#UjfuR
Po prostu w szpitalu miałam własne łóżko, sprawną toaletę i prysznic (u mnie była wanna pęknięta jakieś 10 cm od dna i nie działał odpływ. Trzeba było kąpać się w „kałuży”, a potem używać tej wody do spłukiwania). Dodatkowo były tam książki, telewizor (w sali wspólnej), zabawki i pierwszy raz nie wstydziłam się zaprosić koleżanek.
W dodatku u nas w mieszkaniu, na rozkładanej kanapie, na której spałam razem z mamą, zalęgły się pluskwy (nie było bardzo brudno, ale kanapa była stara i miała dużo dziur, a blok był komunalny, niektórzy sąsiedzi pili i od lat nie sprzątali), więc czasem budziłam się, jak obłaziły mnie robaczki. A w szpitalu było czysto, sucho i ciepło.
Nigdy nie zdradziłam nikomu mojej tajemnicy.
Jak byłam mała to też leżałam w szpitalu gdzie była dziewczynka, która też ciągle smakowała choroby, żeby uciec od biedy w domu. Lekarze o tym wiedzieli i byli wobec niej mwyrozumiali. Pamiętam że nawet jedna pielęgniarek oddała jej swoją bluzkę, która służyła dziewczynce za koszule
Masakra, dzieci powinny mieć osoby, które są w stanie zapewnić im normalny byt.
nieRozumiemPytania no tak, ale rodzice mogą nie żyć
moim zdaniem powinny byc jakies testy na rodzicielstwo, nie jestes w stanie utrzymac dziecka? to go nie rob
Jak zabronicie ludziom płodzić dzieci? Przymusowa sterylizacja, czy może zabieranie noworodków i poszerzanie problemu sieroctwa?
Niestety, patologii nie zwalczysz jakimiś "testami"
Jak byłem gówniarzem, to też lubiłem być w szpitalu, bo tam były takie luksusy jak toaleta czy bieżąca woda. To nie to, że u mnie w domu była jakaś patologia czy coś. Po prostu na mojej wsi to był wtedy standard, że wodę nosimy ze studni, myjemy się w misce, a potrzeby załatwiamy w drewnianym wychodku. Ale chorób nigdy nie symulowałem. Same mnie łapały.
Wspolczuje ci bardzo, mi zrobilo sie niedobrze od samego czytania :( jak okropni musza byc ludzie zeby trzymac dzieci w takich warunkach? :/
A dlaczego okropni? Czasem sytuacja finansowa ulega pogorszeniu. A decyzja "nie mam odpowiednich warunków chociaż się staram, muszę oddać dziecko" to dla większości nie jest nawet opcja.
Ookami, gdyby to było chwilowe powiniecie nogi, to autorka nie napisałaby, że tak wyglądało całe jej dzieciństwo. A jeżeli cały czas żyli w takich warunkach, to znaczy że nie, nie było ich stać na dziecko i zaoferowanie mu odpowiednich warunków.
Jakie chwilowe pogorszenie skoro dziecko żyło tak przez lata? Naprawdę nie można iść choćby do dodatkowej pracy żeby wymienić wanne, kupić czyste łóżko i zrobić dezynsekcje? Większość ludzi , którzy żyją w takich warunkach to lenie i są bezradni w sposób wyuczony. Jak MOPS im nie wyremontuje łazienki to im nie przyjdzie do głowy żeby np dorobić , zaoszczędzić na to.
Przepraszam, ale gdzie ja napisałam że to było chwilowe pogorszenie sytuacji? Nigdzie. Przesłanie mojego komentarza jest takie że nie tak łatwo zdecydować żeby oddać dziecko, co w tej sytuacji byłoby rozsądne, u niektórych przywiązanie wygrywa z chęcią zapewnienia potomkowi jak najlepszych warunków. A sytuacja w domu autorki mogła ulec pogorszeniu już po jej urodzeniu się, czego wspomnieniem zaznaczam że to nie musi być też przypadek osoby której nie stać na własne utrzymanie więc robi sobie dziecko żeby podwójnie było nie stać.
Czy teraz jest jasno? Czy znowu ktoś nie potrafi przeczytać?
Za parę lat, gdy te wszystkie patopięćsetplusy dorwą się do anonimowych będzie to samo. Niestety ale za naszą kasę utrzymujemy ogromną bandę nierobów, która mnożyć się jak karaluchy.
Ookami, ciężko mi wyobrazić sobie sytuację, w której dwoje dorosłych ludzi (ojciec I matka), widząc, że ich dziecko wychowuje się w tak tragicznych warunkach, nie jest w stanie ich poprawić. No sorry, nie żyjemy w kraju trzeciego świata. Zawsze można zmienić pracę, wyjechać do innego miasta czy za granicę, żeby poprawić byt rodziny.
No chyba że oboje stali się nagle i niespodziewanie całkowicie niepełnosprawni i niezdolny do pracy, ale wtedy dostawaliby renty I, przy odrobinie wysiłku, mogliby się postarać o dodatkowe wsparcie, chociażby na remont.
w sumie to bardzo smutne
Jak bardzo musiało być Ci źle. Strasznie Ci współczuje! Mam nadzieję, że teraz wszystko u Ciebie ok.
Najbardziej anonimowe wyznanie od dawna. Uczcie się.
Jak czytam takie wyzwania, w dodatku napisane ewidentnie przez inteligentną dziewczynę, to mnie aż w środku szarpie.
Dlaczego?
Bo szukam kogoś takiego od kilkunastu lat. Kogoś o dobrym sercu, z kim mógłbym zbudować życie, jednocześnie dając tej jednej jedynej szansę na wyrwanie się z bagna życiowego bez wieloletniej walki zębami i pazurami o coś tak ordynarnego jak awans społeczny...
Gdyby jeszcze czegoś mi brakowało :) Nie... po prostu cały czas trafiam na kłamczuchy, które świetnie udają, a zamiary mają czysto materialne.
A mówią że wszędzie dobrze ale w domu najlepiej... Przykre
Smutne. Ale trzeba przyznać że dość wcześnie na to wpadłaś. Obecnie niektórzy popełniają przestępstwa specjalnie by dać się złapać. Bo w więzieniu czysto, ciepło, jeść dają a i opieka lekarska darmowa....