#R8J1k

Nie piję już rok alkoholu, więc uznałem, że czas podzielić się z kimś moim doświadczeniem.

Ludzie myślą, że odwyku potrzebują tylko pijący i ludzie, którzy rujnują swoją karierę i godność piciem. Otóż ja wcale nie byłem pijakiem, bo upijałem się sporadycznie, raz na rok może. Nie zniszczyłem sobie kariery ani się nie stoczyłem. Pewnego dnia jednak uświadomiłem sobie, że wszystkie moje problemy, złe decyzje, których żałuję i które skutkują do dziś, wszystkie głupie zachowania, kłótnie z żoną, oglądanie porno i inne dewastujące nawyki były po alkoholu. Ograniczone panowanie nad sobą jest dość oczywistym skutkiem picia, ale w moim przypadku to również niestabilność emocjonalna – stawałem się dwubiegunowy, raz przeszczęśliwy, potem przybity. Pierwszy miesiąc był trudny, ale po roku bez picia widzę, jak wszystko w życiu ulega poprawie. Jakbym obudził się z jakiegoś snu, w którym biegam i stoję w miejscu. Teraz kontynuuję rozwój osobisty, rodzinny, zawodowy itd., który zatrzymał się przez alkohol.
 
Piłem jedno, dwa piwa średnio co dwa dni. Też tak macie i myślicie, że to nie problem? To spróbujecie nie pić przez trzy miesiące.
Lunathiel Odpowiedz

"Ludzie myślą, że na odwyku potrzebują tylko pijący i ludzie, którzy rujnują swoją karierę i godność piciem" - Otóż tak, to jest bardzo powszechne spojrzenie na uzależnienia, alkoholizm szczególnie. A to jest gówno prawda i u każdego to może wyglądać inaczej. Bardzo się cieszę, że ci się udaje i że jest coraz lepiej, a przede wszystkim, że wystarczająco szybko zauważyłeś co się odwala, bez wmawiania sobie, że "wcale nie pijesz za dużo" czy coś. Gratz, anonimowy ziomeczku :)

Xanx Odpowiedz

Ja piję raz na kilka miesięcy drinka, upijam się tak rzadko że nawet nie pamiętam kiedy ostatni raz. Wyjątkiem jest lato gdzie piwko fajnie gasi pragnienie. To nie alkohol jest problemem tylko po prostu nie każdy powinien w ogóle pić. Tak jest ze wszystkim i nie ma co demonizować jednej konkretnej rzeczy

ms0nobody

Zgadzam się całkowicie. Na co dzień nie piję wcale, może od biedy lampkę wina co któryś weekend i jest mi z tym dobrze. Ale w lecie czy na wakacjach, przy pięknej pogodzie, mogę pić codziennie po kilka drinków/piw, bo a to się wychodzi ze znajomymi, a to jakaś impreza, plaża, albo grill w ogrodzie. Nigdy nie mam z tego powodu złych doświadczeń, to po prostu taki dodatek do słońca i dobrej zabawy. Później znowu mogę nie pić nic przez kolejne miesiące.
Moi rodzice natomiast piją praktycznie codziennie po jednym drinku lub lampce wina, ale nigdy nie widziałam ich pijanych, nigdy nie byli agresywni, nigdy się nie kłócą.
Alkohol sam w sobie nie jest zły. Ale są ludzie bardziej podatni na uzależnienia albo genetycznie nieprzystosowani do picia.

ohlala

Autor ma trochę zaburzone pojęcie alkoholizmu. Ty, Xanx, mówisz o piciu raz na kilka miesięcy, a dla niego "mało" to było picie co drugi dzień.

@ms0nobody
Ale to, że rodzice nie są agresywni i nie kłócą się nie oznacza, że nie mają problemu z alkoholem. Może faktycznie nie mają, natomiast rzeczywistym testem byłyby te 3 miesiące bez jakiegokolwiek alkoholu. Dla osoby, która nie jest uzależniona, nie będzie stanowiło to problemu.

ms0nobody

Problem jest wtedy, gdy alkohol negatywnie wpływa na nasze życie czy zdrowie. Jeśli moi rodzice pracują, dobrze im się żyje, nie zaniedbują relacji z rodziną czy przyjaciółmi, wychowali dzieci na dobrych i szczęśliwych ludzi, nie przejawiają żadnych negatywnych zachowań i tak zwyczajnie, prowadzą sobie proste, ale szczęśliwe życie, to nie uważam, żeby ta jedna lampka wina do obiadu miała być problemem.

Kris2020

Do ms0nobody. Czytałem o osobie pijącej tak jednego drinka co wieczór. To wypadku samochodowym trafiła do szpitala i tam miała operację. Po operacji zaczęły występować drgawki i trzęsionka. Okazało się że są to objawy głodu alkoholowego

ms0nobody

Ja też. A moi rodzice słyszeli setki takich historii, ode mnie też. Ale są dorosłymi, dojrzałymi ludźmi, sami podejmują swoje decyzje, są świadomi ewentualnych konsekwencji i kocham ich pomimo wszystko :)

ohlala

@ms0nobody

Jakbyś sobie tego nie tłumaczyła, każde uzależnienie jest zaburzeniem. I nie chodzi o demonizowanie Twoich rodziców czy mówienie, że są złymi ludźmi. Chodzi o to, żeby nie zaklinać rzeczywistości.

ms0nobody

Ja uważam, że nie każde uzależnienie jest zaburzeniem, i nie jest to zaburzanie rzeczywistości, tylko moje postrzeganie świata. Można być uzależnionym od kofeiny i wypijać dziennie dwie kawy, nie być w stanie bez kawy funkcjonować. Dotyczy to połowy społeczeństwa, uważasz, że oni wszyscy są zaburzeni?
Idąc tym tokiem rozumowania, prawie całe nasze społeczeństwo jest zaburzone, bo ciężko znaleźć kogoś, kto na przykład wytrzyma w dzisiejszych czasach 3 miesiące bez telefonu/internetu. Ja też mam swoje uzależnienia i nie mam problemu się do nich przyznać. Czy czuję się z tego powodu zaburzona? Ani trochę. Mam dobre życie, moje uzależnienia nie zaburzają mojego trybu życia, a więc nie są zaburzeniami.
Bo według definicji:
zaburzenie
1. «nieprawidłowość w działaniu lub funkcjonowaniu czegoś»

więc skoro picie alkoholu nie przysparza żadnych nieprawidłowości w funkcjonowaniu moich rodziców, to gdzie tu zaburzenie?

Dragomir

Wiesiek z budowy też na ma zaburzeń po małpce i dwóch piwkach. Ale póki nie golnie, to kielni nie może utrzymać, taką ma delirę. Nie dopisuj nowych formuł. Uzależnienie jest złe, a alkohol to toksyna w KAŻDEJ ilości.

ms0nobody

Spoko, drago, ty masz swoje zdanie, ja mam swoje, nie ma sensu o to drzeć kotów, bo ani ja zdania nie zmienię, ani nikogo nie mam zamiaru do niczego przekonywać.

Cystof

@ms0nobody

Przeraża mnie narracja jaką wprowadzasz i i to jak starasz się ją podeprzeć. W szczególności trzy kwestie:

"Można być uzależnionym od kofeiny i wypijać dziennie dwie kawy, nie być w stanie bez kawy funkcjonować. Dotyczy to połowy społeczeństwa, uważasz, że oni wszyscy są zaburzeni?"
TAK, jeśli nie mogą funkcjonować to TAK

"Idąc tym tokiem rozumowania, prawie całe nasze społeczeństwo jest zaburzone, bo ciężko znaleźć kogoś, kto na przykład wytrzyma w dzisiejszych czasach 3 miesiące bez telefonu/internetu."
Owszem, jest. Uzależnienie od smartphona i/lub internetu to coraz bardziej palący problem. Zwłaszcza wśród najmłodszych.
Lektura badań nad zachowaniem dzieci w wieku lat 5-8 które wykazywały objawy odstawienia po odcięciu od multimediów to coś co do tej pory jest dla mnie szokujące.

I na koniec prawdziwa wisienka na torcie:

"Czy czuję się z tego powodu zaburzona? Ani trochę. Mam dobre życie, moje uzależnienia nie zaburzają mojego trybu życia, a więc nie są zaburzeniami."

Czyli coś co usłyszysz na dowolnym meetingu grup wsparcia osób uzależnionych. Tam to określają mianem wyparcia i jest szczególnie częste wśród osób które generalnie radzą sobie nieźle np. Wysokofunkcjonujących alkoholików. Tam jest zawsze takie samo tłumaczenie. "No przecież nic się złego nie dzieje!!" Do momentu aż się "zadzieje"

Nikt tu nie może Ci mówić co masz robić ani jak żyć ale warto się zastanowić czy na pewno masz rację?

Zobacz więcej odpowiedzi (7)
Vito857 Odpowiedz

Jedno, dwa piwa średnio co dwa dni to już sporo. Fajnie, że dajesz radę żyć bez tego i powodzenia w dalszej abstynencji 💪💪

Kris2020 Odpowiedz

Przy takiej ilości i częstotliwości to już alkoholizm. Widać to przy odstawieniu - reakcje na głód alkoholowy. Alkohol włączył się w cykle metaboliczne i przy jego nagłym braku, substancje wytworzone do jego neutralizacji zaczynają mieszać w chemii organizmu.

Urnbriel Odpowiedz

Ja tam alkoholu i pacierza nie odmawiam. Raz flaszeczka, raz dupeczka, raz zagryzę ogóreczka.

Chemka Odpowiedz

Alkohol szkodzi każdemu i w każdej ilości. Powodzenia w niepiciu.

Iguannna Odpowiedz

W sumie śmiesznie bo dokładnie wczoraj rozmawiałam o tym z przyjaciółka i do takich samych wniosków doszłyśmy.

Dragomir Odpowiedz

No jeśli ktoś nie pije, to raczej na pewno nie potrzebuje odwyku. Albo ja czegoś nie zrozumiałem, albo czegoś tu brakuje.

lesio Odpowiedz

Jako dziecko alkoholika nie piję w ogóle. Zbyt dużo się napatrzyłem na to, co działo się z moim ojcem. Paradoksalnie, to że nie byl agresywny po alkoholu tylko pogorszyło moją sytuację. Gdyby mnie lał, może ktoś szybciej by zauważył, że coś jest nie tak. A tak wszyscy w rodzinie i poza nią tylko się uśmiechali i współczuli, a nikt nic nie zrobił, żeby mi pomóc.

ShinAh Odpowiedz

gratuluję twojego sukcesu :)

Zobacz więcej komentarzy (3)
Dodaj anonimowe wyznanie