#QZcwB
Pewnego wieczora, gdy jeden z nas po raz kolejny z rozpaczliwym jękiem wyrżnął o schody, wielkie drzwi kościoła otworzyły się i wyszedł stamtąd młody ksiądz. Energicznym krokiem podszedł do nas i wrzasnął:
- Czy naprawdę nie macie gdzie jeździć na tych deskach?! Wasze krzyki płoszą mi wiernych! Spowiadać w spokoju nie mogę!
Faktycznie, dotarło do nas, że co i rusz któryś z nas wydaje z siebie głośny ryk bólu, co rzeczywiście słychać w promieniu kilkudziesięciu metrów. Ksiądz spojrzał na nas groźnie, a następnie odwróciwszy się na pięcie, z powrotem pomaszerował do kościoła. Nagle jednak zatrzymał się i rzekł:
- …A skoro już musicie mi tu skakać, to chociaż moglibyście robić to jak należy!
I znów ruszył w naszą stronę, energicznie podwijając sutannę. Zawinął jej dolną część za pasek, a kiedy zbliżył się do nas, wyrwał mi deskę. Następnie wskoczył na nią i od niechcenia wykonał kilka niezłych trików. Zanim zdążyliśmy pozbierać szczęki z bruku, ksiądz rozpędził się i wskoczył na poręcz. Zjechał na dół bez większego problemu, a lądując wykonał efektowny obrót. Podbił deskę, złapał ją w locie i rzucił do mnie mówiąc:
- No! Tak się to robi, amatorzy!
Uśmiechnąwszy się złowrogo, wrócił do siebie, pozostawiając nas z rozdziawionymi gębami i poczuciem najgłębszego zażenowania. Parę dni później ciągnęliśmy słomki i oddelegowaliśmy do kościoła naszego oficjalnego posłańca, aby namówił duchownego do dania nam kilku lekcji. Ku naszej radości ksiądz zgodził się i od tego czasu przez dwa kolejne lata parę razy w miesiącu spotykaliśmy się przed jego „pracą”, aby wspólnie poskakać na deskach. Okazało się, że zanim poczuł powołanie, Adam, bo tak się zwał nasz nowy kolega, brał udział w zawodach deskorolkowych i miał w tej dziedzinie sporo sukcesów. Najfajniejsze jest to, że gość nigdy nie próbował nas nawracać. Traktował nas po prostu jak swoich uczniów i młodszych ziomków.
Do dziś mam z nim kontakt. Ostatnio nawet został proboszczem...
Też znam księdza ziomeczka, z tym, że ten jest graficiarzem :D Robi zajebiste wrzuty :)
Katolickie graffiti? Gdzie mozna je zobaczyc
Ksiądz do dechy!
Ksiądz w dechę!
Parafrazując dobremu księdzu deskolarzowi nie przeszkodzi rąbek u sutanny.
Kurczę, nawet fajne wyznanie
Kler klerowi nierówny ;)
Jak to jest, że jedni księża potrafią się mega dogadywać z młodzieżą a inni tylko piekłem straszą?
Bo jeden ma misje, a drugi idzie dla prestizu.
A ja znam księdza, który przez x lat był kierowcą tira i nagle poczuł powolanie. Zajebisty gościu :)
Super, że coraz więcej księży udowadnia, że też są ludźmi ;)
...a kiedys nimi nie byli?
Proboszcz-skateboardzista
Co tu sie....