Gdy mieszkałam jeszcze w domu rodzinnym, miałam pewnego sąsiada, który bardzo lubił imprezować i puszczać głośno muzykę – do tego stopnia, że ja dwa piętra niżej odnosiłam wrażenie, jakby ktoś imprezował za moją ścianą. Sąsiedzi wiele razy wzywali policję, lecz nigdy nie przynosiło to rezultatów – delikwent nie otwierał im po prostu drzwi, przez co miał nawet założoną sprawę w sądzie. Miarka jednak przebrała się pewnego późnego wieczoru, gdy mama wyszła na balkon zapalić. W tym samym momencie sąsiad uznał, że najlepszym miejscem do załatwiania potrzeb fizjologicznych jest balkon. Mówiąc wprost – prawie obsikał moją mamę. Uknułyśmy wtedy plan zemsty.
Delikwent, podobnie jak większość sąsiadów, dojeżdżał do pracy rowerem, który zostawiał tuż przy wejściu do piwnic – tak, że widziała go każda osoba, która wchodziła lub wychodziła z klatki. Nakleiłyśmy na cały rower mnóstwo samoprzylepnych karteczek z ogromnym napisem „SIKA PRZEZ BALKON”. Sąsiedzi z rana zastali zatem bardzo ciekawy widok, a sam pokrzywdzony już nigdy nie dopuścił się podobnych praktyk ;).
Dodaj anonimowe wyznanie
Albo lał jak nikt nie widzi.