś rodzice biją, to jednak można przyjąć, że są niestabilni emocjonalnie i mogą karać za nic. Dziewczyna pisze, że czasami nie pozwalają jej nawet jeść. Nie pozwalają się uczyć. Wyładowują się też na niewinnej osobie. To nie jest normalne. Wiecie kto w tej historii jest najbardziej rozwydrzony i paskudny? Rodzice autorki.
Wydaje mi się, że ta jej obojętność to reakcja obronna na takie kary stosowane od wczesnego dzieciństwa.
Ile ja bym dała, żeby ziewać, gdy mnie bili pasem...
Jak muszą się rozładować to niech karzą się nawzajem.