#UN1bP
Kumpel się żenił, więc w ramach kawalerskiego łaziliśmy całą paczką od pubu do pubu, aż w pewnym momencie ktoś zaproponował, żebyśmy wpadli na chwilę do klubu go-go. Protestów nie było, więc “ahoj przygodo” - wyruszyliśmy w drogę. W trakcie spacerku kolega Rafcio głosem totalnego znawcy i mentora á la stary chiński mistrz Kung Fu z klasztoru ShaoLin zaczął nam udzielać dobrych porad, jak należy się zachowywać w takim klubie in a co uważać.
„Musicie być ostrożni z tymi dziewczynami – one przyjdą do was, dosiądą się, zaczną opowiadać jakieś ckliwe historie o tym, że są biedne, zbierają na studia, pomagają rodzinie, i takie tam. Będą kłamały w żywe oczy, a wszystko po to, żeby was zmiękczyć, żebyście je zabrali na prywatny taniec i dali im kasę. Poza tym, uważajcie też z drinkami, bo są cholernie drogie i wydacie na nie całą miesięczną wypłatę jak nie będziecie się pilnować”.
Lekko zdziwieni, skąd u Rafcia takie mądrości życiowe, bo nie podejrzewaliśmy go o uczęszczanie do takich przybytków, ale jak wiadomo – cicha woda...
Dotarliśmy do klubu, weszliśmy, zrobiliśmy zrzutę na prywatne tańce dla przyszłego pana młodego, a sami zostaliśmy na głównej sali. Panny przychodziły, przymilały się, ale generalnie w chwili, gdy się orientowały, że my tylko w charakterze osób towarzyszących panu młodemu generalnie nie jesteśmy zbytnio zainteresowani tym co miały do zaoferowania (a niektóre miały bardzo “dużo” do zaoferowania), dawały nam spokój i szukały bardziej dochodowych klientów. Kolega “przyszły małżonek” wyszedł w końcu z VIP Room i zaczęliśmy się zbierać do wyjścia. I nagle nas oświeciło. Gdzie jest Rafcio? Rozglądamy się – Rafcia nie ma. Może do kibla poszedł? Sprawdziliśmy - nie ma. No trudno, wychodzimy – może wyszedł wcześniej i czeka na dole. I w tym momencie Rafcio wychodzi z VIP Room z jakąś lancpudrą pod rękę. Jeszcze chwilkę z nią coś tam podagał, podszedł do baru, kupił jej drinka i idzie do nas z bananem na paszczy.
Wyszliśmy przed klub i pytamy Rafcia “Gdzieś ty polazł?” A co Rafcio na to? “No wiecie, usiadła koło mnie ta dziewczyna. Bardzo miła. Opowiedziała mi, że przyjechała z Bułgarii, że jej rodzina jest biedna, że zarobione tu pieniądze wysyła mamie i siostrze w Bułgarii, a resztę odkłada na studia. No kurczę, taka miła dziewczyna, a ma taką trudną sytuację... Więc zabrałem ją na prywatny taniec i dałem jej nawet trochę więcej kasy, żeby mogła mamie wysłać”.
Naszego synchronicznego facepalma było słychać chyba w całym mieście.
Jak mówią Eskimosi: You should practice what you preach...
Dołączam się do facepalma!
Ja też. XD
I ja!
Synchroniczny facepalm rządzi, jeszcze się śmieję😂😂😂
Nigdy nie zrozumiem dlaczego i po co robić kawalerski w klubie go-go. Tak samo jak hehe śmieszny striptizer;DDD na panieńskim. Jeśli się idzie z tancerką na prywatny taniec, ona zawsze będzie się ocierać o nogi, okolice krocza(nigdy oczywiście w sam środek), piersiami o twarz:) ofc też nikt nie ma prawa ich dotykać inwazyjnie ale zawsze coś. Nie dałabym rady chyba być dalej z swoim facetem po czymś takim.
Po ślubie zabierze Cię ze sobą żeby oglądać razem :D
niby spoko ale ja na miejsxu panny mlodej bym po takim tancu odwolala slub
serio.potrzebna komus gola baba tancząca przed nosem ? obrzydliwe.
No właśnie. Mimo, że jestem facetem to też tego nie rozumiem. Wolny/a facet/kobieta niech robi co chce, ale ''przyszły małżonek'' powinien zaprotestować w takiej sytuacji.
Może jestem jakaś po#ebana, ale gdyby mój mąż poszedł na kawalerskim do klubu go-go... To już by na pewno mężem nie został.
Serio, co to w ogóle za pomysł?
Jeśli facet ma ochotę siedzieć w klubach i oglądać striptiz - najwyraźniej nie dorósł do małżeństwa. JA nie wyszłabym za kogoś, kto chodził/chodzi/ma zamiar chodzić do tego typu przybytków, podobnie jak za kogoś, kto korzysta/ł z usług prostytutek, sam był męską prostytutką czy cokolwiek w tym stylu.
Mam do tego pełne prawo, czyż nie?
Ty masz prawo wychodzić za kogo chcesz, ja Ci nie bronię.
"JA nie wyszłabym za kogoś, kto CHODZIŁ/chodzi/ma zamiar chodzić do tego typu przybytków..."; - czyli nie tolerujesz żadnych błędów popełnionych kiedyś tam przez bliską ci osobę? Chyba, że sama jesteś idealna i nigdy nie zrobiłaś nic głupiego/nie pomyliłaś się to ok.
Arszenik, Ty moja mała psychofanko.
Owszem, nie akceptuję i nigdy nie zaakceptuję u faceta, że chodził na dzi#ki. I wiesz co? Ch#j Ci do tego. To moje życie i mam prawo wybrać męża, którego kocham i z którym będę chciała być. Według mojej własnej opinii, mojego własnego gustu i mojego osobistego widzi-mi-się.
I takiego też sobie wybrałam.
Chcesz wyjść za osobę, która chodzi na striptiz? No śmiało, mam to głęboko w tyle. Ale nie wpie#dalaj się do mojego życia i nie dyktuj mi, jak mam je przeżyć.
Dodatkowo - jak zawsze - wszystko nadinterpretujesz, byle tylko się przypie#dolić do mnie. Masz naprawdę poważny problem z moimi komentarzami i to zahacza już o jakąś psychozę, kotku. Pora się leczyć. Może na nogi, bo na głowę już daaaaaaaawno za późno :)
Bo to nie jest tak, że one od razu kokosy zarabiają. Czasem dopiero zaczynają - każda z tych dziewczyn ma inną historię.
Jaką macie pewność, że ta dziewczyna faktycznie kłamała?
I NIE jestem przeciwnikiem klubów GO-GO i innych przybytków tego typu. A wiecie czemu? Każdy musi jakoś zarobić, każdy zawód jest potrzebny, żadna praca nie hańbi, a to człowiek jeżeli już hańbi dany zawód / pracę.
Facet poszedł - OK. Ale to kwestia zaufania - jak nie ufacie, to na smyczy uwiążcie najlepiej. Poszedł, pośmiał się, wygadał się, zabawił się (nie mam na myśli obściskiwania się, seksu), wydał "parę groszy". I tak Wam to przeszkadza?
Ale Ty wiesz że tancerki w prywatnych tańcach muszą ocierać się o taktyczne miejsca? Tak, nikt nie ma prawa nikogo dotykać, ale one robią to specjalnie żeby bardziej nakręcać dla pieniędzy. Ja bym nie dała rady być z swoim chłopakiem po czymś takim. Świadomość że inna kobieta dotykała go po udach, obok krocza, piersiami go lekko dotykała. Dlaczego nie mógł sobie wybrać innej rozrywki? Jak mu brakowało adrenaliny mógł sobie z spadochronem skoczyć. Raczej klub go-go jest przeznaczony dla samotnych panów/pań
To niezłe twerkowanie
@DwaNastroje, ja się dziwię, że mój ze mną wytrzymuje od tylu lat.
Nie uważam, że muszę faceta kontrolować. Mam swoje życie, a on ma swoje.
Nie musimy spędzać ciągle czasu razem. Poza tym z reguły w piątki wolę siedzieć dłużej w pracy niż gdzieś iść, więc on ma okazję szaleć do woli.
Nie jestem od tego, aby trzymać drugiego człowieka na smyczy.
@CyraneczkaZKoviru, czyli rozumiem, że jeśli chłopak nie jest prawiczkiem, to się nim nie zainteresujesz? W sumie... W autobusie też się zdarzają sytuacje, że ktoś o kogoś się otrze..
I chyba nie załapałaś o co mi chodzi: wiadomo, że one mają taką pracę, a nie inną. Ale czy taki mężczyzna też obmacywał? I czy poszedł faktycznie z nią na prywatny taniec? Bo nie każdy idzie i nie każdy reaguje na kolejne bodźce i nei zostawia fortuny.
Ale lepiej wszystko wrzucić do jednego wora. Jasne.
Po przeczytaniu wszystkich komentarzy mam pytanie? Ale co wy wszyscy myślicie o głównym bohaterze wyznania "Rafcio"? Tak z ciekawości pytam😉
@Edy1234 Ja myślę, że to Rafał Pacześ xD
tak czytam te wyznania i już wiem, że jakbym kiedyś miała wychodzić za mąż, to atrakcją przyszłego męża na jego wieczorze kawalerskim będzie "porwanie" - związany i zakneblowany będzie leżał w piwnicy, a potem wmówię mu, że taki był plan na wieczór kawalerski. Nie rozumiem idei takich klubów? Co by było, gdyby przyszła panna młoda zamówiła striptizera lub kilku? I "prywatne tańce" z nim w oddzielnym pokoju? Jak ktoś żałuje utraconego wolnego stanu, to może to znak, że nie powinien się żenić?
ten opisywany też zapewne narzeczonej wydaje się odpowiedni, skoro bierze z nim ślub. A w innym wyznaniu dodatkowym bezpieczeństwem było towarzystwo brata narzeczonej. A to i tak nie pomogło. Facet może być nawet w porządku, ale jak ma postrzelonych kumpli, którzy będą go namawiać na ten klub - to wiadomo, że odmawiając, będzie wyśmiany.. szczerze powiedziawszy, nie wierzę, że jakiś w takim momencie, wśród tylu kumpli, wobec których chce uchodzić za "macho" odmówiłby ...
Etanolansodu, po prostu znam już życie i wiem, że bardzo mocno można się przejechać na kimś, kto wydaje się odpowiedni i komu się ufa oraz kogo jest się pewnym w 100%. 3 razy w życiu zdarzyło mi się, że zagadywali do mnie zajęci faceci. Dwaj mieli dziewczyny(od kilku lat), a trzeci narzeczoną...z tym trzecim niestety zorientowałam się po dłuższym czasie. Więc nie tylko mnie oszukiwali, ale także swoje dziewczyny. I uwierz mi- kłamali jak z nut, a tamte dziewczyny? Znalazłam profil jednej z nich - kompletne zaufanie do faceta, przekonanie o miłości, przepiękne zdjęcia i pod nimi zapewnienia o jego miłości. Ogólnie dziewczyna w podpisach dawała do zrozumienia, jak dumna jest z takiego wspaniałego faceta i uważała go za cud świata. No cóż. Cud świata, "pewnik", który nawet będąc na spotkaniu ze mną, oglądał się za innymi... Wydaje mi się, że jesteś bardzo młodą osobą, więc dam Ci radę - jak chcesz mieć w przyszłości rękę, to nigdy nie dawaj jej sobie uciąć za faceta. Wszystko może się zdarzyć i nie można polegać na poczuciu, że "on na pewno by nie zdradził", bo nieraz pory mylą. I to bardzo. Tamci nie byli typem babiarzy (na pierwszy rzut oka). Nie mówię, że każdy na pewno zdradza, ale niestety większość. Dlatego trzeba się mieć na baczności, bo od jednorazowej zdrady i odejścia gorsza jest długotrwała zdrada, kiedy dba się o faceta, troszczy, zabiega, a w tym czasie on śmieje się z tego w duchu i zdradza perfidnie na boku...
Dlatego trzeba sobie poszukać faceta, który nie wychodzi z domu. 😂
No co, chłopak o biednej Bułgarce nic nie wspominał to miał prawo się pomylić ;)
Dziewczyny, nie bądźcie takie! Rzucać faceta bo poszedł na striptiz? Dlaczego zakładacie ze od razu wszyscy sie tam klepią cyckami i ocierają kroczami? Ja tam sama chętnie bym popatrzyła na ładną babkę ( jestem hetero uprzedzając pytania).
Jeżeli narzeczony uzgodnił to ze swoją kobietą i nie miała z tym problemów to ok. Tylko ciekawe ile narzeczonych tak postopiło a ile poszło cichaczem
@karaibskirum: masz racje, założyłam ze większość ustala takie rzeczy, bo na striptiz zazwyczaj nie chodzi sie bez okazji. Jakby mój poszedł cichaczem to by oberwał za oszukiwanie (wtedy rzeczywiście podejrzliwość sie włącza) a nie za sam striptiz (no może tylko troszeczkę)
Etanolansodu, wybacz ale idąc takim tokiem myślenia to zazdrość istniałaby wyłącznie pomiędzy parami homoseksualnymi. Ja uważam sie za osobę zazdrosną za swojego, nie musi mi sie podobać babka pod względem seksualnym. Ale uważam ze rzucanie faceta/ zrywanie zaręczyn za to ze poszedł do klubu gogo to przesada. Ciche dni, kłótnie zrozumiem, ale rozstanie?