#Sc8Kw

To trochę głupie, ale nieważne co by się działo, zawsze moje młodsze rodzeństwo jest ważniejsze w każdej sprawie. Nieważne, że masz atak paniki, depresję czy się dusisz – twojego brata boli brzuch, więc biegnij do apteki po tabletki i przynieś termofor. Nie liczyło się to, że w tym czasie miałam atak paniki i nie mogłam wziąć oddechu.

Nie mam tego za złe rodzeństwu, ale moi rodzice to inny wymiar.
hildyr Odpowiedz

Może Twoi rodzice są tacy, nie wiem jak to miło ująć, niezbyt ogarnięci w pewnych sprawach i rzeczy typu atak paniki, depresja itp. to dla nich jakieś wymysły młodych ludzi. Ból brzucha to coś, czego na pewno doświadczyli. Może wydaje im się to poważniejsze niż coś, co Ty przeżywasz, a o czym może myślą, że to jakieś Twoje 'wydziwianie'.

Atropos

Albo wszystko bagatelizują, bo tak... Mam młodsze rodzeństwo. Ja chodziłam do szkoły z gorączką i dzień odtwarzałam sobie z notatek z zeszytów, bo nie pamiętałam nawet jak do szkoły doszłam, a młodzi wystarczyło że powiedzieli że brzuszek boli i nie musieli iść na lekcje.

jakosbedzie Odpowiedz

I jeszcze mogli dodać: "Atak paniki to jest TYLKO w twojej głowie, ja w twoim wieku chodziłem do szkoły przez wilki i żadnych ataków nie miałem/-am"

Dworniak Odpowiedz

Ataki paniki bo musisz podreptać na nogach do apteki i poprosić o konkretne tabletki? Toż to ni jak nie jest odpowiedzialne zadanie.
Może po prostu chcesz mieć te ataki paniki i się dusić, żeby nie pomagać bratu.
To brutalne, ale dużo osób podświadomie tak robimy. Moja ciotka o dziwo zawsze ma migreny jak jedno z dziadków jest w szpitalu albo trzeba coś pomóc.
Powiedz, czy ktoś z twojego rodzeństwa miał to co ty? Bo gdyby w takim przypadku byli traktowani inaczej to mogłabyś sobie rościć pretensje, a tak to wyglądasz mi na lenia pospolitego.

typiara

Raczej nie z tego powodu ma atak paniki. Powody mogą być różne i nie dlatego że jest się leniem tylko dlatego że ma się cholerna nerwicę. Ja mam ataki paniki jak mam wyjść z domu na dłużej niż 2h, bo od razu w mojej głowie rodzą się scenariusze w stylu że w moim domu zacznie się pożar i nikogo nie będzie żeby go szybko to ugasić albo wezwać straz i stracę dorobek życia. Kupiłam nawet duże gaśnice do każdego pomieszczenia żeby czuć się bezpiecznie. Czyli w moim przypadku odpada praca poza domem, musiałam sobie ogarnąć pracę zdalną, nie dlatego że jestem leniem tylko dlatego żeby nie spóźniać się do pracy przez ataki paniki towarzyszące każdemu dłuższemu wyjściu. Nie pójdę na całonocna imprezę do koleżanki, nie wyjeżdżam na wakacje, nie jeżdżę nawet do rodziców na drugi koniec Polski bo ogarnia mnie paniczny strach przed zostawieniem pustego mieszkania nawet na kilka godzin a co dopiero dni. Ale ktoś kto tego nie przeszedł nie zrozumie.

mm99999

Nie przeszedłem tego nigdy więc nie rozumiem. Ale współczuje, może terapia?

Dragomir

Ale jak Cię nie będzie w domu, to gaśnice same nie ugaszą ewentualnego pożaru. Smutne to musi być, życie którym kieruje strach. Nie panikuj może i trochę wyluzuj? Ubezpiecz dom jak się tak boisz.

typiara

Dragomir, ale jak będę w domu, to sama ugaszę. Mam tak od bardzo dawna. Wyluzowanie u mnie nie działa. Moja panika jest tym większa im więcej godzin mam spędzić poza mieszkaniem. Codziennie wieczorem robię obchód zanim pójdę spać, sprawdzam drzwi (tak że niszczę zamek albo klamkę i co jakiś czas muszę wymieniać), sprawdzam czy odłączyłam od prądu sprzęty, a nawet czy coś łatwopalnego nie dotyka gniazdek elektrycznych. Czasami po prostu na noc wyłączam bezpieczniki, inaczej nie zasne, bo mam wizję zwarcia w instalacji i pożaru. Wychodzę na klatkę i sprawdzam czy nie śmierdzi dymem z innych mieszkań. Praca w domu sprawia że jestem nieco spokojniejsza. Terapia mi nie pomogła ani leki. A teraz jeszcze ta wojna. Wizja utraty życia nie przeraża mnie tak bardzo jak wizja stracenia wszystkiego i pracowanie na to od nowa, dorabianie się od zera. Moze w tej sytuacji lepiej by było nie mieć nic, sprzedać wszystko i wyjechać w Bieszczady 🤔

Dragomir

Może to jakaś nerwica z jakimiś innymi jeszcze zaburzeniami. Serio współczuję, jest to dla mnie niezrozumiałe. Są pewne zdarzenia którym nie możesz zapobiec, na przykład kataklizmy które zabierają dorobek życia. Na to nie mamy wpływu. Coś może się zawsze zdarzyć, naprawdę szkoda czasu na aż takie przejmowanie się stanem posiadania, żeby odbierało to całą radość z życia. Przecież i tak nie zabierzesz niczego stąd kiedy przyjdzie Twój czas...o tym mówił już Jezus, żeby gromadzić skarby w niebie, bo one są wieczne a nie te na ziemi, które zniszczy mól i rdza. Musisz zmienić filozofię i odróżnić to co jest naprawdę ważne od tego, co tylko zaśmieca Twoją głowę. Zacznij może od Nowego Testamentu :)

emmaemmi

NOWEGO TESTAMENTU XD no hit.

Dragomir

2000 lat temu też tak szydzili. Nie zesraj się. Masz lepszy pomysł? Lepszą filozofię? Lepszego guru? Spoko. Podziel się zatem, pośmiejemy się razem.

typiara

Dragomir. Tu chodzi o trud włożony w zdobycie tego.
To że nie zabiorę tego do grobu to wiem, ale jak umrę to nie będzie mnie już obchodziło co się z tym stanie, bo nie będę musiała już pracować. Nie mam luksusów, nie mam bogactwa, w sumie moge to wszystko zamknąć w kwocie 14 tys. ale na wszystko ciężko pracowałam, nie raz na 1,5 etatu, zarywalam noce, bywało też że byłam skrajnie przemęczona z powodu pracy, więc tym bardziej jest to dla mnie więcej warte bo nie tylko włożyłam w to pieniądze ale i mój wysiłek. A tym bardziej że kolosów nigdy nie zarabiałam, najniższą krajową najwyżej. Gdybym zarabiała 10k na miesiąc i mogła sobie te rzeczy odkupić w parę miechow to spoko, nie byłoby w ogóle problemu. Ale dla mnie to jest prawie 10 lat pracy.

Dragomir

I za kilkanaście tysięcy zł sama siebie unieszczęśliwiasz. Rozumiem trochę podejście, wiem że to ciężka praca i wysiłek, i pieniądze ale niech to Ci pomaga, służy a nie ciągnie w dół. Jeśli coś się stanie i to stracisz, co może się teoretycznie stać, to będziesz miała powód do zmartwień. Ale nie rezygnuj z całej radości życia, bo pilnujesz rzeczy które zamiast Cię cieszyć, przynoszą jedynie zmartwienie...kiedy przyjdzie refleksja, będziesz tego żałować że jedyne wspomnienia jakie masz to stres i pilnowanie w domu elektroniki, tudzież paru innych rzeczy.

typiara

Tak, masz rację. Też sobie tak tłumacze. Ale do osoby z nerwica, w momencie ataku paniki żadne logiczne argumenty nie trafiają. To jest po prostu silniejsze i jakkolwiek bym nie próbowała, żadne tłumaczenie sobie tego w logiczny sposób nie pomaga. Chyba lepiej byłoby po prostu nie mieć nic, najwyżej kilka ciuchów i telefon.

Zobacz więcej odpowiedzi (1)
bazienka Odpowiedz

moze im o tym po prostu powiedz? ze czujesz sie "ostatnia w kolejce" do ich uwagi?
no i jesli nic sie nie zmieni, mam nadzieje, ze sie odetniesz i niech im na starosc pomaga to ulubione rodzenstwo, nie daj sie wrobic w kierat i zaslugiwanie na ich milosc

ShinAh Odpowiedz

a może "ktoś" zasugerował, żeby w razie ataku paniki "odwrócić Twoją uwagę"... Ataki paniki nie są "realne" a "realny" ból/problem może odwrócić uwagę Twojego mózgu i zastąpić urojony problem(ataki paniki są często urojone i nieadekwatne do sytuacji) na działanie "w prawdziwym życiu"
Jest to podobne do sytuacji gdy małe dziecko się przewróci a rodzice pytają czy "złapało zająca"-odwrócenie uwagi ale na WIĘKSZĄ miarę...

aannoonn Odpowiedz

dla wcześniejszych pokoleń ból brzucha jest prawdziwy a strach nie

Badumczak12345 Odpowiedz

Może dlatego że rodzeństwo faktycznie źle się czuje a moda na depresję trwa w najlepsze i ma ją każdy małolat więc jeśli ma ją ktoś naprawdę to mało kto w to wierzy

Niemazaco

Poważnie człowieku? Moda na depresję? Następnym razem użyj mózgu zanim coś napiszesz.

emmaemmi

Użyj mózgu czasami. Obejrzyj scany mózgów osób zdrowych i chorych na depresje.

Ona0302

ale o co Wy się pieklicie? Przecież Badumczak ma rację a jak ktoś idzie w zaparte że nie trwa właśnie moda na depresję, to jest chyba ślepy. Nie dziwię się, że depresja jest bagatelizowana, skoro dziś ma ją co drugi. Z czego 90% zdiagnozowała się sama. @emmaemmi a czego mają te scany dowodzić? Widziałam rtg ręki zdrowej i złamanej. Czy zatem każdy kto uderzył się w rękę ma złamaną rękę? Czy różnice w scanach mózgu osób zdrowych i chorych na depresję dowodzą, że każdy kto się żali ma depresję? Nikt nie ma problemu kiedy zarzuca się innym że "paluszek i główka to szkolna wymówka", bo wszyscy wiemy, że nie jeden człowiek symuluje, żeby na tym jakoś zyskać. Ale depresji na 100% nie symuluje nikt?

Lachimolala Odpowiedz

Sameeeee

KarynaCebula Odpowiedz

Jak tak moszna? Ja mam 5 bombelkuf i koham nad rzycie je wszystkie i nie wyobrarzam se faworyzować jednego. Moi Dżesika, Brajanek, Miszel, Dżonatan i Kewin wiedzom, rze som dla mnie najwarzniejsze wszystkie do jednego, tacy ludzie nie powinni mjeć dzieci...

Dodaj anonimowe wyznanie