#VcmGH
Tatuaże bardzo mi się podobały, dopiero gdy sama zrobiłam zrozumiałam, że podobają mi się one tylko u innych. Marzę o tym, żeby go usunąć, ale wstydzę się o tym komukolwiek powiedzieć.
W końcu tak się cieszyłam na nową ozdobę, wydałam na nią bardzo dużo pieniędzy. A teraz okazuje się, że dużo bardziej podoba mi się skóra bez tatuażu...
Strasznie żałuję.
Ciężka sytuacja, sama kiedyś myślałam nad jakimś małym tatuażem w mało widocznym miejscu, więc pomyślałam, że na próbę zrobię sobie taki przyklejany. Jak się okazało to był świetny pomysł, bo za każdym razem jak go widziałam to pierwszą moją myślą była brudna skóra. Wytrzymałam kilka dni i musiałam to zmyć, strasznie mi to przeszkadzło. Jak widać tatuaże są nie dla mnie.
Jak już ktoś napisał, jak się zamierza coś takiego zrobić, zwłaszcza wielki tatuaż i w takim miejscu, to lepiej na próbę np. zrobić taki z henny. Wtedu przynajmniej masz pewność czy ci się będzie podobać czy nie.
Tylko uwaga na henne.. lubi wywoływać reakcje alergiczne. No i niech to będzie henna dobrej jakości
Henna to zło. Lepiej kupić sobie takie nakładane rękawy czy coś w tym stylu.
Prawdziwa henna bardzo rzadko uczula. W sumie tak samo często jak inne zioła. Niestety w większości przypadków używa się farby chemicznej z dodatkiem henny i taka już bywa niebezpieczna. Więc henny nie trzeba się bać, tylko dokładnie sprawdzać źródła.
Na pewno jest mniej niebezpieczna niż tatuaż :D
Naturalna henna jest brązowa. Wszystko co jest w innym kolorze to chemiczne barwniki, które mogą uczulać. Szczególnie ta popularna "czarna henna", która zwiera ppd (może silnie uczulać). Wszystko to sprzedawane w gotowych rożkach w internecie, albo w tych zestawach do tymczasowych tatuaży to nie prawdziwa henna. Zdecydowanie bezpieczniej kupić hennę w proszku i zrobić samemu.
Jest jeszcze jagua, tez naturalna - bardziej niebieska :)
Kiedyś zrobiłam swój pierwszy tatuaż miałam podobne odczucia. Tez nie był to mały wzór bo od nadgarstka aż do łokcia, nie mogłam się doczekać kiedy w końcu go zrobię, podobał mi się niesamowicie. A kiedy już go zrobiłam... nie chciałam go. Nie mogłam przywyknąć do „tego czegoś czarnego na mojej ręce”. Nie usunęłam go. To było dwa lata temu, po ok dwóch miesiącach przyzwyczaiłam się i mój wzrok nie padał na moja rękę za każdym razem gdy znajdowała się w moim polu widzenia. Dzisiaj mam już dwa tatuaże, przy drugim już tak nie miałam, szykuje się na trzeci. Daj sobie czas na przyzwyczajenie sie, może będzie u ciebie podobnie jak u mnie, jeśli nie zawsze możesz pomyśleć nad przerobieniem go.
Dlatego ja chcę tatuaż na plecach :-)
Miałam tak samo! Nie mogłam się doczekać mojego tatuaża, a jak już go miałam to przez kilka pierwszych tygodni myślałam sobie "po co ci to było" i "jak okropnie to wygląda". Na szczęście mi przeszło, dziś uważam, że tatuaż jest świetny i wiem, że może kiedyś skuszę się na kolejny. A mam go na prawym przedramieniu więc to widoczne miejsce :) daj sobie czas, będzie dobrze!
Sam mam sporo tatuaży. Jak byłem młody i głupi poszedłem do salonu który niestety działa do dziś ale gość który robi tam dziary powinien dostać zakaz wykonywania zawodu. Mam jedną wielką blizne na przedramieniu po jego umiejętnościach i całkiem niedawno miałem podejście do lasera. Powiem tak ból niesamowity koszta podobne co do samego tatuażu, a zostają blizny. Nigdy nie wrócisz do stanu skóry przed tatuażem. Dlatego lepiej żebyś go zaakceptowała bo laser zostawi ślady.
@Bildes To tak jakby miec nadal ten tatuaz tylko w kolorze skory.
Ja mam odwrotnie, nie podobała mi się moja "czysta" skóra, zawsze miałam wrażenie, że czegoś w niej brakuje, coś jest nie tak. Zaczęłam robić tatuaże i dopiero poczułam, że moje ciało mi się podoba. Nie lubię oglądać starych zdjęć, na których brakuje tatuaży, nie podobają mi się moje dawne ręce. Nie wyobrażam sobie nie mieć tatuaży, aktualnie zbieram kasę na kolejny, potem będę zbierała na jeszcze kolejny i kolejny. Zazdroszczę ludziom, którzy już teraz mają rękawy/nogawki, u mnie jeszcze spora droga do tego, ale pomalutku ;D.
Mam dokładnie tak samo! jak widzę swoje stare zdjęcia i gołe ręce, to wygląda to dla mnie tak pusto jakby czegoś mi brakowało i jakbym była wybrakowana :D
A w glowie tam nic nie jest wybrakowane? :) Czlowiek-brudnopis, tak sie to nazywa. Czlowiek, ktory zna swoja wartosc bedzie sie wstydzil lazic tak ufajdany. Skrzywienie psychiczne lub bieda umyslowa sklania do takich "ozdob". Albo koledzy z c(w)eli.
Słucham? Niby w jaki sposób tatuaże odbierają komuś wartość?
Nie ze odbieraja, ale jesli ktos jest przekonany o swojej wartosci to nie potrzebuje sie maziac, nie potrzebuja powiekszac cyckow, wybielac skory, wrzucac fotek auta na pejsa... A pomaziane lapy? To juz lepiej w gola dupa wyjsc chyba.
W ogóle mnie nie interesuje, co sobie myślisz o tatuażach lub ludziach z tatuażami, bo jako obcy człowiek zupełnie nic dla mnie nie znaczysz ;). Myśl co tam sobie chcesz, nie mam potrzeby udowadniania czegokolwiek ludziom, tym bardziej obcym ;).
No i pewnie, masz prawo do kulturalnego wyrazenia swoich pogladow jak kazdy. Modyfikujac swoj wyglad narazasz sie na jego ocene. Jak Cie widza, tak Cie pisza, tylko nie biadol pozniej ze sie patrza na Ciebie jak ma margines.
A niech sobie patrzą nawet jak na margines, serio, co mnie to? ;) Po co się przejmować jakimś obcym, przypadkowym człowiekiem, którego nigdy więcej nie zobaczę? ;)
No i OK. Ty sie tatuujesz bo mozesz, ja mam na ten temat swoje zdanie bo tez moge. Tak samo jak patrze z politowaniem na zwolennikow tuneli - nie zabraniam nikomu, ale mi sie kojarza z malpami albo skrzywdzonymi ludzmi, ktorzy w ten sposob wolaja o uwage. Dobrze ze to jednak margines.
Zauważ tylko, że jedna osoba (np. ja) będzie miała gdzieś to, że nazwiesz ją marginesem, ale inna osoba może poczuć się urażona Twoimi słowami. Wyrażanie swojego zdania powinno się wiązać z brakiem obrazy, a nazywanie kogoś marginesem lub małpami jest obraźliwe ;). I to działa w dwie strony i dotyczy każdego tematu ;).
Ale ja tak nie mowie do tych osob, tylko sobie o nich tak mysle. Niektore tatuaze mi sie podobaja, ale u kogos co najwyzej, u mnie nie i juz. Czysta skora to taka awangarda teraz. A tunele mi sie kojarza z malpami albo dzikimi Murzynami (czyli prawie na jedno wychodzi), i nikogo nie obrazam z tego powodu, ale jednak trzeba miec narabane pod kopula zeby sobie zrobic dodatkowy otwor swiadomie... Nie obrazam, nie wyzywam tylko mysle sobie na zasadzie skojarzen. Mam roznych znajomych i roznych ludzi lubie, roznych wyznan i kolorow. Wrazenie to jedno, a wychowanie to drugie. To drugie mi nie pozwala mowic o pierwszym wprost.
Ja wim, że już po ptokach, ale jeśli ktoś nie jest amatorem tatuaży jak na przykład ja, czemu nie kupi sobie mazaczków/henny i nie zrobi próbnego?
Na szczescie mozna usunac, 20 lat temu nie byly tak latwo
Ja swój tatuaż zrobiłem, bo nie potrafiłem zaakceptować faktu, że moja ówczesna dziewczyna chce sobie zrobić. W końcu stwierdziłem, że lepiej jak popłyne z prądem - łatwiej to zaakceptuje. I spodobało mi się. Żałuję tylko jednego, że jest w takim miejscu, że go nie widać za bardzo. Ale cel osiągnięty - otworzyłem się na to i nie ma już marudzenia a po co a na co :)
Logiczne... Nie podoba mi sie ze dziewczyna pali, to sam sie wciagne i bede palil na zlosc.
na dupie bylo zrobic, bys go nie widziala xdd
Miałam tak samo z dwoma ostatnimi. Pierwszy robiłam jeszcze za totalnego gówniarza i mi się wykonanie go nie podoba - sam wzór jest spoko. Ostatni projektowałam, ma dla mnie mega znaczenie, ale jak wróciłam z robienia to tak patrzyłam na niego, że.. no jednak można było inaczej wydać te pieniądze, wolałabym jednak go nie mieć itd. A teraz? Jest moim ulubionym. Patrzę na niego i wzbudza mój podziw, podziw innych. I dużo mi lepiej jak na niego sobie pozerkam w trudnych chwilach. Wszystko się może zmienić.