#RTvhF
Od wielu lat każda klasa w szkole to wiedziała i w ten sposób oszukiwała. Jednak raz jedna dziewczyna przyszła do szkoły po dłuższej chorobie. Była niewtajemniczona przez swoją nieobecność. Pisała odpowiedzi do pytań zadanych przez nauczyciela, a reszta klasy podłożyła gotowce. Idealne, bez błędów. I co się okazało? Każdy z nich dostał 5, a dziewczyna 1 za test, opierdol za ściąganie i drugą 1 za "tupet"... Uznał, że to ona specjalnie zmieniła pytania... Czemu klasa się nie przyznała? Chyba ratowali siebie.
W naszej klasie za to mieliśmy dwóch dowcipnisiów. Też każdy umówił się na gotowca, oni początek i koniec przepisali słowo w słowo z książki, a nagle w połowie (kilka stron każdy zawsze napisał) napisali przepis na bigos. Potem dalej znów pisali normalne odpowiedzi. Gość nie zauważył. Okazało się wtedy, że czyta tylko początek i koniec testu i na tej podstawie daje ocenę...
Druga śmieszna (albo raczej dziwna) sytuacja miała miejsce podczas referatu koleżanki z klasy. Miała opisać twórczość jakiegoś niszowego malarza. Oni, gdy się o tym dowiedzieli, postanowili zrobić kawał. Przyszli do domu, edytowali Wikipedię i powypisywali totalne głupoty, jakieś zmyślone rzeczy, dodatkowo zrobili zdjęcie stołu, nałożyli jakieś efekty rozmycia i wkleili do Wikipedii jako przykład obrazu tego gościa. Koleżanka oczywiście wszystko przepisała, przeczytała na zajęciach. A gość się nie skapnął. Serio. Koledzy nie wytrzymali i zaczęli się śmiać.
Jak zareagował nauczyciel? Dostali po pale za "głupotę i debilizm", że śmieją się ze "sztuki". :P Ot, taki to przykład złego nauczyciela, który minął się z powołaniem.
Co się dziwić, ten przedmiot był przerywnikiem aby pospać, zrobić zadanie domowe na inne zajęcia i zjeść coś :)
Czemu u mnie w szkole tak nie było?
U mnie był w dodatku w poniedziałki na ósmej lekcji... a następnego dnia mieliśmy nasze rozszerzenie i matematykę z absolutną kosą ;)
dzięki temu przedmiotowi poszłam na swoje wymarzone studia :) wcześniej nie miałam pojęcia o tym kierunku.
My musieliśmy się nauczyć 1000 obrazów - epoki i malarze...
Szkoda tylko tej dziewczyny, byla fair A skończyła z dwiema palami
Jej wina wiedziala ze funkvjonuje takie cos a jednak sie od nikogo nie doqiedziala pytan, klasa powinna jej sla konspiracji powiedziec
Remirar - czytanie ze zrozumieniem się kłania :) "Jednak raz jedna dziewczyna przyszła do szkoły po dłuższej chorobie. Była niewtajemniczona przez swoją nieobecność. Pisała odpowiedzi do pytań zadanych przez nauczyciela, a reszta klasy podłożyła gotowce"
Szkoda to jej będzie, jak z tego powodu skończy z dwiema pałami w nieco innym rodzaju sztuki.
Nie zeby coś, ale by zmiany na Wikipedii były widoczne ogolnie to muszą zostać zaakceptowane przez kogoś z odpowiednią rangą.
No chyba ze sytuacja miała miejsce kilka ładnych lat temu, wtedy wszystko wchodziło bez akceptacji.
@Shido wystarczy zmienić 5 literówek w innych artykułach i już jesteś zaufany, atwoje zmiany wchodzą nez weryfikacji
Z jednej strony fajnie ze mozna na takiej "lekcji" odpoczac i zgarnac latwe oceny ale z drugiej straszna to strata czasu :/
Owszem. Tak samo jak wf, godzina wychowawcza, i religia jak ktoś chodzi - ja nie chodziłam, ale musiałam siedzieć w środku lekcji przez godzinę. Nie chodziłam też nigdy na wf i godzinę wychowawczą. Dla mnie to było totalnie bez sensu.
Zgadzam się. Mam 36 godzin lekcji z czego 9 to wf-y, wdż czy zajęcia artystyczne...
Z wdż można się zwolnić, to samo z religii. My wdż mieliśmy po lekcjach, ale nikt na to nie chodził na szczęście - na religię to samo, chociaż jedna religia była w środku lekcji, więc trzeba było 45 minut siedzieć bez sensu. Uważam, że tego typu lekcje (wf, religia, etyka, wdż itp) powinny być po wszystkich lekcjach i oczywiście powinny na nie chodzić tylko te osoby, które chcą. Nie rozumiem dlaczego wszyscy uczniowie mają marnować czas na takie pierdoły. Niech to robią tylko ci, którzy chcą. Na religię nie chodziłam, na wdż też, na wf i godzinę wychowawczą również. Często omijałam też historię i społeczeństwo bo praktycznie nic tam nie robiliśmy, podobnie z zajęciami artystycznymi. Po prostu szłam do domu. I nie chodzi tu o głupi bunt a o po prostu kwestie praktyczne i logiczne. W jeden dzień miałam dwa wf i religię - co oznacza, że w domu mogłabym być trzy godziny wcześniej - bez sensu tak marnować czas. Z wf byłam zwolniona, wierząca nie jestem więc na religię nie chodziłam. Zawsze mnie dziwiło, że inne osoby na to chodzą chociaż zawsze marudziły, że to bez sensu i, że to idiotyzm.
O ile w większosci moge sie z wami zgodzić, tak co do godziny wychowawczej i wf nie moge sie zgodzić.
W przypadku wf-u zmusza sie dzieciaki do ruchu, o ile kiedys i tak wszyscy biegali po podwórkach, tak czym starsi tym wiecej czasu spędza sie w domu przed komputerem, dla wielu jest to jedyny moment by ruszyć się i zadbać w ten sposob o swoje zdrowie i kondycję. Jedynie co moge sie doczepić to do formatu zajęć, czyli "macie piłkę i grajcie", zamiast tego powinny być konkretne zajęcia.
Co do godziny wychowawczej jest to czas na kontakt z wychowawcą, na sprawy organizacyjne czy ogólne rozmowy na tematy klasowe. Ja np. w liceum miałem za wychowawce germanistkę i tak ja jak i osoby nie chodzące na niemiecki, mieliśmy kontakt z wychowawcą tylko na godzinie wychowawczej.
U mnie na WOK-u jeden chłopak odebrał telefon i "no spoko mów, nie przeszkadzasz mi"
Też robiliśmy ten numer z gotowcami tylko na fizyce ;). Babka przez 3 lata się nie zorientowała.
Jak ja nie lubiłam WOKu
A ja rozkminiam co to jest ten WOK i czemu nie miałam w liceum takiego przedmiotu. Absolwentka plastyka pozdrawia :D
U mnie w klasie chłocy na ławkach mieli otwarte książki podczas sprawdzianu, pani się nie zorientowała
Czyżby ZSHT, Zakopane? 😂😂