Mieszkamy na wsi, ale nie jestem dziewczyną lubiącą zwierzęta i te sprawy, wręcz mogę powiedzieć że boję się zwierząt, a w szczególności kur. Miałam jakieś 7 lat, mama wysłała mnie do kurnika po jajka. Wtedy zaczęłam histeryzować, że nie pójdę bo kury mnie nie lubią i dziwnie się na mnie patrzą. Tata zaczął mówić żebym nie przesadzała, dziewczyna ze wsi, a kury się boi. No to poszłam.
Rodzice siedzą w kuchni i słyszą jakieś krzyki za oknem, wyglądają a ja biegam po podwórku z kurą na plecach a za mną biegną 2 inne i mnie gonią. Tak się darłam że sąsiedzi mnie usłyszeli. Od tamtej pory w kurniku już mnie nikt nie zobaczył, choć jestem już dorosła nadal nie wejdę do kurnika.
Dodaj anonimowe wyznanie
U mnie na wsi była taka sytuacja że geś umyślała się że jest psem i goniła każdego kto przeszedł koło domu jej własciceli :D
"umyślała się" - jakie to ciekawe wyrażenia. biorę.
Też jestem ze wsi a boję się kur a raczej nie lubię nic nie poradzę na to :/ :)
Boję sie krów :|
Najgorsze to są koguty xD
Mówcie co chcecie, ale gęsi to dopiero są straszne!
Jezu! Myślałam, że jestem jedyną osobą na świecie która boi się kur! :) aha. no i oczywiście moja mama też mi nie wierzy w to, bo jak to? Dorosła baba i kur się boi? na pewno kłamię!
@ForeverYoung dokładnie! Takie niby niepozorne, a jednak stadko tych kreatur mnie goniło przez dobrych kilka chwil :|
@katarynka
Albo jak sie koło nich przechodzi i syczą, mam wrażenie ze chcą sie na mnie rzucić ;-;
Mnie indyk gonił, pisk i płacz do dzis sie boję indyków ?
Mi kiedyś babcia opowiadała , że za jej czasów był taki kogut , któremu dzieciaki dokuczały i podobno ten kogut zrobił się taki złośliwy, że jak kiedykolwiek jakiekolwiek dziecko chciało przejść przez podwórko to strasznie atakował ... i niestety trzeba było hm ... no zabić .. .
Strasznie denerwują mnie takie dzieciaki co najpierw dręczą jakieś zwierzę a potem jak im coś zrobi to od razu pisk i zawsze wina zwierzęcia...
Mnie też . Nie rozumiem też jak można obwiniać zwierzaka za jakąś krzywdę czy przypinać mu łatkę " agresywny" . Ludzie, zwierzęta nie są agresywne , te dzikie , wolne - naturalne ich środowisko , człowiek = zagrożenie , a te oswojone , które są z nami od małego ? To tylko wina człowieka . Wiem co pisze .
No właśnie sama chciałabym to wiedzieć #Xflickrxo . Nie wiem co w moim komentarzu jest takiego absurdalnego , że lecą minusy ..
Taa... tylko że zawsze to cierpią inne dzieci, a nie te co dokuczały. I nie zwalajcie już wszystkiego na ludzi, bo jak kiedyś wszystko było na zwierzęta, że takie agresywne, to teraz przesadzacie w drugą stronę. Zwierzęta to też nie taki ósmy cud świata, piękne, dobre, nigdy nie ich wina, bo to zawsze człowiek im coś zrobił, dlatego tak się zachowują. Człowiek też by się tak nie zachowywał bez przyczyny, co też nie jest usprawiedliwieniem, bo jak się chce to się potrafi.
Ale co Ty opowiadasz ! Idąc tymi torami , to nadal jest ludzi wina , co Ty myślisz - że zwierzak który nie zna będzie szufladkować jak ludzie ? Przecież to jest jego forma obrony , naprawdę tego nie widać ?!
#eklerka , nic się nie dzieje bez przyczyny .
Nie zgodze sie z tym, ze zwierzeta nie bywaja wredne lub agresywne. Zwierze tez ma swoj charakterek. Mielismy psa, ktory potrafil sie na mnie cieszyc i domagac pieszczot, a po sekundzie ugryzc... dwa razy podczas glaskania ugryzl mnie w twarz, a nigdy nie zrobilam mu krzywdy. Potem mialamj
Ja mam złe wspomnienia z kurami. Kiedyś jak byłam mała moja babcia robiła rosół z kury, więc musiała jakąś zabić. Przyglądałam się temu jak odcina kurze głowę. Jak wiadomo kura po odcięciu głowy jeszcze żyje, tak było również z nią. Ta kura prawie we mnie wbiegła. Taka trauma xd
Na mnie kiedyś wskoczył indyk :/ trauma z dzieciństwa jak nic. Na szczęście mój starszy brat mnie obronił :D
Moja ciocia kupiła na targu rok temu kilka kur i koguta. Kury były super, jednak kogut trafił się im jakiś dziwny. Za właściciela uznawał tylko ciocię, natomiast jej córkę atakował za każdym razem jak chciała ich nakarmić lub wypuścić z zagrody na trawę. Potrafił nawet wyskoczyć zza 1,5 metrowego ogrodzenia jak ją tylko zobaczył. Może to dlatego, że ona rzadko w domu była i tylko w weekendy się kurami zajmowała, to traktował ją jako zagrożenie. Kogut spisywał się świetnie w roli obrońcy kur jednak za te ataki skończył jako rosół ;P
Kur co prawda się nie boję ale już za to krów bardzo. Też mieszkam na wsi. Wiosną jak wracałam ze szkoły często musiałam je mijać. Skakalam przez rowy żeby obok nich nie przechodzić. Facet ich"wlasciciel" nazwany przeze mnie krowiarzem zawsze marudził mojej mamie że dzieciak że wsi a krów się boi. Mama zawsze ucinała dyskusję, mówiąc że mam prawo się bać.
mam to samo, również nienawidzę kur i wszelkiego drobiu, a od koguta mam nawet bliznę.. :)
Mnie też kiedyś kogut zaatakował. Bez powodu. Dziobał wszystkich.
Gdy przesadził (próbował na mnie wskoczyć, przez kilkanaście minut się z nim szamotałam) poszedł pod nóż... A ja już zawsze chodzę do kur z kijem, tak na wszelki wypadek, gdyby któryś z pozostałych zapragnął mnie zaatakować.