#VRndD
Mój mąż często pracuje w delegacjach, koleżanka pyta jak sobie radzę tak sama, bo jej by było ciężko... Otóż ja lubię kiedy jesteśmy sami z synem. Nikt nie krzyczy, nie czepia się, nie przeklina. Zastanawiam się jak długo wytrzymam. Mój poziom wartości jest raczej w kiepskim stanie po ciągłych dogryzkach, że nic nie potrafię, nie robię, nie umiem myśleć i zachowuje się jak 5-latka. Dumna ze złożenia rowerka dla syna, dostałam opie*dol, że nie potrafię nawet odkręcić tego jak należy, a ja przecież zrobiłam to z całej swojej siły.
On nawet nie zdaje sobie sprawy że mnie to rani, ciągle twierdzi że się obrażam na słowa krytyki. Ile człowiek może jej znieść?
A robisz coś by zmienić swoją sytuację? Uzależniasz się od chorego psychicznie faceta, od razu zakładasz że znajdziesz słabo płatną pracę... skąd wiesz jak będzie? Próbowałaś?
Czyli jesteś całkowicie zależna finansowo od faceta, który jeździ "w delegacje" i nie wiadomo, co tam robi po pracy?
A który będąc w domu trakuje żonę i matkę swojego dziecka jak popychadło na nerwy.
Moze nie wchodzmy juz w takie stereotypy ze jak delegacja to od razu zdrada. Facet owszem, wydaje sie burakiem I na pewno nie wzorowym mezem, ale to nie oznacza ze ja od razu zdradza. Nawet slowa o tym nie ma w tekscie. Moze trzymajmy sie tego o co jest oskarzany przez autorke, a nie dorabiajmy dodatkowej ideologi.
Nawet słowa nie ma bo niby skąd ona ma to wiedzieć na 100%? XD
Siedź dalej w domu, na pewno będzie lepiej...
Śmieci się wyrzuca.
Możesz iść do pracy i się usamodzielnić. Właśnie to jest droga do śmietnika. To tam należy zostawić śmieci i iść dalej.
Dobrze, że rozum ci wrócił tak szybko, niektóre budzą się po latach i właściwie nie są w stanie funkcjonować bez faceta. Dzieckiem się chociaż mąż zajmuje, czy to twoja działka? Dla mnie to niepojęte, jak można się zgodzić na siedzenie w domu. Ok, teraz masz małe dziecko, ale później? Nawet hajsu nie będziesz miała. Ogarnij coś, zanim będzie za późno. Moja sąsiadka też nie pracuje, bo mąż dużo zarabia, ale otworzyła własny interes - garaż w nowym domu zaadaptowała na butik, wyjeżdża co jakiś czas po towar i jakoś się to kręci.
W mojej okolicy była taka rodzina - facet dobrze zarabiał, wybudował rodzinie dom, kobieta nawet z papierami do urzędu nie chodziła, a jak już, to z nim. Mieli już duże dzieci, dobrze się zapowiadały naukowo, ale mężczyzna zginął na budowie w Niemczech. Jego żona oszalała. Nie wychodziła w ogóle z domu, nie potrafiła nic zrobić, bo wszystko zawsze załatwiał mąż. W końcu zabiła tych dwoje, dziewczynie poderżnęła gardło, włożyła różaniec do gardła, ciało ją do kanapy, namazała jej krwią coś na ścianie, chłopaka chyba zadźgała nożem i po wszystkim się powiesiła.
Niech mi ktoś wytłumaczy jedną rzecz bo ja nie rozumiem już tych wpisów biednych, zależnych od tyranów kobiet. Jak można trwać w związku, a tym bardziej małżeńskim, z kimś kto cię nie szanuje i z kim nie potrafisz szczerze rozmawiać? Nigdy tego nie zrozumiem.
Znajdz prace, nie szukaj wymowek, ze nie ma zlobka - znajdziesz prywatny gdzies obok albo w miejscowosci gdzie bedziesz pracowac. Jesli nie bedzie szukaj niani wsrod okolicznych emerytek. Ty odzyjesz bo nowa praca, ludzie. Moze byc tak, ze maz niestety z uwagi na delegacje i rzadki pobyt z Wami jest wlasnie taki - wszystko go denerwuje, meczy bo nie wie jaki wysilek Ty wkladasz w codzienne zycie z malutkim dzieckiem. Irytuje go placz lub nadmierna ciekawosc dziecka - bo nie ma tego na codzien. Nie zdaje sobie sprawy z tego, ze Ty prowadzac dom mozesz byc znacznie bardziej zmeczona niz on. Nie przekreslaj zwiazku - wytlumacz, powiedz jak jest i najwazniejsze - zadbaj o siebie i swoja przyszlosc (praca). Trzymam za was kciuki!
No właśnie, ile człowiek może znieść? Jesteście małżeństwem, uprawiacie razem seks, macie dziecko, macie wspólne mieszkanie, ale dalej szczera rozmowa jest czymś nieosiągalnym. Jakbym była tym człowiekiem i dowiedziała się, że moja żona wypisuje takie rzeczy w necie to już nie byłaby moją żoną. Pogadaj z nim, a swoją drogą weź tą niańkę i poszukaj pracy. Nie dlatego, żeby się wzbogacić i zwiedzić Kalifornię, tylko dlatego, że to dla Ciebie złe, że wypadasz na kilka lat z rynku pracy. Nie dość, że nikt Cię nie będzie chciał potem zatrudnić, to i tracisz na emeryturze (jeżeli w ogóle komukolwiek będzie dane ją dostać). Jak masz beznadziejne wykształcenie to nie jęcz, tylko porób jakieś kursy, idź do szkoły policealnej. Da się do jakoś zorganizować, trzeba tylko chcieć.
Namów męża na urlop - co najmniej tygodniowy. Następnie wyjedź do koleżanki/rodziny na tydzień a jego zostaw z dzieckiem. Może coś wtedy pojmie.
Tak długo, jak będziesz uzależniona finansowo od męża, to niewiele zrobisz.