#U64Ln

Studiuję w Poznaniu i tu też niedawno poznałam mojego chłopaka. W tym roku na Walentynki przyjechał po raz pierwszy do mojego miasta. Mieliśmy nawet wolną chatę na noc, więc w ogóle cud, miód, malina. Było cudownie, śmialiśmy się, rozmawialiśmy, piliśmy wino. 

A że po winku język mi się rozwiązuje no to zaczęłam opowiadać historie jak to w zeszłym roku mieszkałam w akademiku z koleżankami i przez jakiś czas pomieszkiwał u nas taki Hubert. O tym jak się lubiliśmy wygłupiać i o jajach jakie tam odchodziły z jego udziałem. Mój chłopak się spytał czy to ten sam koleś który zadzwonił do mnie ostatnio jak byliśmy razem i pytał czy pójdę na kręgle. Powiedziałam, że tak, potem rozmowa zeszła na inny temat i zapomniałam o sprawie. 

Sęk w tym, że mój chłopak jest z tych wrażliwych i zamkniętych, więc jak coś go gryzie to dusi to w sobie. Ma też mimowolne odruchy gdy zasypia (już kiedyś zdarzyło mi się dostać od niego z łokcia w głowę) oraz tendencję do słodkiego nieogarniania nad ranem. Tak było i tym razem. Obudziłam się jako pierwsza a on jeszcze słodko spał. Popatrzyłam na niego i aż krew mi zaczęła szybciej krążyć. Chciałam sprawić mu przyjemną pobudkę a wiadomo, że na „śpiocha” jest fajnie xD. No i tak zaczynam go delikatnie całować, smyrać tu i tam, ale nie – mocno śpi. No to ja dalej tam próbuję go jakoś przyjemnie rozbudzić, rozpalić itp. Trochę się przebudził. Zaczął nawet odwzajemniać amory, ale wciąż z jedną nogą we śnie. 

Zrobiło się gorąco, gdy nagle on ni z gruszki ni z pietruszki, z zamkniętymi oczami wypala do mnie szeptem: „Hubert”. Tak, zabawiał się ze mną i wymówił imię mojego kolegi. 

Odechciało mi się wszystkiego. Dokładnie w tym momencie on się przebudził i widząc moją zdziwioną minę jednocześnie próbującą powstrzymać śmiech zaczął tłumaczyć, że coś mu się śniło. Zrozumiałam, że bardzo musiał się zadręczać kim jest ten mój znajomy, czuł zazdrość, a ja chyba zapomniałam dodać w moich opowieściach, że Hubert pomieszkiwał z nami bo jest chłopakiem mojej współlokatorki.

Z dwojga złego lepiej, że nie wymówił imienia jakiejś swojej koleżanki, bo wtedy to chyba ja nie spałabym spokojnie. Teraz mamy z tego niezły ubaw za każdym razem gdy nam się przypomni ta sytuacja. Na koniec pozdrowienia dla mojego chłopaka, bo ma polubione „Anonimowe” i wiem, że to czyta.
Kingofthenorth Odpowiedz

Również go pozdrawiam ;p

Osakiller Odpowiedz

XD

Dodaj anonimowe wyznanie