#Qyvzg
- Wystarczy, że wyeliminujesz biały chleb, tłuste potrawy, śmieciowe żarcie, a będziesz jeść więcej warzyw i owoców, ja na przykład jestem wegetarianką. Ale koniecznie odstaw fast food, słodycze, słone przekąski i papierosy.
- I oczywiście alkohol? - zapytałam, uznając, że zapomniała o tym punkcie.
Spojrzała na mnie dziwnie.
- Kochana, jakbym ja jeszcze odstawiła alkohol, to już bym sobie strzeliła w łeb.
Grunt, że wódka jest wegańska :D <3
Może być jednak testowana na zwierzętach 😀
@RadioLove I bez glutenu
A taki hejt na wegetarian, a tu proszę mówi całkiem z sensem :)
W życiu trzeba mieć jakieś przyjemnosci
W sumie coś w tym jest, też jestem wegetarianką i alkoholiczką...um, to znaczy ten, spożywam alkohol.
ludzie dzielą się na dwa typy... na wegetarian i tych zdrowych :D
Do pań z problemami z cerą - uwaga o fastfoodach jest niestety prawdziwa.
Warto też unikać potraw ostrych, pikantnych.
Parę koleżanek tak przekonałem, rzucając takie hasło "w tłum" i się potem przyznały że bardzo pomogło.
Co rozumiesz przez fastfood? McDonald na pewno, ale np. domowe hamburgery też się do tego zalicza? Albo frytki z piekarnika? A taki SubWay też się zalicza do fastfood? Wyjątkowo go lubie i nie widze większej różnicy między nim a domową kanapką.
Często słysze tą rade, ale nigdy nie wiem co do tego zaliczyć :/
Trudno się nie zgodzić z komentarzem @Martwego. U mnie w dużej mierze to problemy hormonalne, nietolerancje pokarmowe. Ale wystarczy zjedzenie cheesa lub paczki chipsów a na drugi dzień kilka/kilkanaście pryszczy (często grubych, podskórnych) mam na twarzy. Jednak jeśli jemy syf często i nagle przestajemy to organizm się oczyszcza i bardzo często przez skórę i występuje właśnie taki "wysyp". Trzeba to przeczekać i później jest lepiej.
Liwanir czy coś - hambuksy w domu nigdy nie są szybkie!! To idioto/idiotko nie jest fast food!!!!!
Martwy kolejny idiota! Ostre potrawy sa ok!!!!!!
Wasze złote rady są z dupy!!!!!!!
livanir, fastfoody to śmieciowe żarcie, często z, między innymi, niepotrzebną chemią, spulchniaczami, aromatami i smażone na głębokim tłuszczu. W domu można zrobić o wiele zdrowszą wersję, która jest jak najbardziej ok jeśli oczywiście nie jesz tego codziennie. :)
Pieczone potrawy są zdrowsze niż smażone, lecz przy zdrowej diecie rekomenduje się przede wszystkim gotowane (najlepiej na parze).
"Cheesa"... Nie można napisać sera?
Tu chodzi o cheeseburgera, nie o ser ;)
Chyba już wolę być brzydki jak mam tyle poświęcić
Mój sposób odżywiania nie jest książkowo zdrowy, ale po jakimś czasie takiego jedzenia nie ciągnie już do pizzy czy chipsów bądź słodyczy. Samo ograniczenie, nie wyeliminowanie, z diety tych najbardziej "złych" produktów i zwiększenie ilości owoców w jadłospisie ma widoczny wpływ na nasz wygląd i samopoczucie
Z figurą problemów nie mam (co prawda nie jest "idealna", ale właśnie od wielu facetów słyszę, że wyglądam lepiej niż chude dziewczyny o idealniej figurze), za to z cerą mam problem, ciągle coś mi wyskakuje, do tego przebarwienia i suchość na zmianę z tłustością. Zdaję sobie sprawę, że to wina diety, ale chyba już wolę być brzydka niż odmówić sobie moich kochanych czipsów i pizzy :(
Musisz zacząć małymi kroczkami - ja staram się ograniczyć chipsy czy inne "śmieciowe przekąski" do jednego szaleństwa na miesiąc, lecz czasami zdarza mi się być otoczoną przez przeróżne formy czekolady czy chrupek. xD Zmiana przyzwyczajeń jest bardzo trudna, ale najważniejsze to zacząć.
Ja swoją potrzebę chrupania koję słonecznikiem. :)
@Tachwedd zamienniki są świetną metodą. zamiast chipsów łatwiej zjeść orzechy, sucharki, albo suszone owoce np rodzynki niż wyeliminować wszystko nagle
Ogólnie jem bardzo mało słodyczy, czekoladę czy jakiegoś batona to może ze dwa razy w roku, ale z chipsów zrezygnować nie potrafię, to moje małe uzależnienie. Już i tak ograniczam się do weekendów, bo mogłabym je jeść codziennie.
I od razu takie +10 punktów tolerancji dla wegetarian 😁😁
@Fioletowa93 -10 do twojej smiesznosci
Wegetarianie to ludzie jak inni. Jeśli nie wpychają swoich łap w mój talerz czy nie próbują na siłę zmienić mojej diety - kompletnie nic do nich nie mam.
Też bym łeb sobie strzeliła, gdybym musiała sobie odmawiać wszystkich przyjemności jedzenia i jeszcze na koniec nie mogła zapić tego uczucia ograniczenia. Gdzieś trzeba czasem kontrolę utracić
Uwaga, ciąg dalszy:
-Mówisz na poważnie?
-Nie, tak sobie zażartowałam, ale koniecznie opisz to na anonimowych!
Nie widze w tym nic dziwnego: sama odżywiam się zdrowo i regularnie ćwiczę, ale jak znajomi zaproszą do picia, nigdy nie odmawiam ;)
Niewiarygodne. Anonimowi nie znali Cię od tej strony. Pozdrawiam.
@LubieSonbird po co tyle jadu?
@ZostawcieTitanica każdy ma prawo do opinii