#VIzCL

Mój brat miał ukochane Dresy. Dresy przez wielkie D, noszone od dnia do nocy. Gdyby nasz dom się palił, to on prędzej uratowałby Dresy niż życie kogokolwiek z rodziny. Spodnie były wiekowe, znoszone w cholerę, pełne kłaczków, za duże milion rozmiarów na jego chudy tyłek, sporadycznie tak brudne, że nie dało się określić ich koloru w pełni (chyba że nasza szacowna mamusia mu je wyszarpała do prania, co zwykle kończyło się fochem wszechświata).

Pewnego dnia, kiedy na budowie naszego domu zostało wiadro betonu, mój ojciec wpadł na szatański pomysł. Wykorzystał sytuację, w której mój braciszek przerwał symbiozę z Dresami i po cichaczu wykąpał je w betonie, postawił tak, że wyschły na stojąco i oto w rogu mojego ogrodu stoi ich betonowy pomnik. Monument w pełni upamiętnia ich dresowość, nadając im życia wiecznego. Niestety po tej akcji Dresy już nigdy nie uświetniły bioder mojego brata swoją wszechpotęgą.

PS Mój brat po tej akcji nie odzywał się do taty przez tydzień.
majer Odpowiedz

Po takim gwałcie na dresach też by mnie zamurowało.

charade Odpowiedz

Rany, pamiętam te gangsterskie czasy. W gimnazjum mogło się z daleka poznać kilku chłopaków po dresach Sixty-nine. Noszone przez cały rok szkolny, a jeśli już były w praniu, to chyba nie przychodzili na lekcje. Z czasem po zapachu też było można niektórych poznać.

marlenkazokienka Odpowiedz

A mi jest trochę źle, że nie jestem w stanie się przywiązać do czegoś w taki sposób. Do ubrania, misia, czy jakiegoś idola, filmu. Jasne, uwielbiam fantastykę, gry, czy lubię zespół Muse. Ale niektórzy najchętniej pojechaliby na każdy ich koncert (jakbym miała nieograniczony hajs, to spoko, ale nawet jakbym była milionerka to przesada), pojechali na każdy konwent itp. Moja przyjaciółka jest fanką Harrego Pottera i jedzie niedługo zwiedzić w Londynie miejsca nagrań, jeździ na maratony itp. a ja nie mam żadnej takiej manii i czasem czuję, że coś mnie omija. :(

Wanad

Nie martw się, jedyne co cię omija to strata pieniędzy. Fajnie jest być fanem, ale wcale nie trzeba wiązać swoich zainteresowań z wydawaniem ogromnych sum ;)

AmziToIzma

Ja np. nie lubię wielkich imprez, koncertów, zlotów fanów itp. Źle się czuję na takich wielkich imprezach, wśród ogromu ludzi, dlatego na na takich imprezach nie bywam, nawet wtedy, kiedy koncert gra mój ulubiony zespół. Wolę posłuchać ich w domu, niż iść na koncert i zobaczyć ich na żywo, wiem, że mimo super muzyki, czułabym się tam źle. Harry'ego Pottera uwielbiam, mam kilka "niepotrzebnych" gadżetów, ale to też nie jest tak, że kupuję wszystko jak leci, jak mnie akurat stać, nie potrzebuję kasy na coś konkretnego, to sobie zamówię coś z HP, ale i tak większość tego typu pierdół dostałam w prezencie od znajomych ;) zlot fanów również mnie nie interesuje, nigdy nie byłam i póki co nie zamierzam, nie jarają mnie takie wielkie atrakcje :P.

TheDarkestLarrie

Zazdroszczę, mam taką jedną swoją obsesję, która czasem wymyka się spod kontroli i chciałabym czasem ją sobie wyłączyć. Z drugiej jednak strony ta rzecz przyniosła mi wiele radości (mnóstwo smutku też), więc to raczej taka love-hate relationship, cóż, raczej nie polecam.

CzarnaWdowa04

Też kocham Harry'ego Pottera ale nie mam ogromu rzeczy z jego wizerunkiem.. Mam za to książki i wyobraźnię i to mi wystarczy jak narazie 💕

KnizeVegeta

,,Jasne, uwielbiam fantastykę, gry, czy lubię zespół Muse." A męża przypadkiem nie szukasz? A tak na poważnie, to nawet jak coś bardzo lubisz, to niekoniecznie musisz mieć rzeczy z tym związane. Warto mieć to po prostu w sercu.

marlenkazokienka

Stanowisko męża nie zostało jeszcze obsadzone. :D Czuję po prostu, że może coś tracę, w końcu w takich miejscach można spotkać ludzi, którzy są zafiksowani na punkcie tych samych rzeczy co Ty, ale byłam na Pyrkonie w tym roku, przebrałam się się nawet, ale i tak nie czułam się jakby to było miejsce dla mnie, chociaż bawiłam się dobrze. :/

Akoi890

@marlenkazokienka, tak bardzo cię rozumiem! Lubię wiele rzeczy, ale żadnej nie mogłabym nazwać pasją. Zazdroszczę z tego powodu mojej siostrze, której coś takiego zdarza się co jakiś czas. Może nie są to pasje na całe życie, ale ja rzadko kiedy daję radę wciągnąć się w coś nawet na tydzień. Nieważne czy to High School Musical, manga i anime, czy tak jak teraz k-pop, po prostu zazdroszczę jej tej umiejętności przeżywania czegoś tak bardzo. I nie chodzi tu tylko o wydawanie masy pieniędzy, są też inne sposoby na bycie fanem. Chodzenie na zjazdy/konwenty, śledzenie informacji, kolekcjonowanie zdjęć na telefonie, bycie w grupach tematycznych na fejsie. Jasne, w pewnym momencie to może stać się niepokojące, kiedy pasja staje się ważniejsza od wszystkiego innego, ale mimo wszystko chciałabym mieć coś, co kochałabym tak bardzo chociaż raz.

letsbefree

Historia o dresach, a Ty tu zaczynasz jakieś pierdoły gadać. Kogo to obchodzi..

KnizeVegeta

@marlenkazokienka ,,Stanowisko męża nie zostało jeszcze obsadzone." - Uff, co za ulga :D Jednak byłaś na Pyrkonie, więc spoko, coś działasz w tym kierunku. Ja byłem na ESL One Dota 2 w Katowicach i w sumie tyle. A na koncertach zespołów których słucham, to byłem raptem 2 razy. Fajnie się bawiłem, na pewno kiedyś gdzieś się znowu wybiorę, ale to nie jest najważniejsze. A ludzi z podobnymi zainteresowaniami do naszych, można poznać wszędzie. Wiadomo, że jest to trudniejsze, niż na takiej imprezie, co nie znaczy, że niemożliwe.

Tajemnica17

Takie coś jest fajne, gdy stać Cię na kolekcjonowanie materiałów, wyjazdy na zloty, koncerty... W przeciwnym razie potrafi to powodować cierpienie, niemal do fizycznego bólu, wiem coś o tym :(.

Zobacz więcej odpowiedzi (3)
ProstowOczy Odpowiedz

tylko tydzień się gniewał? :o

PaniProcesor

Pewnie do dzisiaj chowa urazę ;)

Edy1234 Odpowiedz

I rozumiem kolesia. Sama mam ulubioną sukienkę którą mam już 18 lat i jak by mi ją ktoś zniszczył to chyba bym zabetonowała tej osobie całą garderobę.

Klejnagoraco Odpowiedz

Ja też mam swoje ulubione skarpety. Tylko moje są na tyle twarde od brudu, że nawet w betonie nie trzeba kąpać.

ZielonySukulent Odpowiedz

Mój chłopak ma podobnie, nazywają się Ariele i symbioza trwa. Mam nadzieję, że w końcu robaki ich zjedzą.

WildDiamond Odpowiedz

Jaki jest sens niszczenia rzeczy innych nich nasze?

Caro45 Odpowiedz

" Ktoś mi pod******lił golf
Ten, co wisiał na balkonie
Ja wysuszyć chciałem go
Teraz cały we łzach tonę
Bo to był mój
Na sobotni wieczór strój.....". Tak mi się ta piosenka z tym wyznaniem skojarzyła :)

marlenkazokienka Odpowiedz

@KnizeVegeta jak będziesz się wybierał i cosplayował, to daj znać, może się złapiemy na fotkę, ja pewnie będę elfem albo wojowniczą księżniczką lub dwójką na raz, jak w tym roku (z książki Szklany Tron). :D

Zobacz więcej komentarzy (1)
Dodaj anonimowe wyznanie