Żałuję, że urodziłam dziecko. Bardzo tego chciałam, a teraz po 3 latach czuję, że zabrało mi lata i radość, zepsuło karierę. Mieć dziecko to jak walić ciągle głową w mur. Stworzyłam osobę, która, mam wrażenie, robi wszystko przeciwko mnie. Nie mam już siły. Jestem egocentryczką i dziecko mnie w tym upewniło. Nie mam o tym komu powiedzieć, mąż myśli, że przesadzam, a ja po prostu chcę, żeby dziecko było już dorosłe, żeby dało mi święty spokój.
Dodaj anonimowe wyznanie
Zdarza się, i to dość często, jadnak niewiele kobiet mówi to głośno.
Dziecko ma 3 lata, może udało by ci się zapisać je do przedszkola? Zawsze to parę godzin bez opieki nad nim. Coś czuję że tylko ty nim się zajmujesz i jesteś z nim non stop, a to z pewnością może wykończyć fizycznie i psychicznie.
Zgadzam się ze wszystkimi, którzy doradzają Ci, Autorko, odpoczynek. Mam w domu dwulatkę, istny demon, mała buntowniczka, charakterna, jak diabli (ma też po kim...xD). Nie zawsze taka była. Jeszcze rok temu, na przykład, do rany przyłóż.
Istnieje coś takiego, jak "bunt dwulatka" i to wcale nie jest mit. Owszem: nie każde dziecko musi go przejść, czy nie każdemu "różki wychodzą", ale znam kilka takich przypadków (w tym własny) i te dzieciaki z tego wyrastały (no moja dopiero zaczęła...). Robią wszystko na przekór, na złość, bo odkrywają, że są osobną jednostką i mogą mieć swoje zdanie, co przeważnie oznacza właśnie złośliwość, nieposłuszność. Trwa to różnie, od roku do dwóch lat, potem już jest dobrze. Musimy to przetrwać Autorko i zrzucić trochę odpowiedzialności na małżonków - leniuchów, czy rodziców, a same iść gdzieś w cholerę na pół dnia też mieć coś z życia. 😃 Trzymaj się kochana i serio KONIECZNIE odpocznij, bo Twoje wyczerpanie również potęguje złośliwość malucha: nie masz siły się "bronić", myśleć nad tym, jak zdrowo załagodzić spór i przez to narasta jedynie Twoja frustracja, a jego satysfakcja, że "wygrał". Ja jestem typem "myślicielki" - często zastanawiam się nad skutkami, przyczynami itd. - stąd te wszystkie wnioski, na podstawie własnego doświadczenia.:)
@IrisvonEverec Wyobrażam sobie co nasi rodzice musieli przejść :°|
Bzdura, bunt dwulatka nie przechodzi, potem się zmienia w trudny wiek dojrzewania, a potem dej Panie Boże niech się w końcu wyprowadzą.
Brzmi to lekko jako depresja poporodowa, ale z opóźnieniem o te trzy lata.
Osobiście uważam, że decyzja o posiadaniu dziecka powinna być bardzo dobrze przemyślana. Bo szczerze to kobieta wie w co „się pakuje”. Ja zdaje sobie sprawę z tego, że jak postanowię zostać matką to z wielu rzeczy będę musiała zrezygnować, wiele rzeczy poświęcić, zmienić całkiem swój styl życia. No każdy musi. Małe bobo zajmuje 95% naszego dnia, trzeba się nim zająć, zająć się samym sobą, bardzo często zająć się domem. Wydaje mi się, że zachodząc w ciążę nie byłaś niczego świadoma, że w Twojej głowie kłąbiło się tylko „będę miała dzidziusia!!!” i nie przyszło Ci do głowy jaki to jest ciężar, jak wielki obowiązek. Zdarza się. Może to i jest depresja. Może brakuje Ci starego życia, może po prostu nie byłaś gotowa. Postaraj się z kimś o tym porozmawiać, z psychologiem, przyjaciółką, kimkolwiek. Nie odbijaj tego na dziecku które nie jest niczemu winne (nie mówię że tak robisz, ale za kilka lat może tak się zdarzyć) i postaraj się znaleźć jakiś sposób żeby przywrócić chociaż trochę dawne życie. Są żłobki do którego możesz wysłać dziecko w czasie kiedy jesteś w pracy. Wystarczy znaleźć chęci żeby znaleźć rozwiązanie.
A ja chciałabym mieć dziecko z egoistycznych pobudek, żebym nie musiała zostawać w pracy dluzej, bo według niektórych, bezdzietne nie mają żadnych zajęć prócz pracy
Chyba lepiej zostać te parę godzin dłużej niż nie przespać calej nocy przez dwa lata plus mieć inne rodzicielskie obowiązki. Poza tym pracę zawsze można zmienić, a dziecka już raczej nie wyrzucisz
Żadne lepiej czy nie lepiej, bo nie istnieje wybór albo dziecko albo nadgodziny, to że autorka komentarza nie ma dziecka nie oznacza, że można ją wykorzystywać.
Jasne, a Ty chciałabyś pracować 12 godzin? Bo wszyscy oczekują, że Ty możesz zostać i ogarnąć kryzys, podczas gdy matki muszą pędzić po dziecko do przedszkola? Też wolałabym pracować 8 godzin, powiedzieć "sorry, idę, dziecko czeka" i mieć normalne życie rodzinne. Ale przecież nie strzelę sobie dziecka z facetem, którego nie jestem pewna. Choć bardzo chciałabym mieć dziecko.
Niektóre nie chcą ani nadgodzin, ani dzieci
Nawet nie wiesz jak wiele kobiet przez to przechodzi ale nie mówi o tym "no bo jak to tak?"
A ja myślę, że po prostu potrzebujesz odpoczynku i chwili dla siebie 😉 Zapisz się na masaż, sprzedaj dziecko dziadkom na weekend. Albo w ogóle puść je do przedszkola. Nie wierzę, że żałujesz, że je masz, gdy się wtula wieczorem albo mówi, że Cię kocha. Głowa do góry 😉
Przeczytałam "sprzedaj dziecko" i serce mi stanęło. 😂😂😂 Ale wszystko się wyjaśniło i popieram Twoje zdanie.
Już tylko 15 lat i będziesz go mogła wystawić za próg. I wtedy hulaj dusza, piekła nie ma. Będziesz mogła zarywać nocki i trzaskać nadgodzinki w ramach kariery.
3 letnie dziecko można jeszcze do okna życia wcisnąć :)
Jak wy dwaj tworzycie wspólne komentarze, to nie ma chu*a we wsi : D
a ja nie potrafie i nie lubie bawic sie z moja córka...zazdroszcze mojemu partnerowi(który nawet nie jest tata mojej corki) ,ze potrafi sie nia zajac lepiej niz ja :(
Jakie to ciekawe, że kiedy autorka dodała samokrytykę, mówiąc o swoim egocentryzmie wszyscy próbują jej wmawiać, że przecież na pewno to nie jej wina tylko co innego. Możliwe. A może ma świadomość własnej osobowości i po prostu chciała być anonimowa.