#W3l2Q
Wracając z niej po 12 godzinach już byłam bardzo zmęczona, ale musiałam się śpieszyć mimo to, bo strasznie chciało mi się siku. Otwieram drzwi z impetem, wpadam do pokoju, żeby dojść do toalety, a tu ogromne ptaszysko wpierdziela moja kanapkę. Tak sie wystraszyłam, że wizyta w toalecie już nie była potrzebna... Za to musiałam się uśmiechnąć do pralki. Teraz już pamiętam o zamykaniu okna.
A z punktu widzenia mewy: jem sobie spokojnie kolację a tu ktoś nagle wpada do pokoju i ani be, ani me, popuszcza w spodnie.
Hahaha ? Takie "zwierzęta domowe" ?
Koleżanka przeprowadziła się nad morze. Tydzień po przeprowadzce- zachwycona, same ochy i achy m.in.: "codziennie rano budzą mnie mewy, cudownie!". Po pół roku: " Nie mogę spać przez te j**ane ptaszyska! "
Końcówka bezcenna :'D
Teściowa ma podobny problem... Mnie przed mewami ratuje pies w domu :D.
Obie mieszkamy nad samiuteńkim morzem, ja je nawet z okna widzę ;)
Mi do mieszkania na 7 piętrze czasem wlatują gołębie i straszą :p
Ja mieszkam 12 km od morza, a dodatkowo na 11 piętrze w wieżowcu. Wierzcie lub nie ale mewom i rybitwom to nie przeszkadza w budzeniu mnie O 5 nad ranem..
PrzecZytałam że zjada co kanapę... wyobrazilam sobie ptaka który je Ci sofe... jak przeczytałam dokładnie myślałam że umrę ze śmiechu xDDD
Mewy to złe stworzenia są.
Leje ?