#SdBxl

W gimnazjum byłam bardzo, ale to bardzo zakochana w jednym chłopaku z klasy. Dajmy mu na imię Adam. To było moje pierwsze poważne zauroczenie. Adam jest bardzo mądry i inteligenty, przystojny i wysportowany. Do tego bardzo miły i czuły. Dużo dziewczyn się w nim podkochiwało, ale miałam to szczęście, że tak jak on uwielbiałam nauki ścisłe, byłam (jestem) naprawdę bystra i dlatego to ze mną miał najlepszy kontakt.
Pisaliśmy ze sobą bardzo dużo, głównie SMS-y. Wiem, że to na swój sposób niedojrzałe, ale wtedy tacy byliśmy - niedojrzali w uczuciach tchórze.
Miałam nad Adamem tę przewagę, że oprócz nauk ścisłych uwielbiałam literaturę, pisałam wiersze, artykuły i opowiadania, nie z przymusu, ale z pasji.

Kiedyś dostaliśmy zadanie domowe z polskiego, musieliśmy napisać jakieś opowiadanie albo reportaż, nie pamiętam dokładnie. Adam pisał do mnie, jak będzie wyglądać moja praca, czy dam mu jakieś rady, czy pomogę. Pamiętam, że napisałam do niego, że w niego wierzę. On odpisał: "Wiedziałem, że we mnie wierzysz. Czułem, że we mnie wierzysz". Dodał jeszcze dwukropek i gwiazdkę, co po prostu podkreśliło sympatię (a może uczucie?) płynącą z tego SMS-a. Wysłałam mu wiadomość: "Mam taką wielką nadzieję. Liczę na Ciebie. Na nas". Odpowiedzi nie otrzymałam. Nasze stosunki się nie zmieniły, miałam wrażenie, że utknęłam w głębokim friendzonie. Chodziliśmy razem na spotkania pewnej grupy, na łyżwy. Dobrze się dogadywaliśmy. Potem on znalazł dziewczynę (głęboki cios w moje serce), a ja chłopaka. Po gimnazjum poszliśmy do różnych szkół, teraz studiujemy w różnych miastach. Kontakt utrzymujemy. Czasami ze sobą piszemy, dowiadujemy się, co słychać itp. itd.

Dlaczego piszę to wyznanie? Ostatnio przy przeprowadzce znalazłam mój stary cegłofon, z którego wysyłałam SMS-y do Adama. Zmieniłam go na nowszy model kilka dni po wysłaniu wiadomości, o której wspomniałam wyżej. Z sentymentem włożyłam kartę SIM, podłączyłam go do ładowarki, włączyłam. Od razu weszłam w wiadomości, żeby przypomnieć sobie tamte stare rozmowy. Otworzyłam wiadomość. "Mam taką wielką nadzieję. Liczę na Ciebie. Na nas" - przeczytałam. Zjechałam w dół.

"Wysyłanie wiadomości nie powiodło się".

Ból, który mnie przeszył, poczuł chyba nawet mój Anioł Stróż.
Każde z nas ma teraz swoje życie, swoich partnerów. A ja dalej skrycie kocham tego mężczyznę. Co by było, gdyby wysyłanie tamtej wiadomości się powiodło?
Pomimo wszystko wierzę, że jeszcze kiedyś będziemy ze sobą. Bo jeżeli dwa serca są sobie pisane, to odnajdą się.
Mam tylko nadzieję, że on o mnie nie zapomni.
Szturchnijbutem Odpowiedz

Typowy paskudny egozim. Jak mozesz tak krzywdzic swojego partnera? Chciałabyś żeby Adam byl z Tobą kochając inną i czekając tylko na okazję związania się z nią i zerwania z Tobą? Kochasz kogoś - albo zapomnij o nim i dopiero wtedy ładuj się w związek z kimś innym albo nie szmać uczuć osoby z którą się spotykasz, bądź singlem i startuj do swojej miłości z wyznaniem

PurpleLila Odpowiedz

Skoro nie straciliście kontaktu od tej wiadomości tylko dalej się widywaliscie to on, jakby mu naprawde zależało zrobiłby jakiś krok umożliwiający wam bycie razem. Bo niby dlaczego nie? Po prostu wybrał inną, była lepsza dla niego, pogódź się z tym i nie niszcz im życia przez swoje sentymenty. Podobne zainteresowania ani twoja bystrość wcale nie świadczą o tym, że musiał się w tobie zakochać.

Postac

Mógł też czuć to samo co Autorka, ale bez żadnego sygnału uznał, że nie ma szans.

Fina

Zgadzam się, moja historia jest blizniaczo podobna, po latach dowiedziałam się, że też się we mnie zakochał, a po kilku latach zostaliśmy parą

HowDeepIsYourLove

PurpleLila nie zgodzę się z Tobą, mężczyźni są różni, ludzie są różni. Wiem, że w takiej sytuacji faceci (chłopcy), nie zawsze potrafią się wykazać inicjatywa i niektórzy jak autorka podkochuja się po cichu. Autorko wydaje mi się, że powinnaś się dowiedzieć od niego lub od znajomych jak wygląda jego związek, czy jest poważny itd i zastanowić się też nad swoim związkiem, skoro myślisz, tak o tym chłopaku. Może nie jest za późno, ja bym próbowała, chyba, ze chcesz tkwić w niespełnionej miłości i marzeniach do końca życia.

StefanAlchemista Odpowiedz

Gdybym dostał taką wiadomość to tak jak majer w ogóle bym nie zrozumiał, że chodzi o miłość.
I jeszcze ta żenująca postawa "nic nie zrobię, niech się odmyśli, może coś z tego będzie".

StefanAlchemista

@StefanAlchemista domyśli*

Reparka

Mimo że jestem kobietą to też nie zwróciłabym jakiejś specjalnej uwagi na wiadomość takiej treści. A na pewno nie domyslilabym się ze to wyznania czegoś.

SzarookaKocica

Przecież była w gimnazjum to co mogła mieć w głowie...

SpanieMoimNalogiem Odpowiedz

To mu to powiedz. Wzdychając w ukryciu nic nie zrobisz xD

majer Odpowiedz

Ja to bym z takiego sms-u nic nie odczytał. To jest tak zawoalowane, że przekracza moje zdolności percepcji. Ale do mnie to trzepa łopatologicznie.

MissWiko Odpowiedz

Przecież to oczywiste, że powinnaś mu powiedzieć. Ty się męczysz w związku, może on też. I przy okazji krzywdzisz swojego obecnego chłopaka.

Rover25 Odpowiedz

Ciekawe, gdzie się podział mój komentarz, że wyznanie jest skopiowane, że jest z początków anonimowych. Było też kilka innych komenda. Ta strona już dawno osiągnęła dno

DwaNastroje

Właśnie też pamiętałam skądś to wyznanie, tylko że nie mogłam go znaleźć po wyszukaniu poszczególnych słów. Pewnie je usunęli, żeby nie było dowodów i dodali drugi raz. Ciekawe czy te komentarze też usuną :).

majer

A potem zapukają do waszych drzwi.

Fina

Jakiś rok temu było moje, bliźniaczo podobne, ale nie wyszlo z poczekalni. W moim przypadku tworze z przyjacielem szczęśliwy związek.

Ikazc

Rover25 to co się tu dzieje to choreoreo. Widzisz coś, zaraz nie ma i znów widzisz -jak oreo czarno-biało czarne tylko, że chore. Dlatego, że na jednym urządzeniu nie mam wszystkich wyznań. Selekcje wprowadzili dla zalogowanych czy co?

DwaNastroje Odpowiedz

Przecież to wyznanie już tu było.

Fina Odpowiedz

Autorko, to wygląda jak moja historia. Też swojemu przyjacielowi wysłałam smsa z zaproszeniem na randkę, niestety, albo wiadomość nie dotarła do adresata, albo tenże adresat stchórzył. W każdym razie jakiś czas potem znalazłam inną miłość, po roku on znalazł sobie dziewczynę, potem następną…Po 4 latach znajomości ten sam przyjaciel wyznał mi, że on na mnie zaczeka, bo wie , że i tak będę jego żoną, a miłości nie mogę mu zabronić. Wyznanie nie wpłynęło tak bardzo na naszą relację, bo jego uczucie od dawna było tajemnicą poliszynela wśród wspólnych znajomych. Po 6 latach zerwałam z dotychczasowym chłopakiem, ani się obejrzałam, a przyjaciel został moim chłopakiem i zamieszkaliśmy razem. Obydwoje nie żałujemy czasu spędzonego w innych związkach, był nam potrzebny, by dorosnąć i dojrzeć. W twojej historii też nic nie jest przesądzone, jeśli macie być razem, to i tak będziecie.

DziwnyTyp Odpowiedz

To wyznanie już było dawno temu :/

Zobacz więcej komentarzy (10)
Dodaj anonimowe wyznanie