#UojPd
Pewnego dnia dzwoni telefon stacjonarny. Spieszę się, żeby wyjść do sklepu, ale odbieram:
- Słucham?
- Dzień dobry, mamy dla pani zaproszenie do hotelu Rad na pokaz magii i czarów.
- Nie, dziękuję - odpowiadam i słyszę od razu:
- A dlaczego nie?
Nie zastanawiając się długo ściszam głos i bardzo wolno, konspiracyjnym szeptem oznajmiam: "Bo sama jestem czarownicą.... i właśnie udaję się na sabat.". Po drugiej stronie chwila ciszy i słyszę słabiutki głosik: "Aaa... to d z i ę k u j ę b a r d z o..." i sygnał rozłączenia.
Wiedziala gdzie ma dzwonic! Glowna atrakcja bys byla :D
Ja niestety musiałam tak pracować i nienawidziłam tej pracy, jeszcze, że szefostwo kazało namawiać, a słysząc odmowy tych ludzi i ich poirytowanie to po prostu się nie dało.
Ja zawsze jal widze ze dzwoni do mnie ktos z sieci odbieram krzycze AKYYYSZZ i sie rozlaczam. ;-)
Matko Bosko;-)
ja zawsze przy takich okazjach rżnę głupa i mówię jakieś bezsensowne głupoty
Kiedyś do mojej babci też zadzwonił facet z ofertą udania się na jakiś pokaz. Babcia grzecznie wysłuchala tego co Pan miał do powiedzenia i gdy została zapytana o adres gdzie można zaproszenie wysłać odpowiedziała "Ja tu tylko sprzątam". Chwila ciszy w słuchawce i dźwięk rozlaczonego połączenia.
hahahhaah tego bym się nie spodziewała
Telefon do czarownicy --> brak podwyżki w infolinii...
You made my day!