#QpkZc

Przez to, że w dzieciństwie rodzice krzyczeli na mnie, gdy nie mówiłam sąsiadom "dzień dobry" (tak naprawdę nie znałam tych ludzi zbyt dobrze i bałam się do nich odezwać), to dzisiaj unikam większości znajomych osób, żeby nie musieć się odzywać, a jak już nie udaje mi się uniknąć spotkania, to albo przed powiedzeniem powtarzam te dwa głupie słowa w kółko i w kółko, żeby dobrać odpowiedni ton albo, z powodu guli w gardle, udaje mi się tylko zdawkowo uśmiechnąć.
scor Odpowiedz

Niektórzy ludzie, mają problem z mówieniem dzień dobry. Jak jestem w pracy i podchodzimy, do ortalionowych królów ławek, w parku z piwkami w ręku, to najczęściej zamiast ,,dzień dobry'' słyszę coś w stylu ,,Pały idą spierda****''.

AllGoodNamezTaken

Pierwsze zdanie to jakiś dramat. Jak można oddzielić przecinkiem podmiot od orzeczenia?

aceofspades

W drugim zdaniu to samo, pomiędzy "podchodzimy" i "do" nie powinno być przecinka.
Już pisałam to pod innym wyznaniem, że pan policjant nadużywa przecinków :D

Anonimus85

3 razy musiałem przeczytać.

Anon19900508

Dlatego został pałą

Kurkuma

scor a często w pracy używasz pały? i czy dużą ją masz?

ToTaPostrzelona Odpowiedz

Pamiętam taka sytuację, ze raz szłam z kumpela, mijala nas rowerem znajoma mamy, co ważne była sąsiadka kumpeli i wtedy obie rodziny miały okres wrogości i nie odzywaly się do siebie. Oczywiście zagadana ja po prostu nie zauważyłam baby, a na drugi dzień spotkała ona moja mamę, dorobila sobie ideologię, ze jak kumpela nie mówi jej "Dzień dobry" to ja pewnie specjalnie biorę z niej przykład i potem było wielkie HURR DURR jaka jestem niewychowana, nawet tłumaczenia, że po prostu się zagapilam nie pomagały :P

HoustonNaZadupiu Odpowiedz

Zapraszam do UK. Tu wszyscy bez wzgledu na wiek/plec/status/cokolwiek, witaja sie, dziekuja i przepraszaja na okraglo, czesto nie wiadomo za co, ani po co. Szybko weszloby Ci w nawyk ;)

aceofspades

No właśnie ja mieszkam w Anglii od kilku lat, a wciąż nie weszło mi to w nawyk, opisałam mój problem w jakimś innym komentarzu pod tym wyznaniem.

aceofspades Odpowiedz

Mnie ludzie mają czasem z gbura lub niewychowaną osobę, a to dlatego, że bardzo rzadko mówię "dzień dobry", a często, gdy ktoś mi powie, to nie odpowiadam.
A ja po prostu jestem wiecznie zajęta swoimi myślami i po prostu nie zauważam ludzi. Wiele razy ktoś mi mówił, że mijał mnie wczoraj na ulicy, mówił "cześć", a ja go zignorowałam, a ja naprawdę tego człowieka tam nie widziałam, ani nie słyszałam. Nie mam pojęcia jak to się dzieje, ale nawet jak na kogoś patrzę, to go nie widzę, nie robię tego specjalnie.
Mój znajomy powiedział mi ostatnio, że szedł z córką przez miasto, ja szłam z naprzeciwka i patrzę prosto na niego, on mi najpierw macha, ja nic, potem gdy przechodzili obok mnie, on mówi "hello, how are you?", ja dalej nic, a jego córka do niego "tatusiu, ta twoja koleżanka to cię chyba nie lubi". No a ja go nawet nie zauważyłam.

sleepparalysis Odpowiedz

Znam to, jak pierwszy raz poszłam do pracy, to nauczenie się mówienia "dzień dobry" zajęło mi z pół roku. Teraz robię to automatycznie i prawie wcale o tym nie myślę.

pik21 Odpowiedz

Też mam problem z mówieniem "dzień dobry", "do widzenia" albo cokolwiek innego, nawet podwórkowe "dobry" nigdy nie chciało mi przejść przez gardło. A dlaczego, nie wiem. Znalazłam na to przywitanie inny sposób i nikt nie ma do mnie pretensji, że tak robię. A co robię? Uśmiecham się pełną gębą, ale tak, że zmarszczki pod oczami się robią. Ewentualnie do tego lub bez tego, podnoszę dłoń, nie machając. Jak już ktoś mnie opisuje, wspomina o kulturze osobistej. Bum.

weekendtoweekend Odpowiedz

Ja nigdy nie umiem powiedzieć normalnie "dzień dobry", albo krzykne za głośno albo za cicho albo tak jakbym się dusila

Lunathiel Odpowiedz

Da się pracować nad takimi rzeczami :) Wiadomo, wymaga to trochę wysiłku psychicznego i zmuszania się, na początku będzie ciężko, ale i tak polecam zacząć, bo będzie Ci się lepiej żyło. Polecam zacząć od mówienia "dzień dobry" losowym osobom, których nie znasz, np. jak wchodzisz do sklepu. Jak zrobisz to naprawdę dużo razy to przestaniesz czuć dyskomfort. Możesz też zagadywać ich o jakieś pierdoły, nawet o pogodzie (tak, ludzie serio gadają o pogodzie, zwłaszcza starsze osoby). Jak trochę się oswoisz z samą koncepcją small-talku to i z sąsiadami będzie Ci łatwiej ❤

rassdwa Odpowiedz

Te magiczne słowa: proszę, dziękuję, przepraszam, dzień dobry,... to niestety zapisy z czerwonej księgi ginących gatunków.

Rossie3 Odpowiedz

To ogarnijcie to: miałam kiedyś sąsiada piętro wyżej, który miał śliny że wszystkimi wokół. Akcje w stylu zamykanie sąsiada w piwnicy, spuszczanie powietrza w rowerze czy awantury bo wszyscy sasiedzi obserwuja go przez wizjer były normą. Ale że ja byłam dzieckiem dobrze wychowany to zawsze mu dzień dobry mówiłam, mama też mi kazała mówić. Do czasu. Pewnego dnia wychodząc na dwór mijalam się z tym sąsiadem na polpietrze i dostałam od niego solidny opieprz za to że mówię mu dzień dobry. Ogarniecie? Byłam wtedy jakoś w 4 -5 klasie podstawowki

Rossie3

Spiny*

Zobacz więcej komentarzy (2)
Dodaj anonimowe wyznanie