Miałam może 4 lata, no góra 5, przedszkole. Razem ze wszystkimi dziećmi oraz przedszkolankami, siedziałam w kółeczku na dywanie. Rozmawialiśmy o zawodach, jakie wykonują nasi rodzice. Minęło trochę czasu i po wysłuchaniu większości dzieci, pani w końcu zapytała mnie: "A co robią Twoi rodzice?". Szczerze mówiąc to nie do końca wiedziałam co odpowiedzieć, więc szybko palnęłam "Mama jest fryzjerką, a tata... hmm... a tata ma pistolet i jeździ mercedesem". Można sobie wtedy tylko wyobrazić minę pań przedszkolanek.
Dla mnie nie było to nic szokującego - mój tata miał mercedesa i czasami, dla zabawy strzelaliśmy z WIATRÓWKI do puszek po napojach albo balonów. Ale dla mnie wszystko co strzelało to był po prostu pistolet.
W każdym razie tego samego dnia lekko przestraszone przedszkolanki tłumaczyły moim rodzicom, że "dzieci nie powinny widzieć niektórych rzeczy, ani sytuacji". Musieli się później ostro tłumaczyć.
Dodaj anonimowe wyznanie
Głupie baby, ja bym to odebrał, tak że tata jest policjantem.
zapomniałaś dodać, że mieszkasz w jakimś pruszkowie albo wołominie :D
albo na pradze
4 góra 5 lat i tak wszystko ogarniać,szacun
Janusz Tracz :D